Antwerpia: właściciel i ubezpieczyciel chcą wydobyć zatopiony statek w ciągu dwóch tygodni
Właściciel oraz ubezpieczyciel jednostki, która zatonęła w piątek wieczorem na Skaldzie w Antwerpii, planują jej wydobycie w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Ładunek statku – piasek morski...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Właściciel oraz ubezpieczyciel jednostki, która zatonęła w piątek wieczorem na Skaldzie w Antwerpii, planują jej wydobycie w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Ładunek statku – piasek morski – najprawdopodobniej pozostanie na dnie rzeki. Sama operacja zapowiada się jako wyjątkowo skomplikowana ze względu na silny nurt Skaldy oraz znaczną głębokość, na której znajduje się wrak.
Spis treści
Poszukiwanie firmy ratowniczej i plan działania
Właściciel oraz ubezpieczyciel prowadzą obecnie intensywne poszukiwania wyspecjalizowanej firmy ratowniczej, która podejmie się realizacji operacji. Denis van der Avoirt, ekspert wyznaczony przez ubezpieczyciela, poinformował, że potencjalni wykonawcy zostali poproszeni o przedstawienie szczegółowego planu działań oraz harmonogramu. Celem jest wydobycie statku w całości w ciągu 14 dni.
Zgodnie z założeniami ładunek ma zostać wcześniej usunięty z ładowni poprzez jego wypompowanie bezpośrednio do wód Skaldy. Jak podkreśla ekspert, chodzi o czysty piasek morski, którego jakość jest wyższa niż jakość wody w rzece. Operacja ta wymaga jednak uzyskania stosownych zezwoleń, choć – według van der Avoirta – nie powinno to stanowić większego problemu.
Stanowisko władz flamandzkich
Konieczność uzyskania zgody na pozostawienie ładunku w wodzie potwierdza Nick Arys z Departamentu Mobilności i Robót Publicznych, odpowiedzialnego za utrzymanie żeglowności dróg wodnych. Jak zaznacza, priorytetem władz Flandrii jest upewnienie się, że ładunek nie wpłynie negatywnie na jakość wody ani środowisko naturalne.
List przewozowy zatonął razem ze statkiem, dlatego administracja zwróciła się o dodatkowe informacje dotyczące transportowanego materiału. Dopiero po ich analizie zapadnie decyzja, czy piasek może pozostać w rzece. Następnie ocenione zostanie, czy zostanie on naturalnie rozproszony przez prąd, czy też konieczne będzie jego wydobycie w ramach prac pogłębiarskich.
Silny prąd głównym wyzwaniem
Największą trudność stanowi jednak siła nurtu rzeki. Wrak spoczywa w miejscu o bardzo silnym prądzie, na głębokości około 14 metrów. Jak wyjaśnia Nick Arys, prace będą mogły być prowadzone wyłącznie w momentach najmniejszego ruchu wody – podczas tzw. martwego przypływu lub przy spokojnej wodzie. Denis van der Avoirt dodaje, że takie okno czasowe pojawia się jedynie mniej więcej co sześć godzin.
Konieczność usunięcia wraku i kontekst śluzy Royers
Choć zatopiona jednostka nie utrudnia obecnie żeglugi, jej usunięcie jest konieczne. Z wraku nie wycieka już paliwo, jednak władze chcą zapobiec potencjalnym zagrożeniom w przyszłości. Dodatkowo droga wodna musi zostać w pełni udrożniona.
Statek znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie wejścia do śluzy Royers (Royerssluis), która obecnie pozostaje wyłączona z eksploatacji. Od kilku lat trwa jej kompleksowa modernizacja. Obiekt ten stanowi istotny punkt komunikacyjny łączący Skaldę z Kanałem Alberta (Albertkanaal), a jego ponowne otwarcie planowane jest w najbliższych latach.