Minister obrony Belgii Theo Francken z partii N-VA poinformował w niedzielę, że podjął interwencję u ambasadorów Stanów Zjednoczonych akredytowanych w Belgii oraz przy NATO w związku z sytuacją wokół Grenlandii. Polityk, określający się jako zdecydowany atlantysta, wyraził poważne zaniepokojenie możliwymi planami USA wobec tej autonomicznej wyspy należącej do Danii. W rozmowie z VTM Nieuws podkreślił, że sprawa ma fundamentalne znaczenie dla przyszłości Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Jednoznaczny sygnał wysłany do Waszyngtonu
Theo Francken osobiście spotkał się z amerykańskimi dyplomatami, aby przekazać im stanowisko belgijskiego rządu w tej wrażliwej kwestii. Jak relacjonował, komunikat był jasny: sytuacja jest wyjątkowo problematyczna. Minister zaznaczył, że Grenlandii nie można porównywać do państw takich jak Wenezuela czy Iran, wobec których Stany Zjednoczone w przeszłości prowadziły twardą politykę. Jego zdaniem ewentualna interwencja militarna w tym regionie stanowiłaby zagrożenie dla samego fundamentu NATO i mogłaby mieć katastrofalne skutki dla całego sojuszu.
Zapewnienia o braku planów militarnych
Według słów Franckena, przedstawiciele Stanów Zjednoczonych zapewnili go, że nie ma mowy o militarnym przejęciu Grenlandii, a rozważany scenariusz dotyczyłby ewentualnego zakupu wyspy. Również taka opcja nie znajduje jednak aprobaty belgijskiego ministra. W jego ocenie alternatywą powinno być wzmocnienie obecności NATO na Grenlandii i w regionie arktycznym. Zwiększona aktywność sojuszu miałaby jasno sygnalizować Rosji i Chinom, że wyspa znajduje się w obszarze objętym ochroną Paktu Północnoatlantyckiego.
Arktyka coraz ważniejsza strategicznie
Szef belgijskiego resortu obrony przyznał, że obawy dotyczące Arktyki są uzasadnione, ponieważ region ten zyskuje na znaczeniu wraz z postępującym topnieniem lodów. Zmiany klimatyczne otwierają nowe szlaki żeglugowe oraz dostęp do bogatych zasobów naturalnych, co zwiększa zainteresowanie największych światowych potęg. Francken podkreślił jednak, że to właśnie NATO zostało stworzone po to, by wspólnie reagować na takie wyzwania. Zaapelował o jedność w ramach sojuszu oraz powstrzymanie się od publicznych sporów i wzajemnych oskarżeń. Jak ostrzegł, wewnętrzne podziały w NATO działałyby wyłącznie na korzyść Władimira Putina, który mógłby świętować taki rozwój wydarzeń w Moskwie.