Lata nadużyć w społecznej agencji najmu w Saint-Josse – mieszkania socjalne trafiały do rodzin pracowników
W społecznej agencji nieruchomości AISSJ (Agence immobilière sociale de Saint-Josse) w brukselskiej gminie Saint-Josse-ten-Noode przez lata lokale socjalne przydzielano znajomym oraz członkom rodzin...
W społecznej agencji nieruchomości AISSJ (Agence immobilière sociale de Saint-Josse) w brukselskiej gminie Saint-Josse-ten-Noode przez lata lokale socjalne przydzielano znajomym oraz członkom rodzin pracowników. Z audytu, do którego dotarł portal Bruzz, wynika również, że ponad 18 000 euro z czynszów płaconych przez najemców trafiło na prywatne konto jednej z pracownic i jej krewnych. Dokument opisuje szeroką skalę nieprawidłowości. Agencja została postawiona w stan upadłości w grudniu 2025 r., a sprawą zajmuje się obecnie prokuratura. Ujawnienie szczegółów następuje w czasie, gdy w parlamencie Regionu Stołecznego Brukseli działa komisja śledcza badająca, czy radny ds. mieszkalnictwa na Anderlechcie nie przekroczył swoich uprawnień przy przydzielaniu mieszkań socjalnych w tej gminie.
Spis treści
- Mieszkania dla pracowników i ich rodzin
- Środki publiczne i prywatni właściciele
- Pierwszeństwo dzięki sfałszowanym dokumentom
- Brak kontroli wewnętrznych i nadzoru
- Krytyka wobec Bruxelles Logement
- Problem wykracza poza Saint-Josse
- Powiązania z władzami gminy
- Śledztwo prokuratury i komisja w sprawie Anderlechtu
Z ustaleń brukselskiej służby kontrolnej Audit.Brussels wynika, że w latach 2013-2017 jedna z pracownic, oznaczona jako N., przelała na swoje konto oraz na rachunki dwojga krewnych co najmniej 18 733,93 euro pochodzące z czynszów opłacanych przez 27 najemców. Dokument liczy ponad 170 stron i pochodzi z lutego 2026 r. Jego fragmenty jako pierwszy opisał portal Bruzz.
Mieszkania dla pracowników i ich rodzin
Kontrola wykazała, że osoby zatrudnione w agencji przyznawały lokale socjalne członkom swoich rodzin oraz znajomym. Wśród beneficjentów znalazły się między innymi matka i siostra jednej z pracownic, a także ciotki, wuj oraz babcia innej osoby zatrudnionej w AISSJ.
Inna pracownica zarejestrowała swoją córkę cztery dni po jej osiemnastych urodzinach, ponieważ pełnoletniość jest warunkiem ubiegania się o mieszkanie socjalne. Następnie pozycję córki na liście oczekujących sztucznie podwyższono przy użyciu sfałszowanego zaświadczenia. Pracownica przyznała się do tego przed audytorami.
W ten sposób lokale socjalne trafiły łącznie do 15 członków rodzin obecnych i byłych pracowników organizacji. W lutym 2026 r., kiedy audyt został przekazany, nadal obowiązywało jeszcze 12 takich umów. Odnotowano także co najmniej sześć przydziałów na rzecz personelu, z czego audytorzy uznali co najmniej pięć za noszące znamiona oszustwa.
Mieszkania socjalne otrzymało również 12 obecnych i byłych pracowników, mimo że ich dochody w niektórych przypadkach przekraczały próg uprawniający do takiego lokalu. System pozwalał na sytuację, w której ta sama osoba mogła zaproponować mieszkanie samej sobie, a następnie zaakceptować tę propozycję – z jednej strony jako pracownik agencji, z drugiej jako kandydat na najemcę.
