Zakupy bez kasy coraz bliżej – Lidl wprowadza skanowanie telefonem, Colruyt otwiera sklep automatyczny na Etterbeek
Belgijskie sieci handlowe coraz szybciej wdrażają rozwiązania, które pozwalają klientom robić zakupy bez udziału kasjera. Lidl przygotowuje uruchomienie systemu Scan & Go opartego na smartfonie,...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Belgijskie sieci handlowe coraz szybciej wdrażają rozwiązania, które pozwalają klientom robić zakupy bez udziału kasjera. Lidl przygotowuje uruchomienie systemu Scan & Go opartego na smartfonie, natomiast Colruyt otworzy wiosną w pełni zautomatyzowany sklep Okay Direct na Etterbeek – opisuje dziennik Le Soir. Inteligentne wózki, narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję oraz kolejne, na razie prowadzone dyskretnie projekty mają docelowo stworzyć całkowicie samodzielną ścieżkę zakupową.
Spis treści
Po kilku latach eksperymentów w Gandawie Colruyt otworzy wiosną przyszłego roku placówkę Okay Direct na Etterbeek. Będzie ona przylegać do tradycyjnego sklepu, ponieważ taki model ma być bardziej opłacalny. Lidl testuje z kolei w Luksemburgu system, dzięki któremu zainteresowani klienci mogą rejestrować produkty już przy regałach. Rozwiązanie ma wkrótce trafić także do belgijskich sklepów dyskontowej sieci.
Za tym kierunkiem rozwoju stoją dwa główne powody, które wskazuje Gino Van Ossel, profesor marketingu w Vlerick Business School. „Z jednej strony konsument oczekuje większej wygody i chce uniknąć kolejek, żeby wyjść ze sklepu jak najszybciej. Self-scan odpowiada na to oczekiwanie. Z drugiej strony system ten może pomóc sieciom, które mają trudności z rekrutacją personelu, nawet jeśli flexi-joby i studenci poprawiły sytuację. W tym kontekście dystrybutorom trudno nie inwestować w tego typu rozwiązania” – wyjaśnia.
Smartfon zamiast skanera
Lidl rezygnuje z klasycznego skanera ręcznego i do stycznia wdraża Scan & Go we wszystkich 13 placówkach w Luksemburgu. System ma następnie pojawić się również w Belgii, choć sieć nie podała jeszcze konkretnego terminu. Rozwiązanie nie zastępuje tradycyjnych kas i działa za pośrednictwem aplikacji Lidl Plus, zainstalowanej już w telefonach klientów korzystających z programu lojalnościowego.
„Dzięki Scan & Go chcemy usprawnić ścieżkę naszych klientów, dając im większą samodzielność” – tłumaczy Walériane Dubois-Delcroix, rzeczniczka Lidl Belgia i Luksemburg. „Mogą używać smartfona do skanowania produktów w trakcie zakupów i od razu wkładać je do własnych toreb. Na koniec, przy kasie samoobsługowej, wystarczy zeskanować telefon przy terminalu i zapłacić. System jest bardzo intuicyjny i pozwala nam oferować klientom spersonalizowane promocje w zależności od ich nawyków zakupowych”.
Takie rozwiązanie pozwala sieci uniknąć kosztownych inwestycji w tradycyjne skanery, stacje do ich przechowywania i ładowania, a jednocześnie zwolnić cenną powierzchnię w sklepie.
Nie jest to jednak nowość na belgijskim rynku. Carrefour oferuje podobną możliwość już od kilku lat. „Choć dajemy klientom także możliwość skanowania zakupów telefonem, zauważamy, że pozostają wierni skanerowi ręcznemu” – studzi entuzjazm Damien Bytebier, rzecznik sieci. „Można to częściowo wytłumaczyć tym, że skaner oferuje te same korzyści co aplikacja, ale bez rozładowywania baterii telefonu”. W odpowiedzi na oczekiwania klientów Carrefour jeszcze w tym roku wprowadzi do swoich sklepów 5 500 nowych urządzeń.
Na inne słabe strony aplikacji zwraca uwagę Sébastien Calvi, dyrektor JFC, niewielkiej firmy specjalizującej się w rozwiązaniach dotyczących zakupów, płatności i obsługi gotówki w handlu detalicznym. „To rozwiązanie nie jest ani najbardziej ergonomiczne, ani najprzyjaźniejsze dla klienta. Jeśli natomiast zaakceptował on warunki korzystania i udostępnianie lokalizacji, ma ono istotną wartość dla dystrybutora: pozwala śledzić trasę klienta w sklepie, wiedzieć, przy jakich regałach się zatrzymuje, i lepiej rozumieć jego nawyki zakupowe. Te dane mogą następnie posłużyć do personalizacji promocji” – wskazuje.
Terminale samoobsługowe wchodzą do mniejszych sklepów
Skaner ręczny, wprowadzony pod koniec lat 90., pozostanie więc prawdopodobnie w użyciu jeszcze przez długi czas. Podobnie jest z kasami samoobsługowymi, które w ciągu ostatnich piętnastu lat stały się w Belgii powszechne. Urządzenia te, obecne już w dużych sklepach, coraz częściej trafiają również do mniejszych placówek.
„Kasy automatyczne, dobrze zakorzenione u dużych dystrybutorów, gdzie przeszły już choroby wieku dziecięcego, stają się bardziej przystępne cenowo i łatwiejsze do wdrożenia u mniejszych graczy, takich jak franczyzowe sklepy osiedlowe czy night-shopy” – zauważa Sébastien Calvi. „To nie jest rewolucja, lecz demokratyzacja technologii, które już się sprawdziły”.
