Chaos wokół kamer w Brukseli – jedna czwarta urządzeń ANPR nie działa, a setki nowych leżą w magazynie
System monitoringu wizyjnego w Brukseli, odgrywający kluczową rolę między innymi w śledztwach dotyczących strzelanin związanych z handlem narkotykami, zmaga się z poważnym chaosem organizacyjnym...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be System monitoringu wizyjnego w Brukseli, odgrywający kluczową rolę między innymi w śledztwach dotyczących strzelanin związanych z handlem narkotykami, zmaga się z poważnym chaosem organizacyjnym – wynika z ustaleń dziennika L’Echo. Rozproszona odpowiedzialność, dziesiątki właścicieli urządzeń i tyle samo umów serwisowych sprawiają, że 23 procent kamer ANPR w stolicy jest niesprawnych. Około stu kamer przenośnych nie działa z powodu problemu administracyjnego, a setki nigdy nieużywanych urządzeń od lat pozostają w magazynie. Rząd regionalny zapowiada uporządkowanie systemu.
Spis treści
Kto właściwie odpowiada za ponad 6 000 kamer
Ustalenie, kto odpowiada za ponad 6 000 kamer rozmieszczonych w Brukseli, okazuje się znacznie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Pytanie jest tym ważniejsze, że organy wymiaru sprawiedliwości od lat apelują o poprawę stanu urządzeń, które w dużym stopniu pomagają w rozwiązywaniu spraw karnych. Kilka rodzajów kamer, dziesiątki różnych właścicieli, liczne umowy serwisowe i rozproszona odpowiedzialność stworzyły system, który trudno uznać za przejrzysty.
Najnowszym przykładem jest środowe spotkanie brukselskiej „task force ANPR”. Uczestniczyli w nim dyrektorzy administracji regionalnej, komendant jednej ze stref policji oraz przedstawiciele spółki Irisnet. To firma informatyczna powstała w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego Regionu Stołecznego Brukseli i operatora Orange, odpowiedzialna za utrzymanie kamer rejestrujących tablice rejestracyjne pojazdów.
Irisnet od kilku tygodni znajduje się w centrum uwagi. Spółkę skrytykowali komendant strefy policji Midi oraz burmistrz Saint-Gilles Jean Spinette (PS), zarzucając jej zbyt długie terminy instalacji i wymiany urządzeń, wynoszące „niekiedy nawet dwa lata”.
Ponad połowa zdjęć bez wartości dowodowej
Jak wynika z informacji pochodzących z różnych źródeł, dyrektor generalny Bruxelles Fiscalité, regionalnej administracji podatkowej, gwałtownie zareagował na wyniki przedstawione przez Irisnet. Niesprawnych jest obecnie 23 procent z 498 kamer działających w sieci, a wskaźnik ten wzrósł w ciągu roku o trzy punkty procentowe. Spośród 50 uszkodzonych urządzeń, które przed rokiem wytypowano do naprawy, do działania udało się przywrócić zaledwie 22.
Do końca miesiąca ma zostać uruchomionych kolejnych 200 kamer ANPR, które mają stworzyć zapowiadaną przez władze regionu „tarczę”. Oznaczałoby to konieczność instalowania średnio 17 nowych urządzeń dziennie, co trudno uznać za tempo możliwe do utrzymania. Z noty rządu brukselskiego wynika ponadto, że do wykorzystania nadaje się jedynie 48 procent z 13 700 zdjęć wykonywanych rocznie przez kamery ANPR.
Napotykane opóźnienia tłumaczą między innymi długie procedury dostępu – odpowiada Irisnet.
Na tym problemy spółki się nie kończą. Jej przedstawiciele zostali zaproszeni na spotkanie, które za około dziesięć dni ma zorganizować prokurator królewski Brukseli Julien Moinil. Prokurator jest zaskoczony niestabilną sytuacją miejskiego monitoringu, na którą zwracał uwagę już w 2025 r. Źródło ze środowiska sądowego wskazuje, że Moinil, znany z bezpośredniego stylu, oczekuje na przedstawicieli firmy w bojowym nastroju. Irisnet zapewnia z kolei, że traktuje zgłaszane obawy bardzo poważnie i pozostaje w pełni zmobilizowana, aby zagwarantować dostępność i wydajność infrastruktury, którą zarządza od strony technicznej.
Wygasła umowa i unieruchomione Mobiqamy
Według źródeł policyjnych od lipca nie działa sieć tymczasowych kamer stacjonarnych należących do Safe.Brussels, instytucji koordynującej działania służb bezpieczeństwa w regionie. Chodzi o około sto urządzeń typu „Mobiqam”, używanych przy okazji pojedynczych wydarzeń. Jak przekazuje jedno ze źródeł, umowa dotycząca wymiany tych kamer wygasła.
Szesnaście kamer Mobiqam obecnych na terenie strefy nie działa od początku sierpnia 2026 r. z powodu problemu administracyjnego leżącego po stronie Safe.Brussels – potwierdza rzecznik strefy policji Marlow, obejmującej gminy Uccle, Watermael-Boitsfort i Auderghem.
Safe.Brussels odpowiedziało jednej ze stref policji dopiero ponad miesiąc później, we wtorek 1 września. W piśmie przyznano, że instytucja zdaje sobie sprawę z negatywnych skutków sytuacji i podejmie niezbędne działania „w możliwie najkrótszym terminie”, nie wskazując jednak konkretnej daty.
Niech ktoś to potem tłumaczy prokuraturze, jeśli dojdzie u nas do strzelaniny, a nasze kamery nie będą działać i nie pozwolą zidentyfikować podejrzanego – komentuje z irytacją jedno ze źródeł, zastrzegając anonimowość.
