W poniedziałek w Kortrijk doszło do brutalnego ataku na kierowcę autobusu flamandzkiego przewoźnika De Lijn. Pasażer uderzył prowadzącego pojazd w twarz, ponieważ autobus nie zatrzymał się na przystanku, na którym chciał wysiąść. Kierowca trafił do szpitala, gdzie założono mu dziesięć szwów. W reakcji na zdarzenie jego koledzy ogłosili spontaniczny strajk, który doprowadził do poważnych zakłóceń w kursowaniu autobusów w regionie Kortrijk.
Atak w trakcie jazdy autobusu
Jak relacjonuje Petra Depoorter ze związku zawodowego, do ataku doszło w momencie, gdy kierowca prowadził pojazd. Pasażer nacisnął przycisk sygnalizujący chęć wysiadania, jednak kierowca nie zauważył sygnału. W reakcji na to zdenerwowany podróżny podszedł do kabiny i uderzył kierowcę w twarz.
Zdaniem przedstawicielki związku był to kolejny przykład narastającej agresji wobec kierowców komunikacji publicznej. Podkreśliła, że we Flandrii niemal codziennie dochodzi do podobnych zdarzeń, a w tym przypadku sytuacja była szczególnie niebezpieczna, ponieważ atak nastąpił w trakcie prowadzenia autobusu. Kierowca mógł stracić panowanie nad pojazdem i doprowadzić do poważnego wypadku z udziałem pieszych, rowerzystów lub innych samochodów.
Spontaniczny strajk i paraliż komunikacji
Informacja o pobiciu bardzo szybko rozeszła się wśród kierowców. W reakcji na zdarzenie ogłosili oni spontaniczny strajk, w wyniku którego autobusy należące bezpośrednio do De Lijn wróciły do zajezdni. Na trasach pozostały jedynie pojazdy obsługiwane przez podwykonawców, co znacząco ograniczyło liczbę kursów.
Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa akcja protestacyjna. Trwają rozmowy między związkami zawodowymi a dyrekcją przewoźnika. Kierowcy domagają się solidarności z poszkodowanym kolegą i liczą na szybkie zatrzymanie sprawcy. Związkowcy zwracają jednak uwagę, że problem ma charakter systemowy, a osoby dopuszczające się przemocy wobec kierowców nie zawsze ponoszą adekwatne konsekwencje.
Stary tabor i brak zabezpieczeń
Petra Depoorter wskazała również na problem wyposażenia autobusów. Zaatakowany kierowca prowadził starszy pojazd, w którym kabina nie była w pełni oddzielona od przestrzeni pasażerskiej. Autobus nie posiadał także monitoringu. Według związków zawodowych brak odpowiednich zabezpieczeń zwiększa ryzyko agresji. Zwracają one uwagę, że Flandria Zachodnia bywa pomijana przy przydziale nowszego taboru, co dodatkowo pogarsza bezpieczeństwo pracy kierowców.