Koniec z niszczeniem niesprzedanej odzieży – unijny zakaz zacznie obowiązywać w niedzielę
Od niedzieli duże przedsiębiorstwa działające na rynku europejskim nie będą mogły niszczyć niesprzedanych zapasów tekstyliów. Jak informuje dziennik L’Echo, Unia Europejska chce w ten sposób...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Od niedzieli duże przedsiębiorstwa działające na rynku europejskim nie będą mogły niszczyć niesprzedanych zapasów tekstyliów. Jak informuje dziennik L’Echo, Unia Europejska chce w ten sposób ograniczyć marnotrawstwo w sektorze odzieżowym i zwiększyć odpowiedzialność firm za powstające odpady. Nowe przepisy zobowiązują przedsiębiorstwa również do informowania o tym, co dzieje się z niesprzedanymi towarami.
Spis treści
Kogo obejmie zakaz
Dla dużych firm obecnych na rynku europejskim niszczenie nowych, niesprzedanych ubrań i butów nie będzie już dopuszczalnym rozwiązaniem. Od niedzieli 19 lipca marki osiągające obroty przekraczające 50 milionów euro będą musiały znaleźć inne sposoby zagospodarowania zapasów. Za naruszenie zakazu będą grozić sankcje określane przez poszczególne państwa członkowskie. Mniejsze przedsiębiorstwa otrzymały czas na dostosowanie się do 2030 r. W Belgii regulacje obejmą między innymi takie firmy jak JBC, E5 Mode, A.S.Adventure, Bel&Bo, ZEB i Point Carré.
Celem nowych zasad jest zmniejszenie marnotrawstwa oraz ilości odpadów wytwarzanych przez przemysł tekstylny. Według danych Europejskiego Obserwatorium Transformacji każdego roku w Europie niszczy się od 4 do 9 procent niesprzedanych tekstyliów, przy około 6,6 miliona ton wyrobów trafiających rocznie na unijny rynek. Ponieważ brakuje oficjalnych danych, rzeczywistą skalę problemu trudno dokładnie ocenić. Z tego powodu Unia Europejska nakłada na firmy obowiązek publikowania szczegółowych raportów dotyczących niesprzedanych zapasów i sposobów ich zagospodarowania.
W oczekiwaniu na ESPR
Zakaz jest pierwszym konkretnym przejawem zmiany europejskiej polityki przemysłowej wobec sektora tekstylnego. „Celem jest wyznaczenie kursu na gospodarkę o obiegu zamkniętym poprzez przemyślenie na nowo przede wszystkim sposobów produkcji, tak by ograniczyć nadprodukcję i zużycie zasobów naturalnych, takich jak bawełna, skóra czy woda. W dalszej kolejności chodzi o wspieranie ponownego wykorzystania, przez darowiznę lub naprawę, jeszcze przed recyklingiem” – wyjaśnia Emmanuel Mossay, specjalista ds. gospodarki o obiegu zamkniętym z Louvain School of Management.
Zmiany nie zakończą się na samym zakazie. Od 2028 r. producenci będą zobowiązani do finansowania zbiórki, sortowania i recyklingu tekstyliów wprowadzanych na rynek. Obowiązek ten będzie wynikał z rozszerzonej odpowiedzialności producentów przewidzianej w rozporządzeniu ESPR – Ecodesign for Sustainable Products Regulation.
Liczne wyjątki
Zdaniem Emmanuela Mossaya nowe regulacje nie rozwiązują jednak głównej przyczyny problemu. Firmy nadal będą mogły produkować więcej, niż są w stanie sprzedać, nawet po uwzględnieniu wyprzedaży i rynku wtórnego. Rozporządzenie nie kwestionuje również polityki cenowej napędzającej fast fashion. „Bardzo niskie ceny zachęcają do szybkiej rotacji kolekcji i zakupów impulsowych” – podkreśla ekspert.
W krótkim okresie konsumenci nie powinni odczuć skutków wprowadzenia nowych przepisów. Sytuacja może się jednak zmienić wraz z wejściem w życie rozszerzonej odpowiedzialności producentów. „Ta odpowiedzialność będzie oznaczać koszt dla firm, który może zostać przerzucony na konsumenta” – zauważa Nathalie De Greve, specjalistka ds. zrównoważonego rozwoju w federacji Comeos.
Liz Nowé, dyrektor federacji Creamoda, zwraca natomiast uwagę na liczne wyjątki, które mogą ograniczyć skuteczność regulacji. Niesprzedane produkty nadal będzie można niszczyć, jeżeli stanowią zagrożenie, nie nadają się do użytku, naruszają prawa własności intelektualnej, są objęte licencją obowiązującą przez ograniczony czas lub zostały zbyt mocno uszkodzone. Zniszczenie będzie też możliwe, jeśli produkt przez co najmniej osiem tygodni był bez powodzenia oferowany trzem organizacjom ekonomii społecznej działającym w Unii Europejskiej.
„Strata ekonomiczna”
Belgijskie federacje branżowe zapewniają, że niszczenie nowych tekstyliów jest w kraju zjawiskiem marginalnym. „Niszczenie oznacza dla firmy stratę ekonomiczną” – przypomina Nathalie De Greve. W sieci A.S.Adventure towary, których nie da się sprzedać ani zagospodarować w inny sposób, mają odpowiadać za około 0,05 procent sprzedaży. Firma korzysta przede wszystkim z promocji, zwrotów do dostawców, wyprzedaży, napraw w ramach obiegu Second Life oraz darowizn.
Także Zalando określa niszczenie produktów jako „absolutny wyjątek”. Dotyczy ono między innymi artykułów wycofywanych z rynku, przypadków skażenia oraz towarów, których nie można ponownie sprzedać ze względów higienicznych.
Zagraniczne firmy i problem kontroli
Nowe przepisy obejmą również zagraniczne przedsiębiorstwa sprzedające swoje towary na rynkach Unii Europejskiej. Nadal nie wiadomo jednak, jak skutecznie kontrolować ich przestrzeganie. „Europejskie władze dysponują ograniczonymi środkami, by weryfikować, co jest niszczone poza magazynami zlokalizowanymi w Unii” – podkreśla Emmanuel Mossay.
Według Ilse Roosens, odpowiedzialnej za zrównoważony rozwój w Creamodzie, zakaz połączony z nowymi opłatami nakładanymi na małe przesyłki spoza Unii Europejskiej może skłonić część międzynarodowych platform do magazynowania większych zapasów w Europie i dokładniejszego przewidywania popytu. Mogłoby to jednak jedynie przesunąć problem, ponieważ błędne prognozy sprzedaży mogą prowadzić do powstawania jeszcze większych ilości niesprzedanych towarów.
Poza samym zakazem niszczenia Unia Europejska wysyła firmom z branży wyraźny sygnał. Przedsiębiorstwa mają produkować możliwie blisko rzeczywistego popytu, wydłużać okres użytkowania produktów oraz informować o sposobie zagospodarowania niesprzedanych zapasów. Nowe przepisy niewiele zmienią w przypadku odzieży, która już znajduje się w obiegu. Nadal nie wiadomo też, czy rzeczywiście skłonią marki do ograniczania nadprodukcji pod presją ze strony fast fashion i ultra fast fashion.