Ulewy i grad uszkodziły około 20 procent zbiorów czereśni w Limburgii
Plantatorzy czereśni w Limburgii szacują straty po kilku tygodniach intensywnych opadów deszczu, które w miniony weekend zostały dodatkowo spotęgowane przez gradobicia. Według pierwszych ocen...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Plantatorzy czereśni w Limburgii szacują straty po kilku tygodniach intensywnych opadów deszczu, które w miniony weekend zostały dodatkowo spotęgowane przez gradobicia. Według pierwszych ocen uszkodzeniu uległo około 20 procent tegorocznych zbiorów. Nadmiar wody doprowadził do pękania owoców, a grad spowodował kolejne zniszczenia. Na razie trudno ocenić, jaki wpływ sytuacja będzie miała na cały sezon.
Spis treści
Woda i grad uderzyły w sady
„Po słonecznym początku sezonu liczyliśmy na bardzo dobre zbiory czereśni, ale po obfitych opadach z ostatnich tygodni perspektywy nie są już tak optymistyczne” – powiedział Kris Jans z giełdy owocowo-warzywnej BelOrta.
Jak wyjaśnił, sadownicy muszą mierzyć się zarówno ze skutkami nadmiernych opadów, jak i gradobicia. Intensywny deszcz sprawił, że część odmian czereśni zaczęła pękać, a grad jeszcze bardziej zwiększył skalę szkód. Według szacunków BelOrty uszkodzeniu mogło ulec około 20 procent zbiorów.
Gradobicie w dużej części Limburgii
Zdaniem Jansa szkody odnotowano w wielu częściach prowincji – od Lanaken przez Hoeselt i Borgloon aż po okolice Sint-Truiden. Grad o różnej wielkości spadł na znacznym obszarze Limburgii.
Jak informuje Het Belang van Limburg, Dieter Vandevoordt, sadownik z Hoepertingen w gminie Tongeren-Borgloon, stracił w ciągu kilku godzin około jednej trzeciej swoich czereśni. Największe szkody wystąpiły w sadach w Gelmen i Engelmanshoven, gdzie grad uderzył w niedzielę nad ranem.
„Około piątej rano zaczął padać bardzo silny grad. Kule o średnicy od 2 do 3 centymetrów były czymś zupełnie normalnym” – relacjonował plantator.
Vandevoordt ocenia swoje straty na 35 do 40 procent. To szczególnie dotkliwe, ponieważ zbiory miały rozpocząć się już za około dwa tygodnie.
„Jesteśmy tuż przed rozpoczęciem zbiorów. Część czereśni została całkowicie rozłupana lub popękana przez grad. Takie owoce nadają się już tylko do wyrzucenia” – tłumaczył. Dodał jednak, że owoce z mniejszymi uszkodzeniami mogą się jeszcze częściowo zregenerować, choć ich wartość handlowa pozostaje niewiadomą.
Niepewność co do całego sezonu
Przedstawiciele BelOrty podkreślają, że obecnie trudno przewidzieć wpływ ostatnich zjawisk pogodowych na cały sezon.
„Samo gradobicie nie musi jeszcze przesądzać o wyniku całego roku, ale strata 20 procent zbiorów to dużo. Plantatorzy utrzymują się przecież z ilości i jakości owoców” – zaznaczają.
Dodatkową niewiadomą pozostaje pogoda w kolejnych tygodniach. Już na wtorek meteorolodzy zapowiadali kolejne burze.
Zadaszone plantacje jako kosztowna ochrona
Obecnie około 30 procent sadów czereśniowych w Limburgii jest wyposażonych w specjalne zadaszenia chroniące owoce przed deszczem i gradem. Dla wielu producentów jest to jednak bardzo kosztowna inwestycja.
Według Vandevoordta koszt zadaszenia jednego hektara plantacji wynosi od 80 000 do 90 000 euro.
„Cena czereśni musiałaby być wyższa o około jedno euro za kilogram, aby taka inwestycja się zwróciła” – wyjaśnił. Mimo to rozważa montaż zadaszeń już w przyszłym roku, aby zwiększyć stabilność produkcji.
Kris Jans z BelOrty uważa natomiast, że wiele zależy od wyborów konsumentów.
„Gdyby mieszkańcy Belgii częściej wybierali krajowe produkty i byli gotowi zapłacić uczciwą cenę za belgijskie czereśnie, plantatorzy mogliby więcej inwestować w takie rozwiązania. Dzięki temu łatwiej byłoby ograniczać skutki coraz bardziej nieprzewidywalnej pogody” – podsumował.