Nowy prezes frankofońskiej palestry o sztucznej inteligencji i państwie prawa – „Rzadko było ono pod taką presją”
Marc Fyon objął 1 września stanowisko prezesa Avocats.be, organizacji zrzeszającej dziewięć frankofońskich izb adwokackich oraz izbę niemieckojęzyczną. Jako dziesiąty przewodniczący w historii tej...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Marc Fyon objął 1 września stanowisko prezesa Avocats.be, organizacji zrzeszającej dziewięć frankofońskich izb adwokackich oraz izbę niemieckojęzyczną. Jako dziesiąty przewodniczący w historii tej struktury reprezentuje 8 590 adwokatów. W rozmowie z dziennikiem Le Soir zapowiada, że w ciągu najbliższych dwóch lat chce przede wszystkim wspierać środowisko adwokackie w dostosowaniu się do sztucznej inteligencji, zabiegać o sprawniejsze funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości oraz bronić państwa prawa.
Spis treści
Nowy prezes dobrze zna palestrę od środka. Jest adwokatem od 1989 r., a od 1998 r. wspólnikiem w kancelarii biznesowej Stibbe. Pełnił również szereg funkcji w brukselskiej izbie adwokackiej oraz w samym Avocats.be, gdzie od 2024 r. był wiceprezesem.
Flamandzki odpowiednik z tej samej kancelarii
Fyon będzie pełnił swoją funkcję równolegle z dobrze znanym mu partnerem po stronie flamandzkiej. Erik Valgaeren, prezes flamandzkiej izby adwokackiej OVB, jest jednocześnie jego wspólnikiem w Stibbe. Marc Fyon uważa to za sprzyjającą okoliczność, zastrzega jednak, że nikt nie powinien oczekiwać mniejszej stanowczości którejkolwiek ze stron. „Uwaga, to nie znaczy, że on albo ja będziemy bronić swoich stanowisk z mniejszą energią. To by znaczyło, że bardzo źle nas znacie” – mówi.
Sztuczna inteligencja jako konieczność, nie wybór
Za jeden z głównych priorytetów swojej kadencji Fyon uznaje ewolucję zawodu adwokata w czasach sztucznej inteligencji. Jak podkreśla, nie jest to kwestia wyboru, lecz konieczność. Adwokatowi, który nie zdoła się dostosować, grozi zastąpienie przez tych, którzy skutecznie wdrożą nowe narzędzia do swojej pracy. Jednocześnie zaznacza, że sztuczna inteligencja nie jest doskonała i musi być wykorzystywana w sposób odpowiedzialny.
Pytany o głośny wyrok sprzed roku, w którym surowo ukarano adwokata za wykorzystanie sztucznej inteligencji przy sporządzaniu pism procesowych, zastrzega, że nikt w zarządzie Avocats.be nie broniłby bezrefleksyjnego przenoszenia do dokumentów treści wygenerowanych przez algorytmy bez sprawdzenia przywołanych źródeł. Przypomina jednocześnie, że problem nie dotyczy wyłącznie adwokatów. Jak zauważa, rektorka jednej z belgijskich uczelni w przemówieniu inaugurującym rok akademicki również powołała się na wybitnych autorów, którzy nigdy nie napisali przypisywanych im słów.
„To klasyczny problem korzystania ze sztucznej inteligencji. To niczego nie usprawiedliwia, ale to problem klasyczny. Jesteśmy dopiero na początku jej stosowania” – ocenia. Przyznaje jednocześnie, że kwestia korzystania przez adwokatów wyłącznie z systemów respektujących tajemnicę zawodową jest prawdopodobnie obszarem, w którym potrzebne są dalsze postępy. Jego zdaniem adwokat musi się szkolić, sprawdzać rezultaty pracy algorytmów, a przede wszystkim zachowywać krytyczny osąd.
Wymiar sprawiedliwości pod presją
Sztuczna inteligencja nie jest jednak jedynym wyzwaniem. Jak wskazuje Marc Fyon, wymiar sprawiedliwości znajduje się pod presją zarówno pod względem swojej niezależności, jak i dostępnych środków. Jako przykład przywołuje własne doświadczenie: niedawno otrzymał wyrok w sprawie, którą prowadził pięć lat wcześniej.
Osobnym obszarem pozostaje obrona państwa prawa. Zdaniem prezesa Avocats.be w krajach europejskich rzadko znajdowało się ono pod tak silną presją jak obecnie. Wskazuje na polityków komentujących trwające postępowania oraz na państwo, które nie wykonuje zapadłych orzeczeń. W sprawach imigracyjnych – jak wylicza – ponad 1 000 wyroków wydanych przeciwko państwu belgijskiemu nadal pozostaje niewykonanych, a w sprawie przeludnienia więzień wciąż narastają kary pieniężne, których łączna kwota znacznie przekroczyła już 300 milionów euro.
