Trzy strzelaniny w brukselski weekend – spór prokuratury z ministrami obnaża luki w systemie
Miniony weekend w Brukseli przyniósł trzy strzelaniny. Dwie miały miejsce na Saint-Gilles – jedna w nocy z soboty na niedzielę, druga w niedzielę rano. Do trzeciej, najbardziej wstrząsającej,...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Miniony weekend w Brukseli przyniósł trzy strzelaniny. Dwie miały miejsce na Saint-Gilles – jedna w nocy z soboty na niedzielę, druga w niedzielę rano. Do trzeciej, najbardziej wstrząsającej, doszło w piątek wieczorem na Anderlechcie, gdzie dwaj sprawcy otworzyli ogień w kierunku komisariatu policji przy rue Démosthène. Za polityczną wymianą oskarżeń, która wybuchła po tych zdarzeniach, kryją się jednak konkretne pytania o stan bezpieczeństwa w stolicy – wskazuje w swojej analizie dziennik Le Soir. Dotyczą one obsady federalnej policji sądowej, kontroli nad więzieniem w Haren oraz rosnącego udziału nieletnich i osób bez dokumentów w przestępczości narkotykowej.
Spis treści
Ilu śledczych brakuje federalnej policji sądowej
Prokurator królewski w Brukseli Julien Moinil zwrócił w weekend uwagę, że do pełnej obsady brakuje mu 83 śledczych. Minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin (MR) odpowiedział na te zarzuty, przedstawiając listę działań podjętych przez rząd.
Minister wskazał, że brukselska policja sądowa została wzmocniona o 77 etatów, czyli o 15 procent, a wszystkim brukselskim strefom policji przekazano 7,5 miliona euro na rozbudowę sieci kamer. Przypomniał również o mieszanych patrolach wojskowo-policyjnych na stacjach metra i dworcach oraz o planie dla dużych miast, w ramach którego prowadzone są dziesiątki operacji w Brukseli i sześciu innych dużych miastach kraju. Jak dodał, działania te doprowadziły do tysięcy zatrzymań oraz przejęcia setek kilogramów narkotyków i setek sztuk broni. Zdaniem Quintina atak na komisariat na Anderlechcie jest właśnie dowodem skuteczności tych działań. „Uwieramy handlarzy narkotyków, przeszkadzamy im, więc wysyłają sygnał. Ten sygnał został odebrany i będziemy zwiększać intensywność działań” – stwierdził.
Odnosząc się bezpośrednio do zarzutów prokuratora, minister zwrócił uwagę na specyfikę pracy w policji sądowej. Jak wyjaśnił, śledczy z tego pionu to nie początkujący funkcjonariusze, lecz osoby posiadające odpowiednie doświadczenie, a zasoby kadrowe nie są nieograniczone. „Nie zawsze można rozbierać Piotra, żeby ubrać Pawła. To są ludzie pochodzący z innych stref, które również mają swoje problemy” – podkreślił. Zaznaczył jednocześnie, że za każdym razem, gdy strefa policji występowała o wsparcie, wnioski były przez niego akceptowane.
Kto zatem ma rację? Jak wynika z analizy Le Soir, obie strony przedstawiają własną część obrazu sytuacji. Minister rzeczywiście sięgnął po funkcjonariuszy z jednostek zewnętrznych, aby wzmocnić federalną policję sądową – według ustaleń dziennika chodzi o około 30 etatów. Jednocześnie przewidziany prawem stan osobowy nadal nie został osiągnięty. Ustawa określa go na 783 śledczych, podczas gdy obecnie pracuje ich 700. Stąd właśnie bierze się wskazywany przez prokuratora niedobór 83 etatów.
Kluczowa pozostaje jednak chronologia. Ustawowy limit został określony jeszcze przed falą strzelanin, które oznaczają dodatkowe obciążenie dla śledczych. Logiczne byłoby więc nie tylko uzupełnienie brakujących etatów, lecz również zwiększenie obsady ze względu na obecną sytuację. Nawet jeśli po ostatnich zdarzeniach niedobory kadrowe częściowo uzupełniono funkcjonariuszami z zewnątrz, trudno mówić o rzeczywistym wzmocnieniu, dopóki ustawowy stan etatowy pozostaje niewypełniony.
