Rok po pożarze na Tomorrowlandzie – festiwal wzmacnia bezpieczeństwo, ekspert krytykuje: „To jeszcze nie znaczy, że jest bezpiecznie pożarowo”
Dokładnie rok temu główna scena festiwalu Tomorrowland w gminie Boom spłonęła w ciągu niespełna godziny. Po przeprowadzeniu analizy ryzyka organizatorzy wdrożyli dodatkowe środki bezpieczeństwa,...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Dokładnie rok temu główna scena festiwalu Tomorrowland w gminie Boom spłonęła w ciągu niespełna godziny. Po przeprowadzeniu analizy ryzyka organizatorzy wdrożyli dodatkowe środki bezpieczeństwa, jednak nadal pojawiają się głosy krytyczne dotyczące braku rzeczywistych zabezpieczeń przeciwpożarowych. – Bezpieczne wyprowadzenie ludzi nie oznacza jeszcze, że impreza jest bezpieczna pod względem pożarowym – ocenia ekspert. O sprawie informuje VRT.
Spis treści
Pożar, który w niecałą godzinę zniszczył scenę
Pożar wybuchł w środę 16 lipca 2025 r. około godziny 18.00 na głównej scenie Tomorrowlandu, znajdującej się na terenie prowincjonalnego parku De Schorre w Boom. Niespełna godzinę później z tzw. main stage pozostał jedynie szkielet konstrukcji.
Nikt nie odniósł obrażeń. Festiwal miał rozpocząć się dopiero dwa dni później, dlatego na jego terenie nie było jeszcze publiczności. Straty materialne okazały się jednak ogromne – wstępnie oszacowano je na 60 milionów euro.
Impreza ostatecznie odbyła się zgodnie z planem. W ciągu niespełna 48 godzin organizatorom udało się zbudować nową, mniejszą scenę główną. Pojawiła się jednak krytyka dotycząca samej decyzji o przeprowadzeniu festiwalu. Podłoże w miejscu spalonej sceny pozostawało bardzo gorące, a podczas tak dużego pożaru uwalnia się wiele toksycznych substancji. – Właściwie należałoby trzymać ludzi z dala od tego miejsca – mówił toksykolog Jan Tytgat po przebadaniu spalonych elementów konstrukcji.
Co wiadomo o przyczynach pożaru
Oficjalne ustalenia dotyczące przyczyn nadal nie są znane. Od sierpnia prokuratura prowadzi szeroko zakrojone śledztwo w sprawie tego zdarzenia.
Z informacji uzyskanych przez VRT NWS od dobrze poinformowanych źródeł wynika, że ogień pojawił się najpierw podczas testu czterech mis ogniowych (vuurschalen). Chwilę później zapaliła się scena, na której przechowywano materiały pirotechniczne. Ponieważ do budowy konstrukcji wykorzystano m.in. drewno i styropian, main stage bardzo szybko stanął w płomieniach.
Wciąż nie wiadomo, czy pożar mis ogniowych był jedynym źródłem ognia. Założyciel festiwalu Michiel Beers ocenił, że przyczyną był „błąd ludzki”. Powiedział o tym pod koniec maja w podcaście „De Machine”. Zastrzegając, że nie zna wszystkich szczegółów, wskazał, że prawdopodobnie nieprawidłowo podłączono jeden z miotaczy ognia, z którego wyciekał etanol. – Etanol niszczy wszystko. Ciężkie stalowe słupy są całkowicie powyginane i stopione. A topią się one dopiero przy temperaturze 1 200 stopni – mówił.
Wnioski z analizy ryzyka
Organizatorzy zdecydowali, że nie będą czekać na zakończenie śledztwa, i sami podjęli działania. Zlecili przygotowanie analizy ryzyka katedrze Crisis Governance na Uniwersytecie w Antwerpii (UAntwerpen).
Z dokumentu wynikało, że festiwal ma już solidne podstawy w zakresie bezpieczeństwa, a ogólny poziom ryzyka oceniono jako „mały do umiarkowanego”. Autorzy analizy uznali, że zasadnicze zmiany strukturalne nie są konieczne.
W raporcie zalecono jednak, aby przy scenach nie przechowywać fajerwerków. – Dlatego w tym roku używamy wyłącznie pirotechniki scenicznej – mówi rzeczniczka festiwalu Debby Wilmsen. Jak wyjaśnia, materiały pirotechniczne są teraz umieszczane bezpośrednio w konstrukcji sceny, a organizatorzy korzystają z innego rodzaju prochu. Publiczność ma niemal nie zauważyć różnicy w porównaniu z poprzednimi edycjami.
Największa zmiana dotyczy pracy za kulisami. Jak przyznaje rzeczniczka, pirotechnikę trzeba będzie dostarczać i montować przed każdym kolejnym dniem festiwalu, co może być odczuwalne dla mieszkańców okolicy. Wcześniej bunkry magazynowe znajdowały się dalej od scen, natomiast obecnie sytuacja wygląda inaczej.
