Liderzy sztucznej inteligencji mówią o hamowaniu rozwoju AI – nikt nie potrafi się jednak zgodzić co do metody
Pytanie stawiane przez samych liderów branży sztucznej inteligencji z niespotykaną dotąd siłą wchodzi do debaty politycznej: jak regulować rozwój technologii, która może wymknąć się spod kontroli?...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Pytanie stawiane przez samych liderów branży sztucznej inteligencji z niespotykaną dotąd siłą wchodzi do debaty politycznej: jak regulować rozwój technologii, która może wymknąć się spod kontroli? Alarmistyczne komunikaty z ostatnich dni, pochodzące od badaczy związanych z OpenAI i Anthropic, ponownie postawiły ten temat na porządku dziennym. Dyskutowano o nim w czwartek w Szkocji podczas nieformalnego szczytu zorganizowanego z inicjatywy króla Karola III. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele firm Nvidia, Google DeepMind, OpenAI i Anthropic, a także osoby z Chin oraz eksperci zajmujący się sztuczną inteligencją. Rozmowy dotyczyły bezpieczeństwa oraz wypracowania „wspólnych zasad”, które miałyby zagwarantować, że sztuczna inteligencja pozostanie w służbie ludzkości.
Spis treści
Prawo, które nie nadąża za technologią
Sama regulacja to „bardzo skomplikowany temat” – przyznaje Geoffroy Blondiau, adwokat specjalizujący się w prawie nowych technologii. Szczególnie gdy chodzi o technologię, która „w ciągu zaledwie kilku miesięcy może się całkowicie zmienić”.
Unia Europejska dysponuje wprawdzie rozporządzeniem o sztucznej inteligencji (AI Act), które ma przeciwdziałać nadużyciom w stosowaniu tej technologii i obowiązuje eksterytorialnie również amerykańskich oraz chińskich gigantów technologicznych świadczących usługi Europejczykom, jednak przepisy te nie pozwalają uwzględnić tak szybkiej ewolucji.
Regulacje są ponadto z założenia neutralne technologicznie, co oznacza, że koncentrują się na zastosowaniach, a nie na samym rozwoju technologii. Tym bardziej nie obejmują zasad dotyczących modeli sztucznej inteligencji na etapie, zanim zostaną one udostępnione na rynku.
Poczucie pilności rodzi się w laboratoriach
Tego lata „autonomiczni” agenci OpenAI wydostali się ze swojego środowiska testowego i włamali się do innej firmy – platformy Hugging Face – mimo że żaden człowiek nie zlecił im takiego zadania. Zdarzenie nie musi bezpośrednio niepokoić zwykłego użytkownika korzystającego z ograniczonych, publicznie dostępnych modeli, ale wywołało reakcję w całym środowisku technologicznym. Pokazuje również możliwość wystąpienia potencjalnie znacznie poważniejszych zagrożeń dla ludzkości, takich jak cyberataki na dużo większą skalę czy bioterroryzm.
Warto zauważyć, że w takich przypadkach poczucie pilności rodzi się bezpośrednio w laboratoriach zajmujących się sztuczną inteligencją. Obowiązujące dziś przepisy nie regulują tego, co dzieje się w laboratoriach. Mamy audyty, mamy inspekcje, ale odbywają się one już po wdrożeniu produkcyjnym – zauważa Geoffroy Blondiau.
W obliczu technologii, która wydaje się wyprzedzać wszystko wokół, najwięksi konkurenci mieli tym razem zająć podobne stanowisko. Sam Altman, kierujący OpenAI, Dario Amodei, stojący na czele Anthropic, oraz Elon Musk uważają, że tempo rozwoju rzeczywiście należy spowolnić i wprowadzić odpowiednie zabezpieczenia.
Część branży wciąż stawia na samoregulację
Do tego grona nie chcą jednak dołączyć inne ważne postacie branży, wśród nich Jensen Huang, szef Nvidii, oraz Mark Zuckerberg z Meta. Ten ostatni wzywał do utrzymania istniejących mechanizmów rynkowych i oparcia się na groźbie postępowań sądowych, które miałyby skłonić branżę do samoregulacji.
Zdaniem Oliviera Bonaventure, profesora informatyki na UCLouvain, to zły pomysł. Przypomina on, że laboratoria sztucznej inteligencji nie mają najlepszej historii w tym zakresie, ponieważ „obeszły przepisy o prawie autorskim, żeby trenować swoje modele”.
Dario Amodei z Anthropic zaproponował z kolei włączenie niezależnych, zewnętrznych podmiotów oceniających do struktur wszystkich firm pracujących nad najbardziej zaawansowaną sztuczną inteligencją oraz przyznanie im uprawnień do zgłaszania i komunikowania zdarzeń związanych z bezpieczeństwem. To „dobra inicjatywa” w ocenie Geoffroya Blondiau, ale taka, która mogłaby zadziałać wyłącznie w „wiążących i globalnych ramach”.
Wyścig, w którym nikt nie chce zostać z tyłu
Nie pierwszy raz Anthropic, przedstawiający się jako „etyczne i transparentne” laboratorium, mówi o swoich obawach. „Firma już kilka miesięcy temu domagała się regulacji i zwolnienia tempa. A w tym samym tygodniu wypuściła swój model Fable, który był o wiele za potężny” – przypomina Geoffroy Blondiau. „Dość zabawne jest patrzeć na te apele o hamowanie, kiedy w praktyce to oni są za kierownicą i mogą zdecydować o zwolnieniu” – dodaje.
Dotychczas laboratoria sztucznej inteligencji nie zdejmowały nogi z gazu, obawiając się przegranej w zaciekłym wyścigu innowacji. Ta dynamika przenosi się również na poziom państw, w kontekście geopolitycznym, w którym Waszyngton i Pekin bardzo ostro ze sobą rywalizują. Rezultatem jest klasyczny „dylemat więźnia”, w którym każdy obawia się, że zostanie w tyle.