Telefony komórkowe w nowym więzieniu w Haren
Julien Moinil zwrócił również uwagę na problem telefonów komórkowych w więzieniu w Haren. „Mówi się nam, że trzeba uderzać w szczyty siatek przestępczych. I robimy to. Zamykamy tych ludzi z surowymi wyrokami, ale w 2026 roku, w nowym więzieniu, wszyscy osadzeni mają telefony, co czyni nasze działania bezskutecznymi. Nie godzę się dłużej na taką pobłażliwość w więzieniach” – stwierdził prokurator.
Bernard Quintin, który odpierał zarzuty dotyczące obszarów należących do jego kompetencji, w tej sprawie przyznał prokuratorowi rację. Jednocześnie wskazał, że odpowiedzialność za sytuację w więzieniach spoczywa na minister sprawiedliwości Annelies Verlinden (CD&V).
Federalne ministerstwo sprawiedliwości informuje, że analizowana jest możliwość zainstalowania w Haren urządzeń zagłuszających sygnał, a także wdrożenia technologii umożliwiających wykrywanie telefonów. Środki na ten cel wygospodarowano już w 2025 r. – 30 000 euro rocznie na zagłuszarki oraz 90 000 euro rocznie na sprzęt skanujący służący do wykrywania sygnału 5G. Przeprowadzono także projekty pilotażowe, jednak ograniczono je do pojedynczej celi, ponieważ zagłuszanie sygnału na terenie całej placówki mogłoby zakłócić funkcjonowanie więzienia.
Annelies Verlinden odpiera zarzuty o bezczynność. „Tworzymy wyspecjalizowane oddziały przeznaczone dla osadzonych o profilu wysokiego ryzyka, powiązanych z przestępczością zorganizowaną. Będzie tam obowiązywał dostosowany, bardziej rygorystyczny reżim odbywania kary. Uwzględniamy w ten sposób fakt, że siatki przestępcze coraz częściej próbują kierować swoją działalnością z więzienia” – wyjaśniła minister.
We wpisie na LinkedIn szefowa resortu sprawiedliwości zaapelowała o jedność i skrytykowała polityczne pozy. „Tym, czego nie potrzebujemy, jest szukanie winnych” – napisała. Jak wskazuje Le Soir, była to uprzejma forma zaznaczenia, że krytyka ze strony koalicyjnego partnera z MR nie przypadła jej do gustu.
Nieletni i osoby bez dokumentów w siatkach narkotykowych
Trzeci problem dotyczy rosnącego udziału nieletnich w przestępczości narkotykowej. „Dziś widzimy dwunastolatków sprzedających kokainę albo sięgających po broń” – wskazuje Julien Moinil.
Ponieważ prawo nie przewiduje umieszczania takich nieletnich w więzieniu, sędziowie do spraw nieletnich coraz częściej decydują o skierowaniu ich do placówek wychowawczych IPPJ (Institution publique de protection de la jeunesse – publiczna placówka ochrony młodzieży). Problemem jest jednak brak miejsc. Obecnie na liście oczekujących figuruje 150 nieletnich, co oznacza, że do czasu zwolnienia miejsca pozostają oni na wolności.
Podobnie wygląda sytuacja osób bez dokumentów zaangażowanych w handel narkotykami. Teoretycznie po zatrzymaniu otrzymują one nakaz opuszczenia terytorium kraju. „Tymczasem 95 procent z nich jest zwalnianych przez Urząd ds. Cudzoziemców” – dodaje prokurator. Przyczyna jest taka sama jak w przypadku nieletnich – brakuje miejsc.
W belgijskich zamkniętych ośrodkach dla cudzoziemców dostępnych jest jedynie 600 miejsc.