Tragiczna bójka na dworcu w Zaventem – dwóch oskarżonych trafi przed sąd karny
Brukselska izba rady (raadkamer) skierowała do sądu karnego sprawę dwóch młodych mężczyzn związanych ze śmiertelną bójką, do której doszło w maju 2023 r. na dworcu w Zaventem. W trakcie zdarzenia...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Brukselska izba rady (raadkamer) skierowała do sądu karnego sprawę dwóch młodych mężczyzn związanych ze śmiertelną bójką, do której doszło w maju 2023 r. na dworcu w Zaventem. W trakcie zdarzenia 22-letni mężczyzna zginął po potrąceniu przez pociąg dużych prędkości, a inny uczestnik stracił nogę. Sąd uznał, że sprawa nie dotyczy zabójstwa, lecz pobicia ze skutkiem śmiertelnym, i odrzucił wniosek o skierowanie jej do sądu przysięgłych.
Spis treści
Przebieg tragicznych wydarzeń
Do zdarzenia doszło 5 maja 2023 r., po zakończeniu zajęć szkolnych. Na dworcu w Zaventem starły się wówczas dwie grupy młodych ludzi. Bójka przeniosła się na perony i zakończyła dramatycznie. W czasie szarpaniny trzech uczestników znalazło się na torach, gdy do stacji zbliżał się pociąg dużych prędkości jadący z prędkością 160 km/h.
Jednemu z młodych mężczyzn udało się w porę wdrapać z powrotem na peron. Wyszedł z tej sytuacji bez obrażeń. 16-letni chłopak został potrącony przez pociąg i stracił nogę, ale przeżył. Najtragiczniejszy los spotkał 22-letniego mieszkańca Etterbeek, który nie miał szans na ucieczkę. Uderzył w niego pociąg ICE. Mężczyzna zginął na miejscu.
Tragiczna pomyłka u źródła konfliktu
W toku śledztwa ustalono, że do bójki doszło w wyniku tragicznej pomyłki. Obie grupy młodych ludzi pojawiły się na dworcu, aby rozstrzygnąć spór w imieniu ucznia z Zaventem, który miał problemy. Jak się okazało, każda z grup została wezwana, by “pomóc” temu samemu chłopakowi. W rzeczywistości więc – choć uczestnicy nie zdawali sobie z tego sprawy – obie strony działały po tej samej stronie konfliktu. Według izby rady sprawia to, że śmierć ofiary ma jeszcze bardziej tragiczny wymiar.
Prokuratura Halle-Vilvoorde chciała postawić przed sądem karnym kilku pełnoletnich uczestników zdarzenia. Adwokaci rodziny zmarłego mieszkańca Etterbeek wnosili natomiast przed izbą rady o przekazanie sprawy do izby oskarżeń (Kamer van Inbeschuldigingstelling), co mogłoby otworzyć drogę do procesu przed sądem przysięgłych. Ich zdaniem należało mówić o zabójstwie, a o odpowiedzialności oskarżonych powinna rozstrzygać ława przysięgłych.
Decyzja izby rady
Izba rady nie zgodziła się jednak z tym wnioskiem i zdecydowała o skierowaniu do sądu karnego dwóch spośród czterech podejrzanych. Jeden z nich ma odpowiedzieć za pobicie z premedytacją ze skutkiem śmiertelnym, wejście na tory kolejowe oraz posiadanie broni. Drugi podejrzany będzie ścigany wyłącznie za pobicie z premedytacją. Wobec dwóch pozostałych osób postępowanie umorzono.
Nie zabójstwo, lecz pobicie ze skutkiem śmiertelnym
Według izby rady materiał śledztwa wskazuje, że śmiertelnie ranna ofiara znalazła się na torach przypadkowo, w trakcie bójki, która przeniosła się w to miejsce. Jeden z uczestników, któremu udało się w porę wrócić na peron, zeznał w postępowaniu, że gdy usłyszał czyjś krzyk o nadjeżdżającym pociągu, zobaczył za sobą zbliżający się skład. Dodał, że krzyczał jeszcze do dwóch pozostałych chłopaków, ale ci go nie usłyszeli.
Jak podkreśliła izba rady, tę wersję wydarzeń potwierdzają nagrania z kamer oraz zeznania kilku świadków. W ocenie sądu nie można więc mówić o zabójstwie.
Adwokat jednego z młodych mężczyzn, wobec którego izba rady umorzyła postępowanie, przyjął tę decyzję z zadowoleniem. Mecenas Mike De Witte powiedział, że jego klient nadal pozostaje pod silnym wpływem wydarzeń z tamtego dnia i ma teraz nadzieję, że będzie mógł wrócić do normalnego życia.
Zdaniem De Witte rozpoznanie sprawy przez sąd karny, a nie przez sąd przysięgłych, jest właściwą decyzją. Jak zaznaczył, niezależnie od powagi czynów, nie jest to sprawa dla sądu przysięgłych, ponieważ nikt nie działał z zamiarem zabicia.