Bruksela po raz pierwszy od 25 lat podnosi podatek od nieruchomości – eksperci ostrzegają przed skutkami dla najemców
Miasto Bruksela po raz pierwszy od 25 lat podnosi podatek od nieruchomości (précompte immobilier, PRI), jednocześnie zabezpieczając właścicieli, którzy mieszkają we własnych lokalach. Reforma ma...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Miasto Bruksela po raz pierwszy od 25 lat podnosi podatek od nieruchomości (précompte immobilier, PRI), jednocześnie zabezpieczając właścicieli, którzy mieszkają we własnych lokalach. Reforma ma przynieść gminie blisko 32 miliony euro, ale – jak ostrzega ekonomista Maxime Fontaine z ośrodka Dulbea przy Université libre de Bruxelles (ULB) – jej koszt może ostatecznie zostać przerzucony na najemców. To część szerszego zjawiska: w obliczu rosnących wydatków wiele belgijskich gmin zwiększa w tym roku opodatkowanie nieruchomości, czasem równolegle nieznacznie obniżając podatek dochodowy.
Spis treści
Podwyżka z podwójną rekompensatą dla mieszkańców
Gminna część podatku od nieruchomości wzrośnie już w 2026 r. o 17 procent i osiągnie poziom 3 457 centymów dodatkowych. Dla właścicieli zameldowanych w swoim lokalu podwyżka zostanie jednak zneutralizowana. Dodatkowo zryczałtowana premia gminna w wysokości 100 euro jeszcze obniży ich rachunek. Ta podwójna rekompensata będzie naliczana automatycznie dzięki niespotykanej dotąd współpracy z regionalną administracją podatkową Bruxelles Fiscalité.
Działanie mechanizmu dobrze pokazuje przykład. Właściciel, który w 2025 r. płacił 2 000 euro podatku od nieruchomości i po gminnej podwyżce musiałby w 2026 r. zapłacić 2 300 euro, w praktyce – jeśli sam mieszka w swoim lokalu – nadal zapłaci 2 000 euro, a od tej kwoty automatycznie odliczona zostanie jeszcze premia w wysokości 100 euro. Jeżeli natomiast właściciel nie mieszka w danym lokalu, zapłaci pełne 2 300 euro i nie będzie miał prawa do ulgi.
Niższy podatek dochodowy
Równocześnie dodatki gminne do podatku dochodowego (IPP), czyli gminna część tego podatku, spadną z 6 do 4,9 procent. Radny ds. finansów Anas Ben Abdelmoumen (PS) podkreśla, że dzięki temu miasto Bruksela znajdzie się w pierwszej piątce belgijskich gmin o najniższym opodatkowaniu dochodów. Na czele tego zestawienia pozostaje Knokke-Heist z zerową stawką gminną. Według szacunków miasta obniżka oznaczać będzie roczny zysk rzędu 130 euro dla nauczyciela szkoły średniej, 124 euro dla pielęgniarza i 150 euro dla inspektora policji.
32 miliony euro dodatkowych wpływów
Cel tej operacji przesunięcia obciążeń podatkowych jest podwójny, co radny przyznaje otwarcie. Z jednej strony chodzi o zmniejszenie presji podatkowej na pracujących oraz na właścicieli mieszkających we własnych lokalach, aby wesprzeć ich siłę nabywczą. Z drugiej – przede wszystkim o przywrócenie równowagi budżetowej. Jak tłumaczy Ben Abdelmoumen, miasto odczuwa skutki antyspołecznych działań rządu Arizona, które bezpośrednio uderzają w finanse gmin, a także przedłużającej się niestabilności na poziomie Regionu Stołecznego Brukseli.
Reforma ma przynieść miastu w 2026 r. blisko 32 miliony euro: 44,8 miliona euro z podwyżki podatku od nieruchomości, pomniejszone o 7,4 miliona euro rekompensat oraz 5,5 miliona euro utraconych wpływów w związku z obniżką IPP – przy rocznym budżecie wynoszącym około 1,2 miliarda euro. Rządząca koalicja (MR-PS-Les Engagés) nie ukrywa, że chce sięgnąć po pieniądze tych, których stać na to najbardziej, czyli licznych właścicieli wynajmujących lokale, ale niemieszkających w mieście. Jednocześnie chronionych ma zostać 23 760 właścicieli zajmujących własne mieszkania. – To decyzja zarazem pragmatyczna i ideologiczna. Ci, którzy korzystają z miasta, z jego atrakcyjności i wzrostu czynszów, powinni do niego dokładać – mówi radny.
Ben Abdelmoumen próbuje przy tym uspokajać, wskazując, że dla 90 procent wynajmujących podwyżka wyniesie około 30 euro miesięcznie, czyli 360 euro rocznie. Reforma jest korzystna dla gminnej kasy ze względu na szczególną strukturę bazy podatkowej miasta Bruksela, gdzie najemców jest znacznie więcej niż właścicieli mieszkających we własnych lokalach. Spośród 116 183 działek katastralnych gminy – obejmujących mieszkania, biura i lokale handlowe – jedynie 20 procent jest zajmowanych przez właścicieli.
Ostrzeżenia przed skutkami dla najemców
Właśnie w tym punkcie pojawia się jednak zasadniczy problem. – Sięgamy po pieniądze z kieszeni właścicieli zameldowanych poza Brukselą, by przekazać je tym, którzy tu mieszkają. Kto jednak ostatecznie zapłaci rachunek? Brukselscy najemcy, już teraz najbardziej narażeni na ubóstwo – ostrzega Maxime Fontaine z Dulbea (ULB).
Podobną ostrożność zachowuje Simon De Beer (PTB), obecny radny ds. mieszkalnictwa w gminie Forest, jednej z pierwszych, które wyraźnie podniosły podatek od nieruchomości. Jak wskazuje, gdy Forest zwiększyło ten podatek w poprzedniej kadencji, w 2023 r., gmina odnotowała największy wzrost czynszów w całym mieście. Właściciele, którzy wcześniej nie waloryzowali czynszów, zaczęli to robić, a stawki w nowych umowach również wzrosły. Zdaniem De Beera reformy podatku od nieruchomości często powodują szkody uboczne dla najemców.
Teoretycznie od 2024 r. brukselski kodeks mieszkaniowy pozwala na podwyżkę czynszu jedynie co dziewięć lat – poza waloryzacją – nawet wtedy, gdy lokal jest wynajmowany na podstawie kilku następujących po sobie umów krótkoterminowych. Czynsz ustalony w pierwszej umowie nie może więc rosnąć ani między kolejnymi najemcami, ani przy przedłużeniu kontraktu. W praktyce jednak zasada ta pozostaje w dużej mierze nieznana najemcom i rzadko stosowana przez właścicieli.
Warto także pamiętać, że obniżenie IPP proporcjonalnie bardziej sprzyja osobom o wysokich dochodach niż najmniej zarabiającym, a osobom pobierającym świadczenia społeczne oraz emerytom pomaga bardzo niewiele albo wcale. Według szacunków gabinetu radnego ds. finansów roczny zysk wyniesie 74 euro dla osoby otrzymującej płacę minimalną, wobec około 250 euro dla podatnika zarabiającego 65 000 euro brutto rocznie, czyli na poziomie średniej płacy na terenie miasta.