Tuńczyk błękitnopłetwy wrócił do belgijskiej części Morza Północnego po ponad 60 latach – „To historia sukcesu”
Technik farmy wiatrowej na ławicy Thorntonbank zauważył trzy lub cztery tuńczyki o długości do 2 metrów. Gatunek zniknął z belgijskich wód w latach 60.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Tuńczyk błękitnopłetwy, wielki drapieżnik, który jeszcze niedawno był bliski wyginięcia, znów pojawił się w belgijskich wodach. Ostatni raz widziano go w Morzu Północnym w 1963 r. – przypomina dziennik La Libre Belgique. We wrześniu technik pracujący przy morskiej farmie wiatrowej na ławicy Thorntonbank zauważył trzy lub cztery tuńczyki o długości od 1,5 do 2 metrów. Flamandzki Instytut Morza VLIZ uznaje tę obserwację za wiarygodną.
Spis treści
Najdroższa ryba świata
Tuńczyk błękitnopłetwy uchodzi za najdroższą rybę świata. Często jedzony w formie sushi, padł m.in. ofiarą globalnej popularności kuchni japońskiej i handlu wartego miliardy dolarów. W Japonii jedna ryba może na aukcji osiągnąć cenę kilku milionów dolarów. 5 stycznia 2026 r. japoński przedsiębiorca z branży sushi zapłacił rekordowe 3,2 miliona dolarów za olbrzymiego tuńczyka na noworocznej aukcji na głównym targu rybnym w Tokio.
Tuńczyk błękitnopłetwy imponuje rozmiarami – dorasta do 3,5 metra długości i 750 kilogramów wagi, a dzięki opływowemu kształtowi osiąga prędkość 70 km/h. Jest też cenionym trofeum wędkarzy sportowych na całym świecie.
Z belgijskiego wybrzeża zniknął w latach 60.
Według historyków na początku XX wieku ławice tuńczyków goniły swoje ofiary w Skaldzie aż do Antwerpii. Od lat 60. gatunek całkowicie zniknął z wybrzeża belgijskiego. W 2010 r. atlantycka populacja, mniejsza o 80 procent, była bliska wyginięcia. Po wprowadzeniu radykalnych środków ochrony tuńczyk odradza się i wraca. W ostatnich latach widziano go m.in. na Morzu Irlandzkim i w kanale La Manche.
Obserwacja przy farmie wiatrowej
Technik z farmy wiatrowej Thorntonbank był mniej niż 50 metrów od ryb. Jak relacjonuje, tuńczyki wyskakiwały z wody, „najwyraźniej w trakcie polowania”, pędziły jak torpedy i natychmiast znikały. Ponieważ wszystko trwało bardzo krótko, nie ma nagrania. VLIZ podkreśla jednak, że obserwator ma osiem lat doświadczenia z różnymi zwierzętami morskimi, m.in. morświnami, delfinami, fokami i makrelami.
Zdaniem ekspertów główną przyczyną zniknięcia tuńczyków były intensywne połowy w południowej Europie, w Zatoce Biskajskiej i w wodach położonych dalej na północ. Rolę odegrało prawdopodobnie także załamanie zasobów śledzia – ulubionego pożywienia tuńczyka – w latach 60. i 70.
Powrót tuńczyka błękitnopłetwego to dobry przykład sukcesu w ochronie przyrody – mówi dziennikowi La Libre biolog morski Jan Seys, rzecznik VLIZ.