Kierowca wjechał nowym autem do Kanału Alberta w Eigenbilzen – pomylił bieg, wydostał się przez okno, nurkowie nie znaleźli samochodu
38-letni mieszkaniec Hoeselt w prowincji Limburgia wjechał w niedzielę 25 października po południu swoim nowym samochodem do Kanału Alberta (Albertkanaal) w Eigenbilzen. Mężczyzna najprawdopodobniej...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE 38-letni mieszkaniec Hoeselt w prowincji Limburgia wjechał w niedzielę 25 października po południu swoim nowym samochodem do Kanału Alberta (Albertkanaal) w Eigenbilzen. Mężczyzna najprawdopodobniej pomylił bieg i zamiast cofnąć, ruszył prosto do wody. Zdołał wydostać się przez okno i nie odniósł obrażeń – informuje nadawca publiczny VRT (serwis VRT NWS). Samochodu mimo półtoragodzinnych poszukiwań nie udało się odnaleźć.
Krótki postój nad wodą
Kierowca zaparkował nad kanałem, w pobliżu baru przy nabrzeżu, przodem samochodu w stronę wody. Po krótkim postoju, by nacieszyć się widokiem, wsiadł z powrotem do auta. Jak wyjaśnia komendant lokalnej policji Dirk Claes, mężczyzna był przekonany, że ma włączony wsteczny bieg, ale w rzeczywistości samochód był ustawiony do jazdy do przodu. Gdy dodał gazu, auto wjechało prosto do kanału.
„Prawdopodobnie myślał, że samochód stoi na wstecznym biegu, ale niestety tak nie było” – powiedział komendant. Kierowca wydostał się przez okno i przemoczony wrócił do domu.
Poszukiwania przerwane
Wypadek zauważyli rowerzyści, którzy zaalarmowali służby ratunkowe. Na miejsce przyjechali strażacy, karetka i ekipa nurków. Początkowo nie było jasne, czy w samochodzie nie było innych osób, ale okazało się, że kierowca jechał sam.
Nurkowie szukali auta przez około półtorej godziny, ale go nie znaleźli – możliwe, że wrak przesunął silny prąd. „Szukaliśmy przez 1,5 godziny, ale nie znaleźliśmy samochodu” – powiedział kapitan straży pożarnej Peter Vanspauwen ze strefy straży pożarnej Oost-Limburg.
Poszukiwania przerwano w porozumieniu z policją rzeczną i flamandzkim zarządcą dróg wodnych De Vlaamse Waterweg, aby nie stwarzać zagrożenia dla żeglugi. Samochód najpewniej pozostanie w kanale do najbliższej akcji oczyszczania z udziałem Obrony Cywilnej, która odbywa się mniej więcej co pięć lat.