Na dużą uznaniowość wskazują także sprawy, w które ingerował dyrektor agencji. Kandydatkom chcącym zmienić mieszkanie przyznawał lokale po osobistej rozmowie. Według audytu z zeznań wynika, że przy podejmowaniu takich decyzji znaczenie miał wygląd zewnętrzny kobiet. Cztery z tych spraw zakwalifikowano jako oszustwa.
Środki publiczne i prywatni właściciele
AISSJ była niewielką społeczną agencją najmu, która wynajmowała nieco ponad 200 mieszkań należących do prywatnych właścicieli. To istotna różnica wobec towarzystw budownictwa socjalnego, gdzie lokale pozostają własnością publiczną.
W Brukseli funkcjonują 22 takie agencje, korzystające z regionalnych dotacji. Wynajmują one prywatne mieszkania po obniżonym czynszu, a właściciele otrzymują w zamian ulgi podatkowe oraz gwarancję najmu. Audyt wykazał jednak, że w lokalach socjalnych mieszkali także krewni prywatnych właścicieli. Zdaniem audytorów prowadziło to do sytuacji, w której właściciele umożliwiali rodzinie korzystanie z dotowanego mieszkania socjalnego, częściowo finansowanego ze środków publicznych i wynajmowanego po niższej cenie, zamiast oferować je na warunkach rynkowych.
Pierwszeństwo dzięki sfałszowanym dokumentom
Łącznie Audit.Brussels uznał 94 przydziały mieszkań za noszące znamiona oszustwa, a 44 kolejne za prawdopodobnie nieuczciwe. Dotyczyło to zarówno przyznawania lokali osobom, które wcześniej nie korzystały z mieszkania socjalnego, jak i najemców przenoszonych do innych mieszkań.
Taki mechanizm był możliwy dzięki manipulowaniu listą oczekujących. Pierwszeństwo można było uzyskać po przedstawieniu zaświadczenia o bezdomności, a takie dokumenty bywały fałszowane. Zmieniano również punktację decydującą o kolejności na liście. Poprzez antydatowanie zgłoszeń tworzono wrażenie, że kandydaci czekają dłużej, co zwiększało liczbę przyznanych im punktów. Wniosek matki jednej z pracownic zarejestrowano w ten sposób pięć lat „za wcześnie” – jej punktacja wzrosła, a kobieta otrzymała mieszkanie w dniu faktycznego zgłoszenia.
Brak kontroli wewnętrznych i nadzoru
Podział obowiązków w AISSJ często był niejasny. Dostęp do systemu informatycznego, w którym prowadzono listę oczekujących, miał praktycznie każdy – jak zauważyli audytorzy, również osoba sprzątająca. Kontrole wewnętrzne, prowadzone choćby przez komisję przydziałów, były niewystarczające albo spóźnione. Najem często rozpoczynał się, zanim komisja w ogóle zajęła się daną sprawą, a w praktyce nigdy nie odrzucała ona wniosków, nawet przy rażących nieprawidłowościach.
Krytykę audytorów wywołał również nadzór sprawowany przez administrację Bruxelles Logement. Według nich organ kontrolny przez wiele lat zaniedbywał wprowadzanie kontroli albo prowadził je w zbyt ograniczonym zakresie, mimo powtarzających się sygnałów alarmowych.
Krytyka wobec Bruxelles Logement
Już w 2013 r. inspekcja Bruxelles Logement ujawniła poważne problemy finansowe agencji w Saint-Josse. Sześć lat później, w 2019 r., o sprawie pisał dziennik La Dernière Heure. Ówczesny dyrektor AISSJ zapewniał wtedy, że wszystkie wnioski o pierwszeństwo sprawdza specjalna komisja. To samo oświadczenie powtórzyła w parlamencie ówczesna sekretarz stanu ds. mieszkalnictwa Nawal Ben Hamou (PS). W rzeczywistości, jak ustalili audytorzy, komisja istniała wyłącznie na papierze i nigdy nie zajęła się żadnym przydziałem.
