Spór o kurnik w Chevetogne – 18 000 kur i protest mieszkańców
Planowana budowa podwójnego kurnika w Chevetogne wywołuje ostry spór między zwolennikami inwestycji a mieszkańcami okolicy, którzy obawiają się jej wpływu na środowisko. W obiekcie ma znaleźć się 18...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Planowana budowa podwójnego kurnika w Chevetogne wywołuje ostry spór między zwolennikami inwestycji a mieszkańcami okolicy, którzy obawiają się jej wpływu na środowisko. W obiekcie ma znaleźć się 18 000 sztuk drobiu. Przeciwnicy projektu wskazują również na możliwe negatywne konsekwencje dla codziennego życia mieszkańców – informuje dziennik L’Avenir. Trwa postępowanie z udziałem społeczeństwa, które zakończy się 18 września.
Spis treści
Za inwestycją stoi małżeństwo prowadzące gospodarstwo rolne. Kurnik ma powstać w budynku o powierzchni 720 metrów kwadratowych, natomiast zewnętrzny wybieg ma zajmować 200 000 metrów kwadratowych.
Hodowcy odrzucają zarzut chowu przemysłowego
Właściciele stanowczo sprzeciwiają się określaniu inwestycji mianem „hodowli przemysłowej”, którym posługują się przeciwnicy projektu. „Pozostaję szefową i właścicielką swojego gospodarstwa. Rozliczana jestem za dostarczony kilogram, więc mam pełny interes w tym, żeby dobrze zajmować się moimi kurczętami” – wyjaśnia Anne Aertsen.
Hodowla ma obejmować kurczęta typu A936 o wolnym tempie wzrostu, a każde z nich ma mieć do dyspozycji jeden metr kwadratowy przestrzeni na zewnątrz. Gospodarstwo należy do grupy Ardenne Volaille, co wiąże się z obowiązkiem przestrzegania szczegółowej specyfikacji oraz surowych zasad. Jak podkreśla szef Ardenne Volaille, dobrostan zwierząt ma w tym systemie fundamentalne znaczenie.
Mieszkańcy: to zniekształci krajobraz
Przeciwnicy inwestycji przekonują, że realizacja projektu zeszpeci charakterystyczny element krajobrazu – linię grzbietu wzniesienia widoczną z odległości kilku kilometrów. Zdaniem części mieszkańców i ekspertów hodowla na wolnym powietrzu może również powodować poważne problemy środowiskowe, ponieważ duże ilości odchodów uwalniają amoniak, który jest toksyczny dla dróg oddechowych.
Rozbieżne wersje po stronie gminy
Anne Aertsen odpiera te zarzuty. „Budynki nie staną na linii grzbietu, przesunęliśmy je o 57 metrów w dół pola, na prośbę radnego ds. urbanistyki Guy’a Milcampsa, który zajmuje się tym projektem od roku. Zagwarantował nam zgodę pod tymi warunkami” – mówi hodowczyni.
Po stronie władz gminy przedstawiana jest jednak inna wersja wydarzeń. „Niczego nie prowadziłem, ponieważ byłem chory, zajmował się tym mój kolega Frédérick Botin (C CLAIR)” – wyjaśnia Guy Milcamps.