Parada 18 olbrzymów w Maaseik – jubileuszowe święto knapkoek z ciastkiem o średnicy trzech metrów
Przez centrum Maaseik w Limburgii przeszła w niedzielne popołudnie parada 18 wielkich kukieł procesyjnych, czyli tradycyjnych flamandzkich olbrzymów. Okazją była 50. rocznica powstania olbrzyma...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Przez centrum Maaseik w Limburgii przeszła w niedzielne popołudnie parada 18 wielkich kukieł procesyjnych, czyli tradycyjnych flamandzkich olbrzymów. Okazją była 50. rocznica powstania olbrzyma Riddarta oraz 50. edycja lokalnego święta knapkoek – regionalnego ciastka maślanego. Zgodnie z tradycją upieczono przy tej okazji gigantyczne ciastko, które następnie rozbito i rozdano zwiedzającym. O wydarzeniu informuje VRT.
Spis treści
Pochód olbrzymów po raz pierwszy w historii miasta
Z okazji jubileuszowej edycji święta miasto przygotowało nowość. Po raz pierwszy przez centrum Maaseik przeszedł pochód olbrzymów.
Powodem jest przypadająca w tym roku 50. rocznica powstania olbrzyma Riddarta, znanego jako Kaartridder z Heppeneert. W sobotę wieczorem został on oficjalnie adoptowany przez D’Awt Prinse van het Heilig Wammes – stowarzyszenie dawnych książąt miejskich i byłych radnych karnawałowego księstwa Maaseik.
Matką chrzestną olbrzyma Riddarta została piosenkarka Kelly Poukens, a ojcem chrzestnym Lei Peeters.
- To dla mnie duży zaszczyt, ponieważ olbrzym Riddart jest kawałkiem historii i należy do życia kulturalnego Maaseik. A może od jutra nauczy się nawet śpiewać – powiedziała Kelly Poukens.
Riddart przez ostatnie 22 lata nie opuszczał swojego miejsca. W niedzielę przeszedł ulicami Maaseik wraz z 17 innymi olbrzymami z Flandrii i Brukseli. Pochód przyciągnął wielu widzów.
Ciastko o średnicy trzech metrów z tradycyjnego pieca
Kto w Maaseik zamawia kawę w kawiarni, niemal zawsze dostaje do niej małe ciastko knapkoek. Podczas dorocznego święta skala jest jednak zupełnie inna – w ten weekend upieczono ciastko o średnicy aż 3 metrów.
Wypiek powstaje w specjalnym piecu opalanym drewnem i nie inaczej było przy 50. edycji.
- Piec był już kilka razy odnawiany, ale poza tym wszystko odbywa się w tradycyjny sposób – mówi piekarz Richard Jacobs.
Jak dodaje, podczas pierwszej edycji miał zaledwie 15 lat i był jeszcze uczniem. Później nauczył się rozpalać piec, a w tym roku bierze udział w święcie już po raz pięćdziesiąty i czerpie z tego ogromną przyjemność.
Wydarzenie doceniają także odwiedzający. Jeden z gości podkreślał, że to kawałek folkloru z Maaseik, a przy pięknej pogodzie można przy okazji usiąść na tarasie kawiarni. Inny mężczyzna wyraził nadzieję, że święto będzie organizowane jeszcze przez wiele lat, dzięki czemu będzie mógł na nie wrócić.
Ciastko z XVII-wiecznymi korzeniami
Knapkoek pozostaje sztandarowym produktem regionalnym Maaseik. Ciasteczko maślane z grubymi kryształkami cukru to wysublimowana odmiana typowych sucharów okrętowych, wypiekanych w mieście od 1648 r. Te płaskie, okrągłe wypieki dawały się długo przechowywać i powstawały specjalnie dla szyprów pływających po Mozie, którzy cumowali w porcie w Maaseik.
Sama nazwa knapkoek nawiązuje do charakterystycznego trzasku, jaki słychać przy przełamywaniu ciastka. Obecnie wypieka je w Maaseik już tylko dwóch piekarzy.