Kierownictwo belgijskiej służby więziennej alarmuje w związku z ponownym przekroczeniem progu 600 osadzonych zmuszonych do spania na podłodze w zakładach karnych w całym kraju. Jak wynika z komunikatu przekazanego portalowi BRUZZ, w więzieniu w Haren w Brukseli w takich warunkach przebywa obecnie 101 osób. Jednostka ta, przy standardowej pojemności operacyjnej, jest przystosowana do około 1 340 osadzonych. Dyrektor generalna służby więziennej Mathilde Steenbergen domaga się wprowadzenia nadzwyczajnych rozwiązań awaryjnych i nie wyklucza tymczasowego wsparcia ze strony policji lub wojska w nadzorowaniu więźniów śpiących na podłodze.
Sytuacja wymknęła się spod kontroli
Zdaniem Mathilde Steenbergen warunki w belgijskich więzieniach stały się nie do zaakceptowania. Nakładają się na siebie strukturalne przeludnienie, chroniczny brak personelu oraz gwałtownie rosnące obciążenie pracą funkcjonariuszy. W takich realiach prawidłowe, bezpieczne i godne wykonywanie ustawowych obowiązków jest – jak podkreśla – skrajnie utrudnione, a nierzadko wręcz niemożliwe.
Rzeczniczka służby więziennej Valerie Callebaut zaznacza, że problem nie dotyczy wyłącznie Haren. W więzieniu na Saint-Gilles (Sint-Gillis) wprawdzie obecnie nikt nie śpi na podłodze, jednak liczba osadzonych również tam przekracza dopuszczalną pojemność.
Nadzieja ustąpiła miejsca rozczarowaniu
Steenbergen przyznaje, że przez wiele miesięcy wśród pracowników panowało przekonanie, iż sytuacja ulegnie poprawie. Dziś – jak mówi – nadzieję zastąpiło poczucie rozczarowania i osamotnienia. Warunki pracy w zakładach karnych są trudniejsze niż kiedykolwiek, a zapowiadane wsparcie kadrowe wciąż nie zostało zrealizowane.
Szefowa służby więziennej apeluje o pilną pomoc i dopuszcza zastosowanie środków nadzwyczajnych. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, inne formacje odpowiedzialne za bezpieczeństwo powinny tymczasowo wesprzeć administrację więzienną. W jej ocenie, w ostateczności wojsko lub policja mogłyby przejąć nadzór nad osadzonymi śpiącymi na podłodze. Obecne warunki określa jako niebezpieczne, nieludzkie i nieakceptowalne – zarówno dla więźniów, jak i dla personelu.
Miliony euro na odszkodowania zamiast na rozwiązania
Steenbergen zwraca uwagę na konsekwencje prawne i finansowe utrzymującego się przeludnienia. Belgia była w ostatnich latach wielokrotnie skazywana przez Europejski Trybunał Praw Człowieka za warunki panujące w zakładach karnych. Koszty wypłacanych odszkodowań sięgają już milionów euro. Jak podkreśla dyrektor generalna, środki publiczne są przeznaczane na rekompensaty, zamiast na systemowe rozwiązanie problemu.
Więzienie to nie magazyn
Steenbergen podkreśla, że problem nie sprowadza się wyłącznie do braku miejsc. Zakład karny nie może pełnić roli przechowalni ludzi. Osoba opuszczająca więzienie bez wsparcia, bez perspektyw i bez odpowiedniej opieki znacznie szybciej wraca na drogę przestępstwa. Inwestowanie w odpowiednią liczbę dobrze przygotowanych i wspieranych funkcjonariuszy oznacza – jej zdaniem – inwestowanie w skuteczny nadzór, resocjalizację i porządek, a w konsekwencji w niższą recydywę i większe bezpieczeństwo publiczne.
Biurokratyczna kafka blokuje rekrutację
Oprócz działań długofalowych dyrektor generalna domaga się natychmiastowych kroków zaradczych. Wskazuje na biurokratyczny labirynt, który utrudnia szybkie zatrudnianie nowych pracowników, oraz na przewlekłe procedury rekrutacyjne niedostosowane do sytuacji kryzysowej. Jej przekaz jest jednoznaczny: zjawisko osadzonych śpiących na podłodze musi zostać jak najszybciej wyeliminowane z belgijskich więzień.
Obecne warunki pracy – jak zaznacza – pozostają w sprzeczności z przepisami dotyczącymi bezpieczeństwa i higieny pracy oraz z podstawowymi normami bezpiecznego środowiska zawodowego. Służba więzienna nie domaga się przywilejów, lecz minimalnych środków niezbędnych do wykonywania obowiązków. Czas na odkładanie decyzji – jej zdaniem – już minął.
Minister obrony nie wyklucza zaangażowania wojska
Minister obrony Theo Francken (N-VA) oświadczył w mediach społecznościowych, że nie zamyka się na możliwość skierowania żołnierzy do wsparcia zakładów karnych. Na platformie X zaznaczył, że wojskowi nie są strażnikami więziennymi, jednak obecna sytuacja jest nie do utrzymania. Jednocześnie skrytykował Mathilde Steenbergen, przypominając, że jako była szefowa gabinetu byłego ministra sprawiedliwości Paula Van Tigchelta (Anders) współodpowiada – jego zdaniem – za genezę obecnego kryzysu.