Proces w Brukseli w sprawie prania ponad 55 milionów euro – pieniądze z narkotyków miały opłacać pracę na czarno w budownictwie i sprzątaniu
Przed sądem karnym w Brukseli trwa proces 23 osób i sześciu spółek oskarżonych o udział w organizacji przestępczej, która miała prać pieniądze metodą tzw. kompensacji. Według prokuratury gotówka,...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Przed sądem karnym w Brukseli trwa proces 23 osób i sześciu spółek oskarżonych o udział w organizacji przestępczej, która miała prać pieniądze metodą tzw. kompensacji. Według prokuratury gotówka, pochodząca głównie z handlu narkotykami, trafiała do firm budowlanych i sprzątających, które wykorzystywały ją do wypłacania wynagrodzeń pracownikom zatrudnionym na czarno. Jak informuje dziennik ekonomiczny L’Echo, prokuratura domaga się konfiskaty ponad 55 milionów euro przelanych w latach 2020-2025. Rzeczywista skala procederu mogła jednak przekroczyć 100 milionów euro. Proces ma potrwać przez cały tydzień, a kolejne rozprawy zaplanowano na listopad.
Spis treści
Sprawą zajmuje się 69. izba sądu karnego w Brukseli. Według L’Echo jest to modelowy przykład zjawiska, przed którego rozwojem belgijskie władze ostrzegają od dłuższego czasu – coraz bardziej rozpowszechnionego prania pieniędzy. W czasie przeszukań śledczy zabezpieczyli ponad 2 miliony euro w gotówce.
Śledztwo po zgłoszeniu jednostki analityki finansowej
Postępowanie rozpoczęło się w 2020 r. po zgłoszeniu belgijskiej jednostki analityki finansowej CTIF/CFI (Cellule de traitement des informations financières), która otrzymuje i analizuje informacje dotyczące podejrzanych transakcji. Według prokuratury, która przedstawiła swoją interpretację akt, podejrzani mieli stworzyć „rozległą konstrukcję belgijskich i zagranicznych spółek-wydmuszek, zarządzanych przez podstawionych prezesów”, aby uruchomić system prania pieniędzy oparty na kompensacji.
Mechanizm miał łączyć dwa rodzaje nielegalnej działalności: z jednej strony działalność generującą gotówkę, taką jak handel narkotykami, a z drugiej działalność, która tej gotówki potrzebowała, jak część firm działających w budownictwie i sektorze sprzątającym. Według prokuratury wystawiano fałszywe faktury, aby stworzyć „czarną kasę przeznaczoną na wypłaty dla pracowników zatrudnionych na czarno”.
„Dostawcy gotówki”, „pośrednicy” i „klienci gotówkowi”
Jak opisuje L’Echo, „dostawca gotówki” – najczęściej organizacja przestępcza zajmująca się handlem narkotykami lub handlem ludźmi – kontaktował się z „pośrednikiem”, który dysponował fikcyjną spółką zarejestrowaną na podstawioną osobę. Pośrednik odbierał pieniądze, a następnie sprzedawał gotówkę w zamian za fałszywe faktury firmie rzeczywiście prowadzącej działalność w sektorze budowlanym lub sprzątającym. Takie przedsiębiorstwa, choć działały naprawdę, miały wykorzystywać otrzymaną gotówkę do płacenia pracownikom na czarno w ramach zorganizowanego oszustwa socjalnego. Nazywano je „klientami gotówkowymi”.
Część działania tego mechanizmu opisał jeden z podejrzanych, Mohammed E. F., który przyznał się do winy. Według jego relacji gotówkę przewozili kierowcy, a następnie przekazywali ją „klientom” po okazaniu „tokena”, którym był zwykły banknot o nominale 5 euro. Podczas przesłuchania podejrzany mówił o „miesięcznych obrotach rzędu 15-20 milionów euro”. Wyjaśnił również, że gotówka otrzymywana od jego „dostawców” pochodziła „mniej więcej w połowie z handlu narkotykami, a w połowie z kantorów wymiany walut, w Maroku i na świecie”.
Nauczycielka wśród oskarżonych
Podczas poniedziałkowej rozprawy 5 października zeznawała jedna z oskarżonych, nauczycielka pracująca w brukselskim liceum. Jak relacjonuje L’Echo, kobieta przyznała przed sądem, że „żeby oddać przysługę”, „dwa lub trzy razy” przewoziła walizki wypełnione gotówką.
Dopiero gdy zobaczyłam 100 000 euro, zaczęłam się zastanawiać, czy to legalne – powiedziała przed sądem.
Przelewy do Hiszpanii, Chin, Niemiec i Holandii
Gotówka miała służyć do wypłacania wynagrodzeń pracownikom zatrudnionym na czarno. W zamian firmy budowlane i sprzątające przelały ponad 55 milionów euro na „rachunki bankowe za granicą, głównie w Hiszpanii, Chinach, Niemczech i Holandii” – wynika ze stanowiska prokuratury.
Sześć spółek objętych oskarżeniem prowadziło rzeczywistą działalność w sektorach budowlanym i sprzątającym. Większość z nich, podobnie jak wykorzystywane w procederze spółki-wydmuszki, działała w środowisku tzw. business centers – podmiotów, które zwykle mają siedziby na obrzeżach Brukseli i oferują innym przedsiębiorstwom adres rejestrowy. Do czasu wydania prawomocnego wyroku wszystkie osoby i spółki objęte postępowaniem korzystają z domniemania niewinności.
O projekcie ustawy minister sprawiedliwości Annelies Verlinden (CD&V), dotyczącym spółek-widm i mającym przyspieszyć rozwiązywanie podejrzanych firm oraz utrudnić działalność tzw. słupów, informowaliśmy w niedzielę 4 października.