Brukselska wytwórnia mydła inwestuje milion euro – zamówienia płyną nawet od Diora
Brukselska manufaktura Savonneries Bruxelloises zainwestuje milion euro w dwie nowe linie produkcyjne, które pozwolą zwiększyć jej moce wytwórcze o 50 procent. Firma, przejęta w 2020 r., w ciągu...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Brukselska manufaktura Savonneries Bruxelloises zainwestuje milion euro w dwie nowe linie produkcyjne, które pozwolą zwiększyć jej moce wytwórcze o 50 procent. Firma, przejęta w 2020 r., w ciągu pięciu lat niemal podwoiła obroty do 4 milionów euro, a liczba zamówień gwałtownie rośnie. Niewielka spółka produkuje dziś dla ponad 300 klientów, wśród których znalazł się także dom mody Dior.
Spis treści
Setna rocznica i plany na kolejne sto lat
W 2026 r. z linii produkcyjnych Savonneries Bruxelloises zejdzie ponad 5 milionów kostek mydła. Niewielkie rzemieślnicze przedsiębiorstwo na Laeken pracuje pełną parą, a jego moce produkcyjne powoli zbliżają się do granicy. Aby sprostać rosnącemu popytowi, firma postanowiła rozbudować swoje zakłady.
Brukselska spółka przeznaczy na inwestycję milion euro, pochodzący z kredytu bankowego oraz regionalnej premii inwestycyjnej w wysokości 100 000 euro. Pieniądze posłużą do rozbudowy historycznej manufaktury, która w tym roku obchodzi setną rocznicę istnienia.
Chodzi o to, by przygotować firmę na kolejne sto lat – wyjaśnia Maxime Pecsteen, który kieruje spółką wspólnie ze wspólnikiem Maxime’em de Villenfagne’em.
Obaj przedsiębiorcy zdecydowali, że firma pozostanie w Brukseli. Jak przyznają, była to decyzja podyktowana bardziej sercem niż rachunkiem ekonomicznym.
Logicznym krokiem byłaby sprzedaż budynku deweloperowi i przeprowadzka do strefy przemysłowej poza Brukselą. Ale jesteśmy przywiązani do Brukseli i jesteśmy przekonani, że działalność produkcyjna może pozostać w mieście, tworzyć lokalne miejsca pracy i współtworzyć życie dzielnicy – podkreśla Maxime de Villenfagne.
Miejskie ograniczenia i lawina zamówień
Pozostanie w mieście wiąże się jednak z poważnymi utrudnieniami. Logistyka i dojazd są bardziej skomplikowane, procedury związane z wydawaniem pozwoleń się wydłużają – na zgodę na rozbudowę trzeba było czekać półtora roku – a dostępna powierzchnia jest ograniczona.
Przedsiębiorcy nie zrezygnowali jednak ze swoich planów. Wykorzystali okazję i kupili opuszczony magazyn o powierzchni 300 metrów kwadratowych, przylegający bezpośrednio do manufaktury. Zainstalują w nim dwie nowe linie produkcyjne, które pozwolą zwiększyć wolumen produkcji o 50 procent. Nowe, bardziej ergonomiczne maszyny oraz zmieniona organizacja przestrzeni mają również usprawnić procesy.
Nowe instalacje dadzą nam około 20 procent wzrostu wydajności – szacuje Maxime Pecsteen.
Poprawa wydajności stała się dla firmy koniecznością. Od dwóch lat spółka dosłownie tonie w zamówieniach. Czas realizacji zleceń wydłużył się z sześciu tygodni do sześciu miesięcy. Szefowie przedsiębiorstwa musieli odmawiać przyjęcia części zamówień lub przekazywać je podwykonawcom.
Od przejęcia w 2020 r. przez Maxime’a Pecsteena i Maxime’a de Villenfagne’a Savonneries Bruxelloises dynamicznie się rozwijają. W ciągu pięciu lat obroty firmy niemal się podwoiły – z 2 milionów do prawie 4 milionów euro.
Nowicjusze w branży mydlarskiej
Obaj właściciele, którzy poznali się w Chinach podczas studiów, szybko znaleźli sposób na rozwój przedsiębiorstwa. W momencie przejęcia firmy nie mieli jednak doświadczenia w branży mydlarskiej. Maxime Pecsteen pracował wcześniej w browarze Brussels Beer Project.
Piwo też się pieni – żartuje.
Maxime de Villenfagne był z kolei konsultantem w Deloitte.
Kiedy przejmowaliśmy spółkę, była rentowna i działała sama. Ale brakowało poważnych działań handlowych – wyjaśnia.
Nowi szefowie postawili na pozycjonowanie marki w segmencie premium i poszerzyli ofertę, odpowiadając na rosnące zainteresowanie produktami lokalnymi, ideą zero waste oraz szerzej – kosmetykami w kostce. Szampony w kostce, mydła do golenia (shaving bar) czy kostki do mycia ciała (body bar) cieszą się dużym powodzeniem wśród klientów, a liczba zamówień gwałtownie rośnie.
Pałac Królewski, Dior i własna marka
Niewielka firma, zatrudniająca około 15 osób, pracuje dziś dla ponad 300 klientów. Są wśród nich duże przedsiębiorstwa, które zlecają brukselskiej manufakturze produkcję wyrobów na zamówienie, a następnie sprzedają je pod własną marką. W gronie klientów znajdują się m.in. perfumeria Fragonard, pałac w Wersalu oraz belgijski Pałac Królewski. Spółka ma także status oficjalnego dostawcy Dworu Królewskiego.
Tego lata z firmą skontaktował się Dior, dla którego manufaktura wyprodukowała 12 000 kostek mydła. Produkty trafią do zestawów prezentowych przeznaczonych dla najlepszych klientów francuskiej marki luksusowej.
W 2027 r. przedsiębiorcy zamierzają rozwijać również własną markę, która obecnie odpowiada za 10 procent obrotów firmy, m.in. za pośrednictwem sklepu w Galerie du Roi. Właściciele chcą nadal zwiększać skalę działalności i osiągnąć 6 milionów euro obrotów, ale nie planują znacznie przekraczać tego poziomu.
Small is beautiful – zapewniają.