Przeciek z belgijskiej dyplomacji – „USA Trumpa nie są już wiarygodnym sojusznikiem”
Kłopotliwy przeciek dla belgijskiej dyplomacji: brytyjski dziennik Financial Times ujawnił treść dokumentu federalnego ministerstwa spraw zagranicznych, dotyczącego stanowiska, jakie Belgia powinna...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Kłopotliwy przeciek dla belgijskiej dyplomacji: brytyjski dziennik Financial Times ujawnił treść dokumentu federalnego ministerstwa spraw zagranicznych, dotyczącego stanowiska, jakie Belgia powinna przyjąć wobec Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Pod nagłówkiem „USA Trumpa nie są już wiarygodnym sojusznikiem, ostrzega Belgia w ujawnionym dokumencie” gazeta powiedziała w czwartek rano głośno to, co belgijscy dyplomaci myślą po cichu o zmianach zachodzących u amerykańskiego sojusznika. Resort podkreśla, że dokument nie ma oficjalnego statusu.
Spis treści
Zagrożenie dla żywotnych interesów
Jak wynika z ujawnionego przez Financial Times wewnętrznego dokumentu, procesy zachodzące w Stanach Zjednoczonych „mogą zagrozić kilku żywotnym interesom Belgii i Unii Europejskiej”. Istnienie dokumentu potwierdzono w siedzibie ministerstwa przy rue des Petits Carmes. Jak wyjaśniono w resorcie, jest to wewnętrzny dokument roboczy z października 2025 r., który nie został zatwierdzony na szczeblu politycznym.
Pozostać partnerem „niewrogim”
Według dokumentu dla Belgii kluczowe jest ponadto wskazanie punktów zbieżnych między interesami belgijskimi i amerykańskimi, tak aby uniknąć biernej postawy w relacjach dwustronnych. Jednym z głównych celów ma być utrzymanie Belgii w gronie partnerów, których Stany Zjednoczone nie postrzegają jako wrogo nastawionych.
Kontynuując współpracę z amerykańskim rządem, Belgia powinna jednocześnie „znacząco wzmocnić” dialog z niższymi szczeblami władzy, w tym m.in. ze stanami, zwłaszcza demokratycznymi, oraz z burmistrzami dużych miast. Dokument zaleca również poszukiwanie wiodących postaci młodszego pokolenia w obu partiach, które mogą odegrać rolę w Ameryce po erze Trumpa.
Od przemówienia w Monachium do NSS
Choć przeciek jest z pewnością niezręczny dla belgijskiej dyplomacji, jego treść nie zawiera niczego zaskakującego. Od powrotu Donalda Trumpa do władzy amerykańska administracja regularnie przyjmuje wobec Europejczyków postawę rywala, a nawet zwierzchnika, a nie sojusznika – choć, dopóki nie dowiedziono inaczej, sojusz transatlantycki trwa.
Zerwanie z liberalnymi demokracjami Europy zapowiedział już na początku kadencji wiceprezydent J.D. Vance w przemówieniu w Monachium. W listopadzie 2025 r. znalazło ono odzwierciedlenie w kluczowym dokumencie doktrynalnym, Strategii Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Strategy, NSS), w którym Waszyngton otwarcie zadeklarował zamiar ingerowania w europejską debatę publiczną na korzyść partii „patriotycznych”.
Ujawniony przez Financial Times dokument powstał przed kryzysem wokół Grenlandii, podczas którego premier Bart De Wever wyraził głębokie zaniepokojenie kierunkiem relacji z Waszyngtonem. „Bycie szczęśliwym wasalem to jedno. Bycie nieszczęsnym niewolnikiem to co innego” – mówił wówczas. Dokument poprzedza także upomnienia, jakie minister spraw zagranicznych Maxime Prévot kierował do ambasadora USA Billa White'a w związku z jego licznymi ingerencjami w belgijską debatę publiczną.
„Odrzucony jako podstawa belgijskiej polityki”
Gabinet ministra spraw zagranicznych określił ujawnienie dokumentu jako godne pożałowania i niestosowne, podkreślając zarazem, że ten „projekt wstępnej analizy” nie odzwierciedla oficjalnego stanowiska Belgii.
„Projekt został poddany wewnętrznej ocenie i odrzucony jako podstawa belgijskiej polityki. Nie ma więc żadnego oficjalnego statusu” – zaznacza Audrey Jacquiez, rzeczniczka Maxime'a Prévota. Jak dodaje, polityka Belgii znajduje odzwierciedlenie w jej oficjalnych deklaracjach i decyzjach, a przede wszystkim w ostatnich działaniach oraz ścisłej i konstruktywnej współpracy z władzami amerykańskimi. Belgia zgodziła się m.in. na wyłączne udostępnienie parku Cinquantenaire na potrzeby obchodów 250. rocznicy uzyskania niepodległości przez Stany Zjednoczone.