Korzyści dla drobnych handlowców są, jego zdaniem, oczywiste. „Pozwala to albo ograniczyć zapotrzebowanie na personel, albo lepiej radzić sobie w okresach dużego natężenia ruchu. Przy tym samym zespole sklep może uruchomić dodatkowe terminale w godzinach szczytu” – wyjaśnia. Z perspektywy tworzenia miejsc pracy i bezpośredniego kontaktu z klientem rozwój tego modelu wygląda jednak znacznie mniej korzystnie.
Inteligentny wózek na testach w Halle
Znacznie bardziej innowacyjny inteligentny wózek pojawił się w belgijskich sklepach w 2024 r., w placówce Colruyt Meilleurs Prix w Halle. Po zakończeniu fazy testowej Smart Cart – tak Colruyt nazywa to rozwiązanie – został w ubiegłym roku udostępniony klientom i wdrożony w dwóch kolejnych sklepach.
Wózek jest wyposażony w liczne czujniki, baterię oraz system sterowany przez sztuczną inteligencję. Duży ekran umieszczony nad przednimi uchwytami pokazuje produkty, które urządzenie automatycznie rejestruje po włożeniu do kosza. System usuwa również z listy towary, z których zakupu klient ostatecznie rezygnuje.
Colruyt uzupełnił rozwiązanie o inteligentne wagi, które rozpoznają poszczególne owoce i warzywa. Sieć zapewnia, że z tej możliwości korzysta coraz większa część klientów. System pozwala całkowicie pominąć tradycyjną kasę. „To prawdziwy sukces” – potwierdza Gino Van Ossel, wskazując, że koncepcja dobrze odpowiada specyfice bardzo dużych zakupów rodzinnych, charakterystycznych dla sklepów Colruyt Meilleurs Prix.
Rozwiązanie ma jednak także słabe strony. Inteligentny wózek jest dość ciężki, a przede wszystkim znacznie droższy od zwykłego modelu. Rodzi to pytania o zwrot z inwestycji i możliwość szerszego wdrożenia technologii. Jednocześnie system pozwala ograniczyć zapotrzebowanie na pracowników, co spotyka się z niezadowoleniem związków zawodowych.
Sklep w pełni automatyczny – jak daleko jest ta przyszłość
Kolejnym etapem może być supermarket działający całkowicie samodzielnie. Przed wejściem klient identyfikuje się cyfrowo, następnie wybiera produkty z regałów i opuszcza sklep, a należna kwota jest automatycznie pobierana z jego konta. Nie musi przy tym korzystać z żadnej kasy. Cały system opiera się na czujnikach, wagach i kamerach, które rozpoznają towary i zliczają je w czasie rzeczywistym. „System jest tak zaawansowany, że potrafi odróżnić majonez od ketchupu” – zapewnia Gino Van Ossel.
Nie jest to już rozwiązanie znane wyłącznie z futurystycznych koncepcji. Model działa w sieciach Colruyt i Carrefour w postaci kilku bardzo małych, zautomatyzowanych sklepów osiedlowych – Okay Direct i BuyBye – otwartych przez siedem dni w tygodniu i całą dobę. W takim układzie obecność pracowników nie jest już konieczna, ponieważ dostawcy mogą samodzielnie uzupełniać towary na półkach. Sébastien Calvi uważa, że podobny system mógłby teoretycznie funkcjonować także w dużym supermarkecie, choć nadal ma istotne ograniczenia.
Po pięciu latach eksperymentów w Gandawie Colruyt poinformował we wtorek o zamknięciu dwóch z trzech autonomicznych sklepów Okay Direct oraz otwarciu do wiosny nowej placówki na Etterbeek. Będzie ona sąsiadować z tradycyjnym sklepem, ponieważ grupa uznaje taki wariant za najbardziej opłacalny. Obie placówki będzie można zaopatrywać jednocześnie, a pracowników, nadal potrzebnych do zachowania rentowności, łatwiej będzie kierować do uzupełniania towaru.
Kradzieże największą barierą
Rozwój autonomicznych sklepów napotyka ten sam problem, który od dawna towarzyszy samodzielnemu skanowaniu produktów – kradzieże, określane łagodniej jako „roztargnienie”, gdy dochodzi do nich nieumyślnie. Branża, działająca przy niewielkich marżach, szacuje, że w zautomatyzowanej ścieżce zakupowej straty z tego powodu sięgają 5 procent obrotu, wobec 1 procent przy tradycyjnych kasach. Jest to jedna z przyczyn, dla których Amazon zamknął w tym roku autonomiczne sklepy Go w Stanach Zjednoczonych.
Technologia stale się jednak rozwija i ma pozwolić na znaczące ograniczenie liczby nieopłaconych produktów. „Dziś inteligentne kamery potrafią analizować gesty klientów i wykrywać ich ewentualne podejrzane zachowania” – wyjaśnia Gino Van Ossel. „Na przykład jeśli ktoś udaje, że skanuje produkt, zasłaniając dłonią kod kreskowy, a następnie wsuwa go do torby, system może to zidentyfikować. Ten rodzaj oszustwa jest praktycznie niemożliwy do wychwycenia przez pracownika nadzorującego jednocześnie kilka kas. Sztuczna inteligencja natomiast to potrafi”.
Ekspert wskazuje także na inne rozwiązania pozostające na etapie rozwoju. Należą do nich „etykiety pokryte niewidocznymi kodami rozmieszczonymi na całej ich powierzchni, dzięki czemu produkty mogą być rozpoznane niezależnie od tego, pod jakim kątem zostaną przedstawione skanerowi”.