Groźby po wyroku w sprawie Lenoci
Zapytany, czy w sprawie Lenoci została przekroczona czerwona linia, nowy prezes odmawia wypowiedzi co do meritum. Wyjaśnia, że nie śledził rozprawy, nie ma podstaw, by ją oceniać, a od wyroku złożono apelację – wymiar sprawiedliwości powinien więc spokojnie wykonywać swoją pracę.
Zwraca natomiast uwagę, że jedną z podstawowych funkcji sądownictwa jest zapobieganie sytuacji, w której ludzie sami wymierzają sprawiedliwość. „Byłem oczywiście głęboko poruszony scenami podczas ogłaszania tego wyroku, gdy widać bardzo ostre groźby” – mówi. Jak dodaje, rozumie, że wymierzenie bardzo surowej kary może wywoływać silne emocje, ale nie można akceptować gróźb fizycznych ani tych przenoszonych do mediów społecznościowych. Jego zdaniem reakcja powinna być jednomyślna, ponieważ takie groźby są wymierzone w demokrację i państwo prawa.
Fyon nie chce personalizować debaty dotyczącej reakcji polityków. Podkreśla jednak, że prawidłowo funkcjonująca demokracja wymaga, aby każda władza szanowała pozostałe, a osoby sprawujące funkcje polityczne powstrzymywały się od komentowania trwających postępowań sądowych. Jak zaznacza, sprawny wymiar sprawiedliwości nie może działać pod presją mocnych deklaracji.
Kontynuacja linii poprzednika
Poprzednik Marca Fyona, Stéphane Gothot, był znany z kierowania spraw do sądów oraz ostrych wystąpień medialnych wobec części członków rządu. Nowy prezes zapowiada, że choć każdy ma własny styl i sposób wypowiadania się, co do istoty nie zamierza prowadzić innego przekazu. Jego zdaniem poprzednik stawiał właściwe pytania i podejmował właściwe batalie.
Jako przykład wskazuje kwestie imigracyjne. Jak przypomina, w ostatnim czasie każde skierowanie przepisów do oceny Trybunału Konstytucyjnego lub Rady Stanu kończyło się w najlepszym razie zawieszeniem sprawy w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie sądu europejskiego, a część zapisów ustawy została po prostu uchylona. Pytany, czy zamierza kontynuować tę linię działania, odpowiada twierdząco i kategorycznie.
Przeludnienie więzień i areszt tymczasowy
Marc Fyon przyznaje, że działania jego poprzednika nie doprowadziły do poprawy sytuacji w przeludnionych zakładach karnych, ponieważ jest to temat politycznie niewygodny. „Mówienie, że trzeba wydawać pieniądze na kogoś, kto siedzi w więzieniu, czyli kogoś, kto popełnił przestępstwo i został skazany, to przekaz, który źle się przyjmuje” – ocenia.
Jego zdaniem nie istnieje jedno rozwiązanie problemu przeludnienia. Filozofia nowego kodeksu karnego opiera się na założeniu, że karę pozbawienia wolności można orzekać wyłącznie jako środek ostateczny, a sędzia musi uzasadnić, dlaczego inne rozwiązania nie były odpowiednie. Zasada ta obowiązuje w belgijskim prawie od roku, ale – jak zaznacza prezes Avocats.be – jej efektów nie widać jeszcze w statystykach. Liczy, że zmiana nastąpi wraz z wejściem w życie całego nowego kodeksu.
Wskazuje jednocześnie na zaburzoną równowagę między liczbą osób trafiających do więzień a liczbą tych, które je opuszczają. Debata publiczna koncentruje się przede wszystkim na wyjściach – zbiorowych ułaskawieniach czy skracaniu kar – podczas gdy znacznie mniej uwagi poświęca się stosowaniu aresztu tymczasowego, który zdaniem specjalistów jest główną przyczyną przeludnienia. Jak zauważa, w Belgii po ten środek sięga się znacznie częściej niż w innych krajach europejskich.
Pytany, czy zmiana w tym zakresie oznaczałaby skrócenie czasu między postawieniem zarzutów a wydaniem wyroku, przywołuje wypowiedź prokuratora królewskiego w Brukseli Juliena Moinila. Sprawy narkotykowe są rozpatrywane w pierwszej instancji bardzo szybko, jednak na rozprawę apelacyjną trzeba czekać dwa lata. Przez cały ten czas osoba oczekująca na prawomocne rozstrzygnięcie pozostaje w areszcie tymczasowym.