W latach 2022 i 2023 ponownie pojawiały się anonimowe zgłoszenia dotyczące oszustw i faworyzowania. W 2023 r. Bruxelles Logement zażądało dokumentów, ale ich analiza nie doprowadziła do jednoznacznych ustaleń. Ostatecznie pod koniec lutego 2025 r., po kolejnych sygnałach, region zlecił przeprowadzenie audytu.
Problem wykracza poza Saint-Josse
Audytorzy podkreślają, że nieprawidłowości nie ograniczają się do Saint-Josse. Pracownica, która przelała ponad 18 000 euro z czynszów na swoje konto i na rachunki krewnych, po zwolnieniu została zatrudniona w społecznej agencji najmu w Woluwe-Saint-Lambert. Również tam pod jej nadzorem doszło do czterech przydziałów uznanych za prawdopodobnie nieuczciwe, w tym trzech na rzecz osób bliskich jej rodzinie. Według audytorów powtarzalność takich sytuacji wskazuje na strukturalne braki zarówno w organach zarządzających agencjami, jak i po stronie władz regionalnych.
Bruxelles Logement zaznacza, że nadzoruje jedynie prawidłowe wykorzystanie dotacji, ale nie ma uprawnień do cofania konkretnych przydziałów. Administracja podkreśla, że w razie skarg lub zgłoszonych problemów może kierować pytania do danej agencji, brakuje jej jednak ram prawnych oraz odpowiednich zasobów kadrowych do prowadzenia pogłębionych kontroli. Region nie odniósł się do samej treści audytu, tłumacząc to trwającym postępowaniem, którego nie chce zakłócać.
Powiązania z władzami gminy
Bruzz zwraca uwagę na powiązania AISSJ z władzami Saint-Josse oraz z ugrupowaniem burmistrza Emira Kira, który w 2020 r. został usunięty z PS i kontynuował działalność we własnej formacji „Liste du Bourgmestre”. Przez lata przewodniczącym organizacji był Christian Boïketé, pełniący jednocześnie funkcję szefa gabinetu Kira. Nie był dostępny dla mediów, ale w rozmowie z Bruzz wyraził żal z powodu swojej roli. Twierdził, że działał po omacku, nie pracował w samej agencji, a podległa mu administracja zatajała przed nim informacje.
Następca Boïketé, Luc Frémal, jest obecnie przewodniczącym CPAS/OCMW w Saint-Josse. Jak przekazał Bruzz, nie zapoznał się jeszcze z audytem i wiedział jedynie o jednym przypadku oszustwa, po którym agencja zwolniła zamieszaną w niego pracownicę.
Śledztwo prokuratury i komisja w sprawie Anderlechtu
Prokuratura potwierdza, że prowadzi postępowanie w tej sprawie, dlatego nie udziela dalszych komentarzy. Audyt przekazała jej obecna sekretarz stanu ds. mieszkalnictwa Karine Lalieux (PS).
Sprawa wychodzi na jaw w chwili, gdy w parlamencie Regionu Stołecznego Brukseli pracuje komisja śledcza powołana po emisji reportażu programu Pano dotyczącego mieszkalnictwa socjalnego na Anderlechcie. Z materiału wynikało, że tamtejszy radny ds. mieszkalnictwa Lotfi Mostefa (PS) ingeruje w przydział mieszkań socjalnych w gminie. Mostefa stoi na czele anderlechckiego towarzystwa budownictwa socjalnego Foyer anderlechtois, które wynajmuje w gminie 4 100 lokali socjalnych.
Na razie zakres prac komisji ogranicza się do Foyer anderlechtois, choć część partii opozycyjnych domagała się rozszerzenia jej działań na mieszkalnictwo socjalne w innych gminach. Po porozumieniu z PS w ramach rządu regionalnego prace komisji ograniczono do siedmiu tygodni. Obecnie trwają konsultacje dotyczące świadków, którzy mają zostać wezwani, a właściwe przesłuchania w sprawie Foyer anderlechtois rozpoczną się pod koniec tego tygodnia albo na początku przyszłego.