Cztery strzelaniny w trzy dni w Brukseli – policjanci mówią o „politycznej hipokryzji” i niedziałających kamerach
Cztery strzelaniny w ciągu trzech dni na Saint-Gilles, Anderlechcie i Forest ponownie wzbudziły obawy związane z handlem narkotykami w Brukseli. Zdarzenia wywołały ostrą wymianę zdań między...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Cztery strzelaniny w ciągu trzech dni na Saint-Gilles, Anderlechcie i Forest ponownie wzbudziły obawy związane z handlem narkotykami w Brukseli. Zdarzenia wywołały ostrą wymianę zdań między politykami, którą część funkcjonariuszy określa jako hipokryzję. Strefa policji Bruxelles-Midi znajduje się przy tym bardziej niż kiedykolwiek na pierwszej linii, a w należących do niej gminach monitoring wizyjny zbyt często okazuje się niesprawny. Na zainstalowanie jednej kamery trzeba czekać nawet dwa lata.
Spis treści
Strzelaniny i polityczna wymiana ciosów
Do ostatniej strzelaniny doszło w poniedziałek nad ranem przy chaussée de Forest na Saint-Gilles. Jedna osoba została ranna. Według kilku źródeł chodzi o walkę o terytorium między rywalizującymi grupami przestępczymi, do której doszło po zerwaniu wcześniejszych ustaleń.
Liczba strzelanin na ulicach Brukseli ponownie rośnie, przypominając opinii publicznej, jak mocno handel narkotykami wpływa na życie stolicy, szczególnie w gminach Anderlecht, Saint-Gilles i Forest, tworzących strefę policji Midi. W poniedziałek PS zażądała wspólnego posiedzenia komisji spraw wewnętrznych i sprawiedliwości Izby Reprezentantów. Partia chce jak najszybciej wysłuchać ministrów Bernarda Quintina (MR) i Annelies Verlinden (CD&V).
Napięcie narasta zwłaszcza od piątkowego wieczoru, kiedy ostrzelano komisariat policji przy rue Démosthène na Anderlechcie. W budynku naliczono dwanaście śladów po pociskach. Przez cały weekend trwała wymiana politycznych reakcji, podczas której poszczególne strony przerzucały się odpowiedzialnością. Prokurator królewski Julien Moinil zaapelował o uzupełnienie kadr policji federalnej w Brukseli, gdzie brakuje 83 śledczych. Bernard Quintin odpowiedział, że robi wszystko, co w jego mocy, po czym skrytykował Annelies Verlinden za zarządzanie więziennictwem. Ta z kolei wezwała do zaprzestania „politycznego pozerstwa” i szukania winnych, a szef brukselskiej PS Ahmed Laaouej zaatakował MR.
„Strefa Midi nie nadąża”
Od pierwszych strzelanin w Brukseli minęło już sześć lat. Do zdarzenia doszło w nocy z 4 na 5 lipca 2020 r. przy rue Alfred Orban na Forest. Dwaj sprawcy zostali w 2024 r. skazani odpowiednio na dożywocie oraz 25 lat więzienia. Surowe wyroki nie zadziałały jednak odstraszająco – kilka lat później sytuacja jeszcze się pogorszyła.
W policji coraz więcej osób otwarcie mówi o warunkach, które uważa za nie do przyjęcia. Jak twierdzi wysoki rangą funkcjonariusz zastrzegający anonimowość, problem leży po stronie policji lokalnej, a strefa Midi nie nadąża z pracą. Według rozmówcy funkcjonariuszy jest zbyt mało, by prowadzić wszystkie sprawy, doszło do dużej fali odejść, a większość śledczych jest młoda i niedoświadczona. „Są na pierwszej linii, to dla nich trudne. Na wojnę nie idzie się z packą na muchy” – podsumowuje.
Podobnie sytuację ocenia inny policjant, który mówi o ogromnym odpływie kadr i podkreśla, że odeszli najlepsi funkcjonariusze. Około dwudziestu etatów pozostaje nieobsadzonych, ale chętnych jest niewielu, ponieważ problemy tej strefy policji są powszechnie znane.
Niesprawny monitoring wizyjny
Ten sam funkcjonariusz zwraca uwagę na poważny problem z kamerami monitoringu w Brukseli, które są jednym z podstawowych narzędzi policji podczas ustalania sprawców przestępstw. „Uważam za niewiarygodną polityczną hipokryzję, której jesteśmy świadkami. Od lat prosimy o poprawę monitoringu wizyjnego, dzięki któremu możemy dotrzeć do podejrzanych. Zdecydowanie zbyt wiele z tych kamer nie działa. Na osiedlu Peterbos nie funkcjonuje już ani jedna” – podkreśla wysoki rangą policjant.
Kamery na square Jacques Franck, gdzie między piątkiem a poniedziałkiem doszło do kilku strzelanin, również nie działały. Jak wskazuje jeden z funkcjonariuszy, część urządzeń jest uszkodzona, a na ich wymianę czeka się miesiącami. Potwierdza to burmistrz Saint-Gilles Jean Spinette, według którego kamery na placu zostały kilka tygodni wcześniej zdewastowane przez osoby, które najwyraźniej znały sposób działania systemu.
Jesienią 2025 r. minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin (MR), świadomy problemu, przeznaczył 20 milionów euro na monitoring wizyjny w całym kraju. Milion euro miał trafić do strefy policji Bruxelles-Midi, jednak decyzja ta nadal nie przełożyła się na konkretne efekty. Zdaniem Jeana Spinette’a powodem są trudności administracyjne. „Są kamery, na które czekam od dwóch lat” – mówi burmistrz. Jak wylicza, potrzebna jest analiza oddziaływania, ułożenie kabli w ziemi, zapewnienie zgodności z RODO, uzyskanie pozwoleń oraz zawarcie umów serwisowych, a wszystko to trwa bardzo długo. „A kiedy kamery zostaną uszkodzone, ich wymiana trwa miesiącami. Niektóre są też ustawione w osi drzew, których nie wolno mi wyciąć” – dodaje polityk PS.
Komendant strefy Jurgen De Landsheer uważa z kolei, że strefa policji zwiększa swoje możliwości w zakresie monitoringu, choć również ubolewa nad tym, że na zamontowanie kamer trzeba czekać dwa lata.
Apel o regionalną grupę zadaniową
Jak zauważa jeden z policjantów, działających kamer jest zbyt mało – przy Barrière de Saint-Gilles znajduje się tylko jedna, a na place Bethléem dwie, przy czym i tak niewiele można na nich zobaczyć. W kontekście planowanej fuzji stref policji funkcjonariusz apeluje o utworzenie regionalnej grupy zadaniowej do spraw strzelanin. Zwraca uwagę, że sześć lokalnych brygad oraz policja federalna mają problemy z wzajemną komunikacją, dlatego potrzebne są jednolite dowodzenie i odpowiednia liczba kamer. Jak dodaje, jeden punkt sprzedaży narkotyków przynosi 50 000 euro dziennie, a przy takich pieniądzach część handlarzy jest gotowa posunąć się bardzo daleko.