Waloński Aerospacelab z kontraktem za 2,4 miliarda euro – zbuduje większość satelitów Iris²
Firma Aerospacelab z Mont-Saint-Guibert zdobyła w ramach europejskiego konsorcjum kontrakt o wartości 2,4 miliarda euro na budowę 264 z 348 satelitów przyszłej europejskiej konstelacji Iris². Dzięki...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Firma Aerospacelab z Mont-Saint-Guibert zdobyła w ramach europejskiego konsorcjum kontrakt o wartości 2,4 miliarda euro na budowę 264 z 348 satelitów przyszłej europejskiej konstelacji Iris². Dzięki temu waloński producent dołączył do grona największych graczy europejskiego sektora kosmicznego. O umowie poinformowano przy okazji pierwszego międzynarodowego szczytu kosmicznego w Paryżu, podczas którego przez dwa dni podkreślano dążenie Europy do większej autonomii i suwerenności.
Spis treści
To rzadka sytuacja, aby walońskie przedsiębiorstwo zdobyło w ramach europejskiego konsorcjum tak dużą część zamówienia. Konstelacja Iris² uznawana jest za kluczową dla zabezpieczenia łączności w skali kontynentu, który intensywnie dąży do osiągnięcia „strategicznej autonomii”. Pierwsze wyniesienia satelitów na orbitę mają rozpocząć się w 2029 r.
Aerospacelab, którego siedziba znajduje się w Mont-Saint-Guibert, a flagowa fabryka jest obecnie wykańczana w Charleroi, zapowiadał ten sukces już na początku sierpnia. Firma informowała wówczas, że została wybrana do udziału w dużym projekcie przemysłowym u boku znacznie większych przedsiębiorstw, takich jak Airbus czy Thales. Wartość kontraktu nie była wtedy jeszcze znana.
Kolacja w Pałacu Elizejskim
Osiągamy cel, do którego dążymy od lat. Iris² pokazuje, że Europa jest w stanie zaoferować bezpieczną i suwerenną łączność od początku do końca, opierając się na europejskiej bazie przemysłowej – mówił wtedy Benoît Deper, prezes spółki.
Instytucje obdarzają dziś zaufaniem nowe pokolenie producentów kosmicznych: firmy takie jak Aerospacelab, od początku pomyślane tak, by dostarczać infrastrukturę satelitarną na dużą skalę i szybko – dodaje obecnie szef firmy, który znalazł się wśród przedsiębiorców zaproszonych na kolację w Pałacu Elizejskim.
Dla przedsiębiorstwa istniejącego od niespełna dekady było to ryzykowne przedsięwzięcie, ponieważ decyzję o zainwestowaniu 100 milionów euro w nową fabrykę podjęto już w 2020 r. „Od początku chodziło o to, by pomóc nadrobić europejskie opóźnienie wobec Stanów Zjednoczonych, koncentrując się na obniżaniu kosztów. To właśnie pozwoliło graczom z nurtu new space wyrosnąć obok wielkich koncernów” – komentuje Célia Berlemont, dyrektor komunikacji. „Jest jednak oczywiste, że kontekst geopolityczny przyczynił się do przyspieszenia tego procesu.”
Autonomia za 10 miliardów euro
Potrzeba przyspieszenia była jednym z głównych tematów obecnej debaty, o czym przypominał prezydent Francji Emmanuel Macron, gospodarz pierwszego międzynarodowego szczytu kosmicznego w Paryżu, w dużej mierze zignorowanego przez Amerykanów. Mówił o tym również Josef Aschbacher, szef Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), podkreślając, że Europa musi wejść na wyższy poziom, aby samodzielnie wysyłać astronautów w kosmos, na orbitę lub w kierunku innych planet.
Postulat ten, przedstawiony przez niego na początku tygodnia na łamach dziennika Le Soir, w Paryżu zyskał konkretną wycenę: dodatkowy wysiłek w wysokości 10 miliardów euro w ciągu dziesięciu lat, poza przyjętym w ubiegłym roku trzyletnim budżetem wynoszącym 22,3 miliarda euro, do którego Belgia dokłada 1,1 miliarda euro. Jak podkreśla szef ESA, te 10 miliardów euro ma się zwrócić dzięki oszczędnościom na wynoszeniu satelitów, zlecanym dotychczas innym podmiotom i szacowanym na około 5 miliardów euro w ciągu dziesięciu lat, a także dzięki korzyściom „gospodarczym, społecznym i geopolitycznym”, które jego zdaniem będą znacznie większe.
Dla państw członkowskich agencji nie jest to jednak łatwa decyzja. „Ambicja jest oczywista i wszyscy ją podzielamy: nie możemy dłużej pozostawać w zależności od Amerykanów, musimy koniecznie zwiększyć naszą autonomię, a więc i suwerenność” – przyznaje Vanessa Matz (Les Engagés), federalna minister odpowiedzialna między innymi za politykę naukową. „Sytuacje budżetowe są jednak napięte.”
Budżetowe wyzwanie po stronie Belgii
Agencję poproszono w związku z tym o dopracowanie propozycji i przygotowanie różnych scenariuszy przed spotkaniem na szczeblu ministerialnym, które odbędzie się w grudniu w Rzymie. Między pełnym wariantem zaprezentowanym w Paryżu, którego budżet, początkowo szacowany na 16 miliardów euro, i tak został już obniżony, a mniej ambitnymi rozwiązaniami wiele państw chciałoby otrzymać szerszy i mniej kosztowny wybór możliwości.
Oczywiście opowiadam się za tym, byśmy uczestniczyli we wspólnym wysiłku: od dawna znamy pozytywne skutki, jakie sektor kosmiczny przynosi naszym firmom, uczelniom i ośrodkom badawczym – zapewnia minister. – Ja również muszę jednak dysponować konkretnym projektem, aby przekonać moich kolegów w rządzie.
Termin podjęcia decyzji nie pokrywa się na szczęście z negocjacjami budżetowymi, które rozpoczną się w najbliższych tygodniach. „To będzie kwestia kolejnego rozliczenia” – zaznacza Vanessa Matz.
Na tym polega ograniczenie paryskiej demonstracji ambicji: państwa europejskie, wspierane również przez Komisję Europejską, deklarują dziś bardzo duże aspiracje, ale jednocześnie muszą mierzyć się z rzeczywistością finansów publicznych, które w wielu przypadkach znajdują się w złym stanie.