Prywatyzacja Belfiusa wchodzi w decydującą fazę – Le Soir ostrzega przed sprzedażą udziałów funduszom
Częściowa prywatyzacja Belfiusa zbliża się do finału, a wiążące oferty mają wkrótce trafić do państwa, które pozostaje właścicielem banku w imieniu wszystkich mieszkańców Belgii. Po piątkowym...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Częściowa prywatyzacja Belfiusa zbliża się do finału, a wiążące oferty mają wkrótce trafić do państwa, które pozostaje właścicielem banku w imieniu wszystkich mieszkańców Belgii. Po piątkowym posiedzeniu ścisłego kierownictwa rządu federalnego (kern) nie ujawniono oficjalnie żadnego nazwiska ani nazwy podmiotu ubiegającego się o wystawione na sprzedaż 20 procent akcji. Jak zwraca uwagę Amandine Cloot w komentarzu redakcyjnym dziennika Le Soir, jest to konsekwencja formuły wybranej przez rząd: prywatne plasowanie akcji nie nakłada obowiązku informowania obywateli o przebiegu transakcji.
Spis treści
Przetarg, który wykluczył sektor bankowy
W tej wyjątkowo nieprzejrzystej sprawie, dodatkowo obciążonej sporami politycznymi, uwagę zwraca jeden element. Przetarg ogłoszony na początku lata przez federalną spółkę inwestycyjną SFPIM (Société fédérale de participations et d’investissement) w praktyce wykluczył kandydatów wywodzących się z sektora finansowego.
Zdaniem autorki komentarza nie przemawiały za tym względy merytoryczne. Pomysł prywatyzacji Belfiusa nie jest nowy, a zagraniczne banki, które wcześniej wyrażały zainteresowanie, okazywały się albo zbyt „francuskie” dla strony flamandzkiej, albo zbyt „holenderskie” dla strony francuskojęzycznej.
Bank o szczególnej roli w belgijskim systemie
Belfius znajduje się obecnie w bardzo dobrej kondycji i – niezależnie od tego, czy ktoś popiera jego prywatyzację, czy się jej sprzeciwia – zajmuje szczególne miejsce, może nie w sercach, ale przynajmniej w portfelach mieszkańców Belgii oraz w krajowym systemie finansowym.
Dexia, której Belfius jest częściowo spadkobiercą, była bankiem samorządów lokalnych. Belfius, utworzony na jej gruzach dzięki pieniądzom podatników, w pewnym stopniu przejął tę rolę. Nadal jest instytucją, która w największym stopniu finansuje sektor publiczny i społeczny, a jednocześnie bankiem otwierającym najwięcej podstawowych rachunków bankowych. Tego rodzaju działalność bywa mało rentowna, ale pozostaje niezbędna.
Kierownictwo banku przekonuje jednocześnie, że Belfius potrzebuje ekspansji zagranicznej, aby zapewnić sobie silną pozycję w konsolidującym się europejskim sektorze bankowym. Konieczność takiego rozwoju potwierdza również kilku ekonomistów.
Fundusze inwestycyjne zamiast partnera z branży
Rząd koalicji Arizona uzasadnia całą operację chęcią poprawy obrazu belgijskiego długu publicznego. Jak ocenia Le Soir, sprzedaż jednej piątej udziałów w tym „rodzinnym klejnocie” i tak nie rozwiąże ogromnego problemu zadłużenia, a rozsądniejszym rozwiązaniem byłoby dopuszczenie do akcjonariatu podmiotu działającego w branży bankowej.
Tymczasem znaczna część tego cennego aktywa może trafić w ręce funduszy inwestycyjnych – trudno bowiem wskazać innych graczy zdolnych wyłożyć kwotę liczoną w miliardach euro. Ich podstawową działalnością nie jest jednak bankowość, a tym bardziej bankowość lokalna, lecz maksymalizacja zysków i możliwie szybki zwrot z zainwestowanego kapitału.
Zamknięcie transakcji wydaje się już niemal przesądzone. Zdaniem autorki komentarza rząd podejmuje w ten sposób ryzyko, że Belfius – belgijski bank różniący się od innych instytucji tego typu – z czasem utraci część swojej tożsamości oraz znaczenia, jakie ma dla ogółu obywateli.