Pożar w szwajcarskim kurorcie narciarskim – dziesiątki ofiar śmiertelnych i setki rannych
W nocy z 31 grudnia na 1 stycznia 2026 r. w renomowanym kurorcie narciarskim Crans-Montana w Szwajcarii doszło do dramatycznego pożaru, który pochłonął wiele ofiar śmiertelnych i doprowadził do...
W nocy z 31 grudnia na 1 stycznia 2026 r. w renomowanym kurorcie narciarskim Crans-Montana w Szwajcarii doszło do dramatycznego pożaru, który pochłonął wiele ofiar śmiertelnych i doprowadził do licznych obrażeń. Ogień pojawił się w popularnym wśród turystów barze Le Constellation w trakcie noworocznych obchodów. Policja kantonu Valais określiła zdarzenie jako wyjątkowo poważne, a działania ratunkowe trwały przez wiele godzin.
Spis treści
Pożar podczas noworocznych obchodów
Do wybuchu pożaru doszło około godziny 1:30 w nocy czasu lokalnego. Przyczyny zdarzenia nie są jeszcze znane. Bar Le Constellation, mieszczący się na parterze i w piwnicy budynku, był w tym czasie wypełniony osobami świętującymi nadejście Nowego Roku. Policja kantonalna poinformowała, że kilka osób straciło życie, a wiele zostało rannych.
Na miejsce natychmiast skierowano liczne patrole policji, zastępy straży pożarnej oraz zespoły ratownictwa medycznego. Rzecznik policji kantonalnej Gaëtan Lathion, cytowany przez agencję AFP, wspominał początkowo o eksplozji nieustalonego pochodzenia, nie przekazując jednak dodatkowych szczegółów.
Bilans ofiar może być bardzo wysoki
Oficjalne dane dotyczące liczby ofiar nie zostały jeszcze potwierdzone, jednak informacje przekazywane przez szwajcarskie media wskazują na wyjątkowo tragiczną skalę zdarzenia. Dziennik Blick, powołując się na relację lekarza obecnego na miejscu, informuje, że liczba zabitych może sięgać kilkudziesięciu osób. Z kolei regionalna gazeta Le Nouvelliste podaje, że mogło zginąć około 40 osób, a blisko 100 zostało rannych.
Nagrania wideo oraz zdjęcia publikowane w mediach pokazują budynek objęty płomieniami, a także ludzi uciekających w panice w ciemności nocy.
Przyczyny tragedii pozostają niejasne
Policja podkreśla, że na obecnym etapie nie można wskazać jednoznacznej przyczyny pożaru. Część szwajcarskich mediów sugeruje jednak, że ogień mógł mieć związek z użyciem materiałów pirotechnicznych podczas koncertu organizowanego w lokalu.
Jeszcze przed południem fotoreporterzy AFP obserwowali liczne karetki pogotowia na drodze prowadzącej do kurortu. Według dziennika 24 Heures helikoptery ratunkowe wykonywały loty przez niemal siedem godzin od momentu wybuchu pożaru. Teren wokół baru został całkowicie odgrodzony, a około godziny 8:00 rano policja naukowa rozpoczęła oględziny wewnątrz zniszczonego obiektu.
Rozpacz i poszukiwania bliskich
Osoby poszukujące swoich krewnych i znajomych kierowane są do centrum kongresowego, gdzie uruchomiono punkt informacyjny. Dziennik 24 Heures przytacza wypowiedź matki, która w stanie głębokiego poruszenia relacjonowała, że nie ma żadnych informacji o losie swojego syna.
Jeden z mieszkańców Crans-Montana opowiadał, że w chwili tragedii trwał pokaz sztucznych ogni. Początkowo nikt nie zdawał sobie sprawy z rozmiaru zdarzenia, dopóki nie zauważono gęstego dymu. Inna mieszkanka, mieszkająca kilkadziesiąt metrów od baru, relacjonowała, że o pożarze dowiedziała się w trakcie domowej zabawy sylwestrowej. Gdy wyszła na zewnątrz, ulica była już zamknięta przez policję, a w tle słychać było syreny służb ratunkowych. W okolicy panowały cisza, szok i ogromne napięcie.