Nielegalny „miód na potencję” jest w Brukseli łatwo dostępny, mimo obowiązujących zakazów i regularnych kontroli. Pokazała to sondażowa kontrola przeprowadzona przez redakcję BRUZZ. Służby porządkowe ostrzegają, że te produkty, reklamowane jako naturalne afrodyzjaki, mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia konsumentów.
Czym jest „miód na erekcję”?
Produkty sprzedawane pod nazwami takimi jak Black Horse, Jaguar Power czy Gouttes d’Amour obiecują poprawę libido oraz sprawności seksualnej. Choć opakowania sugerują naturalne pochodzenie, ich skład często nie ma z tym wiele wspólnego. Badania wykazały, że w tego typu miodach regularnie występują sildenafil lub tadalafil – substancje czynne znane z leków na zaburzenia erekcji, takich jak Viagra.
Substancje te zwiększają przepływ krwi do penisa, umożliwiając osiągnięcie i utrzymanie erekcji. W Belgii, podobnie jak w większości krajów europejskich, są one dostępne wyłącznie na receptę i nie mogą być dodawane do żywności. Producenci nielegalnych produktów omijają jednak przepisy, nie umieszczając informacji o tych składnikach na opakowaniach.
Poważne ryzyko dla zdrowia
Tego rodzaju praktyki są nie tylko nielegalne, ale również potencjalnie niebezpieczne. Sildenafil i tadalafil mogą wywoływać skutki uboczne oraz stanowić zagrożenie dla osób z chorobami serca. Konsumenci, którzy nie znają rzeczywistego składu produktu, nie są w stanie ocenić ryzyka związanego z jego stosowaniem.
Rozległy czarny rynek w Europie
Nielegalny handel „miodem na potencję” kwitnie w całej Europie. Francuska służba celna informowała w ubiegłym roku o znaczącym wzroście nielegalnego importu tych produktów. W Marsylii podczas jednej akcji przejęto aż 13 ton miodu, a w Lyonie w magazynie odkryto 238 kilogramów tego towaru. W Holandii w 2024 r. władze zbadały 21 produktów pochodzących od dziewięciu firm – w 20 z nich wykryto substancje zwiększające libido.
Konfiskaty także w Brukseli
Problem dotyczy również stolicy Belgii. W ubiegłym tygodniu policja strefy Bruksela-Północ skontrolowała sklep spożywczy na Schaerbeek. Oprócz tytoniu do żucia i papierosów elektronicznych funkcjonariusze znaleźli tam dziewiętnaście saszetek oraz cztery słoiki „miodu na podniecenie”. Właściciel został ukarany za nielegalną sprzedaż. Policja przyznaje, że regularnie natrafia na podobne produkty.
Latem nielegalny miód został także skonfiskowany podczas akcji kontrolnej prowadzonej przez strefę policyjną Stolica/Ixelles w siedmiu sex shopach w centrum Brukseli. Oprócz miodu zabezpieczono inne produkty stymulujące. Zatrzymano sześć osób, a sześć punktów handlowych zamknięto na podstawie decyzji sądu.
Test BRUZZ potwierdza łatwą dostępność
Mimo działań służb porządkowych nielegalne produkty pozostają łatwo dostępne. Potwierdziła to wyrywkowa kontrola przeprowadzona przez dziennikarzy BRUZZ w sześciu sex shopach. W kilku przypadkach sprzedawcy informowali, że sprzedaż jest zakazana, jednak w dwóch punktach udało się bez problemu kupić miód.
W jednym sklepie sprzedawca zadeklarował, że musi dopiero zamówić towar, natomiast w innym natychmiast wyciągnięto spod lady dwie saszetki – Royal Honey z Malezji oraz produkt pochodzenia tureckiego z opisem wyłącznie w języku tureckim. Cena wynosiła odpowiednio 10 i 7 euro. Sprzedawca zaproponował również zakup całego kartonu.
Niska cena zwiększa atrakcyjność
Nielegalny miód sprzedawany jest zazwyczaj w małych saszetkach za kilka euro. Niska cena oraz łatwiejsza dostępność w porównaniu z lekami na receptę sprawiają, że produkty te cieszą się dużym zainteresowaniem. Można je znaleźć nie tylko w sex shopach, ale również w sklepach nocnych i niewielkich punktach spożywczych. Towar pochodzi głównie z krajów spoza Europy, takich jak Tajlandia, Malezja, Turcja czy Tunezja.