Iloraz małżeński kosztuje budżet Belgii 320 milionów euro rocznie – ekonomista wzywa do zmian
Ulga podatkowa określana jako iloraz małżeński (quotient conjugal/huwelijksquotiënt) kosztuje belgijski budżet około 320 milionów euro rocznie. Zdaniem ekonomisty rynku pracy Stijna Baerta z...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Ulga podatkowa określana jako iloraz małżeński (quotient conjugal/huwelijksquotiënt) kosztuje belgijski budżet około 320 milionów euro rocznie. Zdaniem ekonomisty rynku pracy Stijna Baerta z Uniwersytetu w Gandawie (UGent) rozwiązanie to ogranicza motywację części osób pozostających poza rynkiem pracy do podjęcia zatrudnienia. Naukowiec opowiada się za jego likwidacją lub przynajmniej za zmianą systemu w taki sposób, aby zachęcał do pracy – nawet w niepełnym wymiarze godzin.
Spis treści
Wysoki poziom bierności zawodowej
Belgia należy do państw europejskich z jednym z najwyższych poziomów bierności zawodowej. Zajmuje pod tym względem trzecie miejsce w Europie. Chodzi o osoby w wieku produkcyjnym, które nie pracują i nie poszukują zatrudnienia – w tej grupie znajdują się m.in. osoby długotrwale chore oraz zajmujące się wyłącznie prowadzeniem gospodarstwa domowego.
Badania przeprowadzone przez UGent wskazują, że 15 procent osób biernych zawodowo uważa, iż podjęcie pracy nie przyniosłoby im wyraźnych korzyści finansowych. Jednym z czynników wpływających na takie postrzeganie sytuacji jest właśnie iloraz małżeński.
Jak działa iloraz małżeński
Jak wyjaśnił Baert w programie De Wereld Vandaag na antenie Radio 1, mechanizm ten polega na częściowym przeniesieniu dochodów między partnerami pozostającymi w związku małżeńskim lub zarejestrowanym. Jeżeli jedno z nich zarabia znacznie mniej, może przejąć część dochodów drugiego na potrzeby rozliczenia podatkowego, co skutkuje niższym łącznym podatkiem dla pary.
Zdaniem ekonomisty jest to rozwiązanie niedostosowane do obecnych realiów społecznych. W przeszłości model jednego żywiciela rodziny był znacznie bardziej rozpowszechniony. Obecnie rośnie liczba osób żyjących samotnie, a coraz częściej pojawiają się postulaty zmiany obowiązującego systemu.
Ograniczona reforma planowana przez rząd
Rząd premiera Flandrii Barta De Wevera planuje wprowadzenie zmian w funkcjonowaniu ilorazu małżeńskiego, jednak według Baerta są one zbyt ostrożne. Zamiast całkowitej likwidacji przewiduje się stopniowe ograniczenie ulgi do połowy jej obecnej wartości. Reforma nie miałaby przy tym obejmować emerytów.
Tymczasem pełne zniesienie mechanizmu mogłoby przynieść znaczące oszczędności. Kilka lat temu Wysoka Rada Finansów oszacowała jego koszt na 253 miliony euro, a po uwzględnieniu inflacji kwota ta wzrosła do około 320 milionów euro rocznie. Środki te mogłyby zostać przeznaczone na wsparcie osób pracujących o niskich dochodach lub na zmniejszenie różnic podatkowych między osobami samotnymi a parami, które – jak wynika z badań – są postrzegane jako niesprawiedliwe.
Większa aktywność zawodowa kobiet
Zdaniem ekspertów likwidacja ilorazu małżeńskiego mogłaby zwiększyć aktywność zawodową, szczególnie wśród kobiet. Szacunki Wysokiej Rady Finansów wskazują, że udział kobiet na rynku pracy wzrósłby o 1,6 procent. Choć może się to wydawać niewielką zmianą, w praktyce oznacza znaczącą liczbę dodatkowych pracowników.
Baert podkreślił, że tempo wprowadzania zmian ma znaczenie – im bardziej rozciągnięta w czasie reforma, tym mniejszy jej realny wpływ na rynek pracy.
Praca w niepełnym wymiarze jako kompromis
Ekonomista zaznaczył, że temat ilorazu małżeńskiego jest społecznie wrażliwy, ponieważ wiele rodzin traktuje tę ulgę jako element umożliwiający elastyczny podział obowiązków. Zamiast natychmiastowej likwidacji zaproponował rozwiązanie inspirowane Holandią i krajami skandynawskimi, gdzie powszechna jest praca w niepełnym wymiarze godzin.
Jego zdaniem zachęcenie obu partnerów do podjęcia choćby częściowej aktywności zawodowej mogłoby znacząco zwiększyć liczbę osób pracujących. Podkreślił przy tym, że celem nie jest wywieranie presji na osoby niepracujące, lecz stworzenie warunków, które uczynią zatrudnienie bardziej opłacalnym wyborem. Każda dodatkowa osoba na rynku pracy wzmacnia bowiem stabilność systemu społecznego.