Chaos w domu i ciągłe motywowanie partnera – terapeutka radzi: podzielcie zadania i odpuśćcie kontrolę
Hilde od dziesięciu lat jest w związku z ojcem swojej córki. Chciałaby wprowadzić do domowego życia więcej rutyny i lepszą organizację – między innymi cotygodniowy jadłospis oraz regularne...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Hilde od dziesięciu lat jest w związku z ojcem swojej córki. Chciałaby wprowadzić do domowego życia więcej rutyny i lepszą organizację – między innymi cotygodniowy jadłospis oraz regularne generalne porządki. Jej partner nie widzi jednak takiej potrzeby, a ona ma dość ciągłego motywowania go do działania. Jak w takiej sytuacji dojść do porozumienia? Odpowiedzi udziela ekspertka od relacji Rika Ponnet, która co tydzień odpowiada na pytanie słuchacza w audycji „Nieuwe feiten” na antenie Radia 1.
Spis treści
Pytanie Hilde: jak przekonać partnera, żeby robił więcej?
Hilde ma nieco ponad 30 lat i od dziesięciu lat tworzy związek z ojcem swojej córki. „Odkąd zaczęliśmy konkretniej rozmawiać o założeniu rodziny, chciałam robić kolejne kroki naprzód. Chcę lepiej zorganizować nasze życie, mieć więcej rutyny i większą efektywność. Chciałabym co tydzień układać jadłospis, robić generalne porządki w domu i okresowo przeglądać nasze plany”.
Pomysłów jej nie brakuje, ale partner uważa je za zbędne. „Jemu chaos w naszym życiu nie przeszkadza, a mnie tak. To rodzi w domu duże napięcie, które nasza córka wyraźnie wychwytuje. Bardzo mnie to obciąża poczuciem winy”.
Wyczerpuje mnie przekonywanie go, żeby spełniał moje oczekiwania – mówi Hilde. – Jeśli chcę zrobić zakupy na cały tydzień, to ja muszę przygotować listę. Jeśli chcę większego porządku w domu, to ja muszę zrobić generalne sprzątanie. A kiedy proszę go o pomoc, robi to wyraźnie wbrew sobie.
Jestem u kresu sił i wątpię w naszą przyszłość. Czy kiedykolwiek osiągniemy porozumienie, w którym nie będę czuła się jedyną osobą odpowiedzialną za lepiej zorganizowane życie?
Odpowiedź Riki: dwa różne sposoby radzenia sobie ze stresem
Zdaniem Riki Ponnet taka dynamika dość często pojawia się w związkach. Z jednej strony jest osoba, która bierze na siebie ciężar emocjonalny i do wszystkiego podchodzi bardzo planowo. W reakcji na to partner może zacząć stawiać opór, ponieważ oczekuje się od niego dopasowania do systemu, w którym tak naprawdę nie czuje się wysłuchany.
Z jej pytania wynika, że Hilde chce, aby jej partner wpasował się w jej system. Chce, żeby przystał na jadłospis, żeby wspólnie sprzątał… Nie chodzi tu tyle o osiągnięcie konsensusu, ona chce, żeby on się zmienił i stał się taki jak ona – zauważa ekspertka.
Jeśli jednak partner nabierze przekonania, że niczego nie potrafi zrobić dobrze, droga do całkowitej bierności może być bardzo krótka.
Ona odczuwa stres, zanim jeszcze pojawi się problem, i chce problemy wyprzedzać. U niego jest odwrotnie: kiedy problem się pojawi, wtedy go rozwiąże. W międzyczasie potrafi funkcjonować w pewnym chaosie.
Praca zespołowa i potrzeba bycia zauważonym
Pytanie Hilde dotyczy praktycznej strony organizowania życia rodzinnego, ale według Riki Ponnet często wskazuje na większy i głębszy problem. „Chodzi o to, że nie czujesz się doceniona, wysłuchana ani zauważona w tym wszystkim, co robisz”.
Wyrażenie tych uczuć i poproszenie o to, by zostać zauważoną, jest zdaniem terapeutki pierwszym krokiem w dobrym kierunku. Czy partner Hilde traktuje poważnie jej wyczerpanie? Czy dostrzega wykonywaną przez nią pracę? Czy oboje działają jak zespół? To właśnie te pytania i związane z nimi emocje są tutaj najważniejsze.
Podzielcie obowiązki i odpuśćcie
Rika Ponnet radzi również jasno ustalić podział obowiązków domowych – co robi jedna osoba, a za co odpowiada druga. „Trzeba uczynić drugą osobę w pełni odpowiedzialną za dane zadanie i tę pełną odpowiedzialność przy niej zostawić”.
Jeżeli jedno z partnerów bierze na siebie na przykład gotowanie, powinno móc wykonywać to zadanie całkowicie według własnych zasad, a nie według zasad ustalonych przez drugą osobę.
Zadanie dla Hilde? Nauczyć się akceptować frustrację wynikającą z tego, że coś nie zostało zrobione dokładnie tak, jak sobie wyobrażała. Partner może pójść do innego sklepu albo skorzystać z innego przepisu, ale najważniejsze jest to, że jedzenie pojawiło się na stole. Jak podsumowuje ekspertka, częściowo chodzi więc o uwolnienie się od własnego perfekcjonizmu.