Główny podejrzany w sprawie narkotykowej zwolniony, bo nie dowieziono go z więzienia do sądu – prokuratura złożyła odwołanie
Izba doradcza sądu w Kortrijk zdecydowała o zwolnieniu 41-letniego głównego podejrzanego w szeroko zakrojonym śledztwie narkotykowym. Powodem było to, że mężczyzny nie przewieziono z więzienia do...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Izba doradcza sądu w Kortrijk zdecydowała o zwolnieniu 41-letniego głównego podejrzanego w szeroko zakrojonym śledztwie narkotykowym. Powodem było to, że mężczyzny nie przewieziono z więzienia do sądu, przez co nie mógł wziąć udziału w posiedzeniu. Prokuratura natychmiast złożyła odwołanie, dzięki czemu podejrzany na razie pozostaje w areszcie. Za dwa tygodnie Izba Postawienia w Stan Oskarżenia (Kamer van Inbeschuldigingstelling) w Gandawie zdecyduje, czy areszt zostanie utrzymany.
Spis treści
Duża ilość narkotyków znaleziona w restauracji
Pod koniec maja policja przeprowadziła serię przeszukań w ramach dużego śledztwa narkotykowego. Zabezpieczono wtedy znaczne ilości środków odurzających: 3 kilogramy marihuany, 5 000 tabletek ecstasy, ponad 500 nielegalnych tabletek na potencję, gotówkę oraz testosteron. Zdecydowaną większość tych substancji znaleziono podczas przeszukania tajskiej restauracji przy Wijngaardstraat w Kortrijk.
Prowadzący lokal 41-latek został zatrzymany razem z trzema innymi osobami. Miesiąc po zatrzymaniu miał stawić się przed izbą doradczą w Kortrijk, która miała rozstrzygnąć o dalszym areszcie. Podejrzani mają prawo uczestniczyć w takim posiedzeniu, jednak mężczyzny nie dowieziono z więzienia.
Adwokat mówi o naruszeniu prawa do obrony
Jego obrońca, mec. Thomas Vandemeulebroucke, argumentował, że doszło do naruszenia prawa do obrony, i wezwał izbę doradczą do wysłania wyraźnego sygnału. Sąd zdecydował, że nie przedłuży aresztu i zwolni mężczyznę.
Mec. Thomas Vandemeulebroucke podkreśla, że chodzi o fundamentalne naruszenie prawa do obrony, któremu trzeba wreszcie położyć kres. Jego zdaniem dopiero wtedy, gdy problem zyska większą uwagę, znajdą się środki na reorganizację służby odpowiedzialnej za transport osadzonych.
Powtarzający się problem z transportem osadzonych
Z wcześniejszych analiz wynika, że w ubiegłym roku średnio dziesięć transportów więźniów dziennie nie mogło zostać zrealizowanych. Konsekwencje bywają poważne – zdarzało się już, że podejrzanych uniewinniano tylko dlatego, że nie dotarli do sądu.
Po odwołaniu prokuratury mężczyzna na razie pozostaje w areszcie. W ciągu dwóch tygodni Izba Postawienia w Stan Oskarżenia w Gandawie zdecyduje, czy areszt zostanie utrzymany.