Deputowani wzywają Dillièsa do twardszej postawy – „Bruksela nie jest jedynym dużym miastem z tym problemem”
Minister-prezydent Regionu Stołecznego Brukseli Boris Dilliès (MR) stanął w środę przed komisją spraw wewnętrznych parlamentu brukselskiego. Deputowani domagali się od niego bardziej zdecydowanej...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Minister-prezydent Regionu Stołecznego Brukseli Boris Dilliès (MR) stanął w środę przed komisją spraw wewnętrznych parlamentu brukselskiego. Deputowani domagali się od niego bardziej zdecydowanej roli politycznej w rozmowach z rządem federalnym na temat bezpieczeństwa. „Ten temat całkowicie mnie pochłania” – zapewniał polityk podczas popołudniowego posiedzenia.
Debata, wymuszona przez bieżące wydarzenia, dotyczyła bezpieczeństwa w związku z nasilającą się przemocą powiązaną z handlem narkotykami w kilku dzielnicach stolicy. Ministra-prezydenta pytano zarówno o decyzje podjęte przez regionalną radę bezpieczeństwa, w tym skierowanie 40 dodatkowych funkcjonariuszy policji i wykorzystanie 20 mobilnych kamer, jak i przede wszystkim o gotowość do obrony interesów Brukseli w dialogu między rządem federalnym a regionem.
W ocenie wielu deputowanych, zarówno z opozycji, jak i z większości, wypowiedzi prokuratora królewskiego z tego tygodnia wyraźnie potwierdzają, że kwestie bezpieczeństwa pozostają zasadniczo w gestii władz federalnych.
Wezwania do silniejszego głosu stolicy
Sam Dilliès podkreślał ograniczony zakres swoich kompetencji, koncentrujących się przede wszystkim na koordynacji. Po stronie regionu pozostają więc kwestie związane z uzależnieniami, bezdomnością jako zapleczem rekrutacyjnym dla narkobiznesu oraz pomocą młodzieży. Do tego dochodzi jednak również rola polityczna, na którą szczególnie zwracali uwagę członkowie komisji.
Pana odpowiedzialnością jest sprawić, by głos Regionu Brukselskiego był mocno słyszalny w rządzie federalnym. Bruksela nie jest jedynym dużym miastem, które mierzy się z tym zjawiskiem – stwierdził deputowany Marc-Jean Ghyssels (PS).
Z kolei ugrupowanie Anders, będące częścią większości regionalnej, a jednocześnie pozostające w opozycji na szczeblu federalnym, opowiedziało się za koordynacją działań na poziomie krajowym pod przewodnictwem premiera. „Czy jest to postulat, który mógłby pan sformułować?” – pytała deputowana Imane Belguenani, nie uzyskując odpowiedzi.
W imieniu Les Engagés, partii uczestniczącej w obu koalicjach, Sofia Bennani krytykowała wzajemne przerzucanie się odpowiedzialnością przez PS i MR. „Mieszkańcy Brukseli zasługują na coś lepszego” – powiedziała, pytając jednocześnie o charakter kontaktów między regionem a władzami federalnymi.
Minister-prezydent w defensywie
Wyliczając zapowiedziane działania, Dilliès przypomniał o niemal upadłościowej sytuacji finansowej regionu, odpowiadając osobom, które krytykowały możliwość ograniczania środków dla organizacji zajmujących się uzależnieniami. „Czy to szaleństwo pytać, czy miliony przepuszczone na dotacje w ostatnich latach były skuteczne?” – stwierdził.
Niczego się nie nauczyliśmy – ubolewała deputowana opozycyjnej Ecolo Zakia Khattabi.
Minister-prezydent przekonywał wcześniej, że władze federalne, region i gminy robią wszystko, co w ich mocy. Zapewniał również, że wszystkie szczeble władzy angażują się w rozwiązanie problemu, który uznaje za pilną sprawę w skali całego kraju. Jak dodał, stawką jest podźwignięcie Brukseli. Deputowani oczekują natomiast konkretnych efektów federalnych zobowiązań, o których mówi Dilliès.