Bpost stawia na własne automaty paczkowe – punkty pocztowe w sklepach tracą przesyłki
Bpost zaczyna faworyzować własne automaty paczkowe Bbox wszędzie tam, gdzie ich sieć jest wystarczająco rozbudowana – poinformował w sobotę operator pocztowy, potwierdzając doniesienia...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Bpost zaczyna faworyzować własne automaty paczkowe Bbox wszędzie tam, gdzie ich sieć jest wystarczająco rozbudowana – poinformował w sobotę operator pocztowy, potwierdzając doniesienia dziennika Het Belang van Limburg. Decyzja budzi niepokój księgarń i sklepów pełniących funkcję punktów pocztowych oraz punktów odbioru paczek, dla których obsługa przesyłek stanowi istotne źródło przychodów.
Zmiana przy składaniu zamówienia
Nowe zasady odczują klienci robiący zakupy przez internet. Jeżeli w pobliżu wskazanego adresu znajduje się wystarczająca liczba automatów Bbox, podczas finalizowania zamówienia nie będzie już można wybrać dostawy do punktu pocztowego ani punktu paczkowego. Pozostaną tylko dwie możliwości: odbiór w automacie paczkowym albo w urzędzie pocztowym.
Jak wyjaśnił rzecznik przedsiębiorstwa publicznego Mathieu Goedefroy, z punktu widzenia firmy logiczne jest, że tam, gdzie to możliwe, preferuje ona własną sieć dystrybucji. Korzystanie z własnej infrastruktury nie wiąże się bowiem z dodatkowymi opłatami dla operatora, inaczej niż w przypadku punktów odbioru prowadzonych przez niezależnych handlowców.
Testy w pięciu gminach
Rozwiązanie było testowane w ostatnich miesiącach w pięciu gminach i – jak zapewnia Bpost – nie wpłynęło negatywnie na poziom zadowolenia klientów. Operator zainstalował już blisko 3 000 automatów paczkowych.
Firma podkreśla jednocześnie, że około 1 400 punktów pocztowych i paczkowych nadal pozostaje niezbędnych, szczególnie w okresach wzmożonego ruchu. Zachowują one również kluczowe znaczenie w regionach, gdzie nie ma automatów Bbox, a także w sytuacjach, gdy odbiorcy nie zastano w domu.
Obawy handlowców
Federacja branżowa Perstablo deklaruje, że jest bardzo zaniepokojona zmianami. Jej przewodniczący Yannick Gyssens przypomina, że niektóre sklepy obsługują po kilkaset paczek dziennie i są w dużym stopniu uzależnione od przychodów związanych z tą działalnością.
Gyssens obawia się kolejnych zamknięć punktów handlowych. Sprzedaż gazet, czasopism i produktów loteryjnych coraz bardziej przenosi się bowiem do świata cyfrowego, a od 2027 r. supermarkety ponownie będą mogły sprzedawać wyroby tytoniowe. „Przyczyniliśmy się do rozwoju handlu elektronicznego, a teraz Bpost faworyzuje własne automaty” – ubolewa przewodniczący federacji.
Finansowanie punktów pocztowych kwestionowała już wcześniej minister ds. przedsiębiorstw publicznych Vanessa Matz w swojej poprzedniej propozycji nowego kontraktu zarządczego dla Bpost.