Lekarze i inni świadczeniodawcy skarżą reformę zdrowotną – sprawa trafia do Trybunału Konstytucyjnego
Belgijski Związek Świadczeniodawców Opieki Zdrowotnej (UBPS) zapowiedział złożenie skargi do Trybunału Konstytucyjnego na dwie ustawy ramowe dotyczące ochrony zdrowia, opublikowane w Monitorze...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Belgijski Związek Świadczeniodawców Opieki Zdrowotnej (UBPS) zapowiedział złożenie skargi do Trybunału Konstytucyjnego na dwie ustawy ramowe dotyczące ochrony zdrowia, opublikowane w Monitorze Belgijskim w czerwcu. Organizacja kwestionuje przede wszystkim planowane ograniczenie dopłat do honorariów oraz możliwość zawieszania numeru INAMI/RIZIV w ramach sankcji. Konflikt między środowiskiem medycznym a ministrem zdrowia trwa już od ponad roku.
Spis treści
W lipcu 2025 r. plany reform Franka Vandenbroucke’a (Vooruit) doprowadziły do wybuchu napięć i pierwszego od 1979 r. strajku w sektorze. To właśnie po tych wydarzeniach powstała UBPS, która przedstawia się jako stowarzyszenie broniące interesów pracowników ochrony zdrowia. Organizacja skupia lekarzy rodzinnych, specjalistów, dentystów, fizjoterapeutów, logopedów, położne, a także przedstawicieli zawodów pielęgniarskich.
Spór o limity dopłat do honorariów
Jednym z głównych punktów sporu pozostaje ograniczenie dopłat do honorariów. W czerwcu 2025 r. minister zapowiedział, że od 2028 r. dopłaty zostaną ograniczone – w szpitalach do maksymalnie 125 procent, a w opiece ambulatoryjnej do nie więcej niż 25 procent.
Problem polegał na tym, że nie było wówczas jasne, od jakiej podstawy miałyby być obliczane te wskaźniki. Przebudowie podlega bowiem cała nomenklatura, czyli system określający, które zabiegi medyczne i w jakiej wysokości są refundowane. Jej wdrożenie również zaplanowano na 2028 r.
Minister częściowo wycofał się z pierwotnego rozwiązania. Ustawa ramowa przyjęta przez koalicję Arizona nadal zakłada wprowadzenie limitu w 2028 r., jednak jego wysokość mają ustalić te same komisje zrzeszające świadczeniodawców i kasy chorych, które co dwa lata zawierają porozumienia taryfowe. Propozycja powinna powstać do końca lipca 2027 r. Jeśli tak się nie stanie, decyzję podejmie sam minister.
„To pozorne wycofanie się” – obawia się François Latouche, dentysta i skarbnik UBPS. Jego zdaniem minister tak zorganizuje cały proces, aby ostatecznie mieć ostatnie słowo.
„Czy wszyscy mają płacić za nielicznych?”
Organizacja sprzeciwia się również samej idei wprowadzania limitów. „Owszem, być może zdarzają się nadużycia, ale czy trzeba obciążać wszystkich z powodu kilku osób?” – pyta wiceprzewodnicząca UBPS, dermatolog Françoise Guiot.
Jak podkreśla, zapowiedziano wprowadzenie limitu, ale nadal nie wiadomo, w jakim kierunku zmierzają zmiany. Jej zdaniem mogą one doprowadzić do katastrofalnych skutków dla medycyny wykonywanej w formie wolnego zawodu, która musi mierzyć się ze stałymi kosztami i koniecznością licznych inwestycji. Ceny sprzętu są bardzo wysokie i rosły znacznie szybciej niż dochody w tym sektorze.
„Frank Vandenbroucke nie zdaje sobie z tego sprawy, ale grozi to ograniczeniem inwestycji, a przez to jakości diagnostyki” – ostrzega dermatolog. Zwraca również uwagę, że część świadczeniodawców wyjeżdża za granicę, mimo że już teraz brakuje personelu, co jej zdaniem dodatkowo pogorszy dostępność opieki zdrowotnej.
W gabinecie ministra także mówi się o dostępności, ale w tym przypadku chodzi przede wszystkim o dostępność finansową. Zdaniem resortu podważa ją praktyka pobierania wygórowanych dopłat przez część specjalistów, choć sam minister przyznawał wcześniej, że większość świadczeniodawców naliczających takie dopłaty robi to w umiarkowany sposób.
Zawieszenie numeru INAMI/RIZIV jak miecz Damoklesa
Drugi zakwestionowany przepis przewiduje możliwość zawieszenia numeru INAMI/RIZIV – niezbędnego do wykonywania zawodu – na okres od jednego miesiąca do dwóch lat.
„To miecz Damoklesa nad naszymi głowami” – ocenia François Latouche. Jak dodaje, takie rozwiązanie powoduje stres wśród personelu medycznego, podczas gdy jednocześnie osoby skreślone z rejestrów za granicą nadal mogą praktykować w Belgii.
Ze strony ministra padają zapewnienia, że zawieszenie numeru może nastąpić wyłącznie w przypadku poważnego naruszenia zasad ubezpieczenia zdrowotnego lub skreślenia z listy przez izbę lekarską. Resort podkreśla również, że prawo do obrony pozostaje zagwarantowane.