Ani Safe.Brussels, ani rząd brukselski nie zaprzeczyły tym informacjom i nie odniosły się do nich w komentarzu.
Setki kamer w magazynie
Kolejnym źródłem frustracji części osób odpowiedzialnych za system jest sposób wykorzystywania środków publicznych. Region dysponuje 580 kamerami ANPR zakupionymi przez Safe.Brussels, które od kilku lat leżą w magazynie. Dwieście sześćdziesiąt z nich kupiono w 2018 r. od brukselskiej firmy Macq na potrzeby wdrażania strefy niskiej emisji (LEZ). Po spełnieniu swojej roli urządzenia są dziś przestarzałe i nie nadają się do dalszego wykorzystania.
Pozostałe 320 kamer kupiono w 2022 r. z myślą o projekcie Smartmove, czyli brukselskiej opłacie za wjazd do miasta. Projekt ostatecznie porzucono, zanim wszedł w życie. W nocie rozesłanej 16 lipca, do której dotarł dziennik L’Echo, brukselski minister finansów Dirk De Smedt (Anders) wskazuje, że musi przedstawić „konkretną propozycję” dotyczącą ich dalszego wykorzystania. Rozważane są trzy możliwości: rozmieszczenie urządzeń, „utrzymanie ich jako rezerwy strategicznej” albo „sprzedaż w celu współfinansowania zakupu sprzętu lepiej dostosowanego do potrzeb”.
Irisnet jako jedyny operator
Mimo krytyki to właśnie Irisnet została wskazana w nocie z 16 lipca jako „jedyny operator”, który w przyszłej architekturze stołecznej sieci monitoringu ma odpowiadać za zarządzanie wszystkimi kamerami w Brukseli.
W tym samym dokumencie gabinet ministra wyjaśnia, że kamery korzystają wprawdzie z tej samej infrastruktury technicznej dostarczonej przez kanadyjską spółkę Genetec i są obsługiwane przez Irisnet, ale zarządzanie nimi odbywa się oddzielnie. Każdy podmiot ma własne umowy, porozumienia, mechanizmy fakturowania i punkty kontaktowe. Jak czytamy w nocie, taki model generuje dodatkowe koszty, spowalnia procedury i obniża jakość usług.
Spory administracji o pieniądze
W rezultacie powstał „model rozdrobniony”, w którym każda administracja odpowiada za własne kamery. Nieuporządkowany pozostaje również sposób finansowania, prowadzony „bez żadnego klucza podziału między użytkowników”. Z ustaleń dziennika wynika, że co roku prowadzi to do sporów między poszczególnymi administracjami, ponieważ każda uważa, że rachunek powinien opłacić inny podmiot. Te same źródła wskazują, że wiele faktur miało w ogóle przestać być regulowanych. Irisnet zapewnia jednak, że terminowo opłaca swoich dostawców.
Prowadzone są obecnie prace u podstaw, mające poprawić zarówno zarządzanie siecią, jak i jej funkcjonowanie techniczne – przekazuje gabinet ministra w odpowiedzi na pytania redakcji.
Z danych rządu brukselskiego wynika, że około 95 procent kamer wideoochrony wykorzystywanych przez strefy policji nadaje się do użytku. Sytuacja różni się jednak w zależności od strefy. W pogrążonej w kryzysie strefie Midi, obejmującej Saint-Gilles, Anderlecht i Forest, niesprawnych jest 20 procent urządzeń.
Spółka Paradigm, nadzorująca Irisnet, oraz Safe.Brussels nie odpowiedziały na pytania redakcji, odsyłając do swoich zwierzchników politycznych. Minister-prezydent Boris Dilliès (MR) przyznaje, że nad systemem kamer w Regionie Stołecznym Brukseli „trzeba popracować, aby uprościć zarządzanie nim, ograniczyć liczbę rozmówców i poprawić wskaźnik sprawności”.
Policyjne kamery przed wielką zmianą
W Brukseli rozmieszczonych jest 498 kamer ANPR oraz blisko 1 500 kamer określanych skrótem VPRB, czyli należących do systemu wideoochrony Regionu Stołecznego Brukseli i wykorzystywanych przez policję. Sondaż przeprowadzony wśród sześciu brukselskich stref policji pokazuje, że ogólna sytuacja w ich sieciach jest zadowalająca. Strefy Bruno, obejmująca Evere, Schaerbeek i Saint-Josse-ten-Noode, Marlow, obejmująca Uccle, Watermael-Boitsfort i Auderghem, oraz Montgomery, obejmująca Etterbeek, Woluwe-Saint-Pierre i Woluwe-Saint-Lambert, deklarują nawet pełną sprawność swoich sieci.
Większość stref jest również zadowolona z zasięgu monitoringu. Wyjątkiem jest prawdopodobnie strefa Marlow, która zaznacza, że część jej terytorium nadal nie została objęta kamerami. Jak wyjaśniono, stopniowa rozbudowa sieci pozostaje jednym z priorytetów. Pięć z sześciu stref potwierdziło ponadto, że skorzystało z puli 7,5 miliona euro uruchomionej w grudniu 2025 r. przez ministra spraw wewnętrznych Bernarda Quintina (MR) na zakup nowych kamer dla sześciu brukselskich stref policji.
Wszystkie sześć stref zastanawia się obecnie, w jaki sposób najlepiej przejść na wspólny system po ich połączeniu w jedną strefę policji. Philippe Close (PS), który stanie na czele kolegium przyszłej jednolitej strefy, przyznaje, że obecną sytuację trudno objąć całościowym obrazem. Jak dodaje, trwa właśnie inwentaryzacja, która ma zapewnić jasny i skonsolidowany przegląd posiadanego parku kamer.