Większość blokuje debatę o wydłużeniu terminu aborcji do 18 tygodni – opozycja mówi o wstydzie dla demokracji
Propozycje zakładające wydłużenie ustawowego terminu dopuszczalności aborcji do 18. tygodnia ciąży miały trafić we wtorek pod obrady komisji sprawiedliwości Izby Reprezentantów. Większość rządowa...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Propozycje zakładające wydłużenie ustawowego terminu dopuszczalności aborcji do 18. tygodnia ciąży miały trafić we wtorek pod obrady komisji sprawiedliwości Izby Reprezentantów. Większość rządowa postanowiła jednak odsunąć debatę w czasie, wykorzystując zaskakujący manewr proceduralny. Pozwolił on uniknąć zarówno dyskusji, jak i przede wszystkim głosowania nad tymi tekstami w komisji.
Większość powołała się na rzadko stosowany artykuł 49 regulaminu Izby, dotyczący tzw. kwestii wstępnych. Na tej podstawie zaproponowano odroczenie debaty nad projektem PTB/PVDA „do czasu, aż rząd przedstawi własny tekst”. Projekt tej partii przewidywał wydłużenie ustawowego terminu do 18 tygodni, zniesienie obowiązkowego okresu do namysłu oraz pełną depenalizację przerywania ciąży. We wtorkowy poranek w porządku obrad komisji znajdował się początkowo także podobny projekt przygotowany przez flamandzką partię liberalną.
Propozycje opozycji w dużej mierze nawiązują do rekomendacji niezależnego, międzyuczelnianego komitetu ekspertów, powołanego wcześniej przez rząd Vivaldi. Komitet przedstawił swój raport w kwietniu 2023 r. Konieczność przeprowadzenia debaty, a zwłaszcza końcowego głosowania nad tymi tekstami, stawia większość w trudnej sytuacji. Sama koalicja pozostaje bowiem podzielona od czasu zapowiedzi minister sprawiedliwości Annelies Verlinden. Jej partia, CD&V, nie chce wykraczać poza wydłużenie terminu do 14 tygodni. Taki termin miał być elementem nieoficjalnego porozumienia między koalicjantami podczas tworzenia rządu, lecz trudno go pogodzić ze swobodą głosowania, którą w tego rodzaju sprawach partie takie jak MR i Vooruit obiecują swoim wybranym przedstawicielom.
Manewr proceduralny w zatłoczonej sali
W sobotę ścisły gabinet, czyli kern, znalazł sposób na wyjście z patowej sytuacji, zapowiadając, że wszystkie „kwestie etyczne” zostaną ostatecznie objęte jednym, całościowym porozumieniem. Ma ono zostać przełożone na teksty, które rząd otrzyma przed 1 grudnia. We wtorek rano, podczas posiedzenia komisji sprawiedliwości w sali wypełnionej po brzegi, w imieniu większości jako jedyna zabrała głos Frieda Gijbels (N-VA). Zaproponowała zawieszenie obrad na podstawie artykułu 49 regulaminu. Wniosek został bardzo szybko zaakceptowany przez przewodniczącego komisji Ismaëla Nuino (Les Engagés), mimo że opozycja zgłaszała wątpliwości co do zgodności takiego zastosowania przepisu z prawem.
Po dwóch przerwach w obradach większość przegłosowała odroczenie sprawy do 1 grudnia. W tym czasie znaczna część opozycji opuszczała salę. – To całkowicie bezprawne zastosowanie regulaminu. W ten sposób można posłużyć się artykułem 49, aby uniknąć dyskusji nad dowolnym tekstem opozycji – oburzał się Stefaan Van Hecke (Groen). Jego stanowisko podzieliły wszystkie pozostałe partie opozycyjne, w tym Vlaams Belang.
- Ta sprawa jest zbyt poważna, by grać w takie gierki, i doskonale państwo o tym wiedzą! – mówiła podniesionym głosem flamandzka liberałka Katja Gabriëls (Anders). Posłanka określiła sytuację jako „wstyd dla praw kobiet w tym kraju” oraz „wstyd dla demokracji”.
Opozycja przypomina o niedotrzymanej obietnicy
Opozycja przypomniała również wcześniejszą obietnicę rządu, zgodnie z którą tekst dotyczący aborcji miał zostać przygotowany przed latem 2026 r. Sprzeciw wywołało także łączenie różnych „kwestii etycznych”, takich jak macierzyństwo zastępcze czy eutanazja, w jeden pakiet polityczny.
- Te poszczególne kwestie etyczne nie mają ze sobą nic wspólnego. Akurat ta sprawa – aborcja – jest w pełni dojrzała do rozstrzygnięcia. Chcemy, by debata wróciła w ręce parlamentarzystów – powtarzała Caroline Désir (PS). Podobne stanowisko przedstawiła Sarah Schlitz (Ecolo), która przypominała, że wszystkie elementy tej sprawy są znane od dawna. – Najwyższy czas przejść do głosowania! – podkreśliła.