Ojciec z Écaussinnes oskarżony o gwałt na kilkuletniej córce – przed sądem w Mons psychiatra dziecięca: „Wiarygodne nie znaczy prawdziwe”
Sąd karny w Mons rozpatruje sprawę mężczyzny z Écaussinnes podejrzanego o gwałt na kilkuletniej córce. Kluczowa jest wiarygodność zeznań dziecka. Strony wrócą do sprawy 16 listopada.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Sąd karny w Mons rozpatruje sprawę ojca z Écaussinnes w prowincji Hainaut, podejrzanego o zgwałcenie swojej córki, która miała wtedy kilka lat. Postępowanie wszczęto po wykryciu u dziewczynki choroby przenoszonej drogą płciową, której nosicielem jest także ojciec. Jak podaje dziennik La Dernière Heure, przed wydaniem rozstrzygnięcia sąd postanowił przesłuchać psychiatrę dziecięcą, która rozmawiała z dzieckiem. Mężczyzna nie przyznaje się do zarzutów i grozi mu pięć lat więzienia. Obowiązuje domniemanie niewinności.
Spis treści
Od infekcji do podejrzeń
Sprawa sięga listopada 2021 r. Pewnego wieczoru ojciec przesłał matce zdjęcie majtek córki ze śladami krwi i zapewniał, że nie wie, skąd się wzięły. Pediatra, z którym skonsultowano się następnego dnia, podejrzewał infekcję dróg moczowych i przepisał antybiotyki. Krwawienie powróciło jednak 25 listopada. 1 grudnia matka odebrała córkę i poszła z nią do lekarza, a dziewczynka trafiła potem do szpitala.
6 grudnia badania wykazały u niej chorobę przenoszoną drogą płciową. Cztery dni później ojciec dowiedział się, że jest nosicielem tej samej infekcji. Według biegłych lekarzy takie zakażenie oznacza kontakt seksualny i to ojciec znalazł się w centrum podejrzeń.
Dziewczynkę przesłuchano dwukrotnie. Podczas drugiego przesłuchania opisała czynności, których miał się dopuścić ojciec. Śledczych zaskoczyło jej precyzyjne słownictwo. Matka, która pracuje w środowisku medycznym, wyjaśniła, że nauczyła córkę dokładnych nazw anatomicznych. Prokuratura wskazuje też na zwierzenia, które ojciec miał złożyć znajomej między 6 a 10 grudnia, mówiąc o możliwym przypadkowym zakażeniu. Obrona kwestionuje wnioski biegłych i podkreśla wątpliwości w sprawie.
„Im dłużej ją słuchamy, tym bardziej się rozmywa”
Wiarygodność zeznań dziewczynki jest jednym z głównych punktów sporu. Psychiatra dziecięca przypomniała podstawowe rozróżnienie: „Wiarygodne nie znaczy prawdziwe”. Relacja może mieć cechy wiarygodnego świadectwa, ale nie pozwala to z pewnością stwierdzić, że opisane zdarzenia rzeczywiście miały miejsce.
Biegła omówiła też, jak zmieniały się wypowiedzi dziecka. Podczas pierwszego przesłuchania dziewczynka niczego nie ujawniła. Potem wspomniała o jednym zdarzeniu, a następnie o powtarzających się czynach.
Im dłużej ją słuchamy, tym bardziej to się rozmywa. W ciągu czterech lat dziecko się zmienia. Są czynniki zewnętrzne. Być może także zmęczenie. Ta mała bardzo unika tematu – wyjaśniła biegła.
Psychiatra zwróciła też uwagę, że dziewczynka nie wspomniała o niektórych szczegółach, o których mówiła jej matka. Jak zaznacza La DH, same te obserwacje nie pozwalają stwierdzić, że dziecko kłamie ani że opisane czyny są zmyślone. Przypominają jednak, że wiarygodność zeznań nie jest absolutnym dowodem winy.
Kolejna rozprawa 16 listopada
Sąd będzie musiał ocenić, czy ustalenia lekarskie, wypowiedzi dziecka i zarzuty obrony pozwalają uznać czyny za udowodnione ponad wszelką rozsądną wątpliwość. Strony wrócą do sprawy na rozprawie w poniedziałek 16 listopada.