Zakaz fajerwerków i dodatkowe zabezpieczenia
Podczas pierwszego weekendu Tomorrowlandu nie zostaną użyte żadne fajerwerki. Odpowiedzialni burmistrzowie oraz gubernator prowincji wprowadzili zakaz ze względu na suszę i wysokie zagrożenie pożarowe na terenie De Schorre.
Festiwal wdraża również inne rozwiązania zalecone w analizie. Pojawią się dodatkowe ekrany wyraźniej wskazujące wyjścia ewakuacyjne oraz systemy zarządzania tłumem, które mają pokazywać miejsca nadmiernego zagęszczenia publiczności. W strategicznych punktach zostaną rozmieszczone dodatkowe warty pożarowe, co ma umożliwić szybszą reakcję na niebezpieczne sytuacje. Tunele ewakuacyjne i przejścia w pobliżu głównej sceny otrzymają dodatkowe zabezpieczenia, a najważniejsze funkcje związane z bezpieczeństwem zostaną wzmocnione przez zespoły rezerwowe.
Materiały wykorzystywane na scenach pokryto powłokami ognioochronnymi, które – podobnie jak pirotechnika – zostały poddane kontroli. – Korzystamy teraz z najlepszych produktów dostępnych na rynku. Stosuje się je również w parkach rozrywki, teatrach i budownictwie – zapewnia Debby Wilmsen. Jak dodaje, powłoki zalecono nakładać w wielu miejscach, także tam, gdzie przebywa mniej osób lub gdzie nie odbywają się występy ani pokazy fajerwerków. Celem jest ograniczenie ryzyka rozprzestrzeniania się ognia.
Ekspert: „to jeszcze nie jest festiwal bezpieczny pożarowo”
Zwraca uwagę fakt, że Tomorrowland koncentruje się przede wszystkim na poprawie bezpieczeństwa publiczności, wprowadzając stosunkowo niewiele zmian bezpośrednio związanych z ochroną przeciwpożarową. Zauważa to również doradca ds. prewencji pożarowej Tim Renders. Jednocześnie przyznaje, że dodatkowe działania są krokiem we właściwym kierunku. – To przede wszystkim środki mające umożliwić bezpieczne wyprowadzenie ludzi. Nie oznacza to jeszcze, że impreza jest bezpieczna pod względem pożarowym – mówi w rozmowie z VRT NWS.
Tomorrowland nadal buduje główną scenę z takich samych materiałów, czyli styropianu i drewna. Już po ubiegłorocznym pożarze pojawiały się głosy, że w przypadku takich materiałów do wywołania ognia wystarczy niewielka iskra. Organizatorzy tłumaczą, że budowa sceny głównej rozpoczyna się z rocznym wyprzedzeniem, dlatego nie było wystarczająco dużo czasu na wprowadzenie dużych zmian. Z tego względu zdecydowano się na zastosowanie dodatkowej powłoki ochronnej.
Renders żałuje, że nadal wykorzystywane są te same materiały, i podaje w wątpliwość wnioski wynikające z analizy. – Cały teren jest pełen materiałów łatwopalnych, a wniosek brzmi, że ryzyko jest małe? W zeszłym roku widzieliśmy, jak szybko doszło do pożaru – zauważa. Jednocześnie zastrzega, że sam nie zapoznał się z treścią analizy.
Jego zdaniem dokument powinien opierać się na trzech podstawowych zasadach bezpieczeństwa pożarowego. – Pierwszą zasadą jest ograniczanie pożaru i przeciwdziałanie jego rozprzestrzenianiu. Ryzyko wybuchu ognia zawsze będzie istnieć, ale taka analiza powinna koncentrować się na tym, jak mu zapobiec – wyjaśnia. – Drugą zasadą jest zapewnienie bezpieczeństwa widzom i personelowi. Trzecia dotyczy ułatwienia dojazdu straży pożarnej. Gdy spojrzeć na przyjęte środki, pierwsza z tych zasad została właściwie pominięta.
Ekspert pozytywnie ocenia zakaz używania fajerwerków podczas pierwszego weekendu. Decyzja dotycząca drugiego weekendu jeszcze nie zapadła, choć organizatorzy mają korzystać wyłącznie z pirotechniki scenicznej. – To nadal fajerwerki i nadal potencjalne źródło pożaru – podkreśla.
Na zakończenie Renders zaznacza, że nie jest przeciwnikiem Tomorrowlandu. – Jako pierwszy mam nadzieję, że nic się nie wydarzy, ale wygląda na to, że te trzy podstawowe zasady nie są już znane. A nie poruszamy jeszcze kwestii wpływu na środowisko i otoczenie. Podobną sytuację można zauważyć także podczas innych imprez – dodaje.