Mieszkańcy Kuregem mają dość – „Brak perspektyw był kroplą, która przelała czarę”
Problemy z jakością życia, które od lat narastają w brukselskiej dzielnicy Kuregem, coraz mocniej dają się mieszkańcom we znaki. Część z nich nadal wierzy w potencjał okolicy i angażuje się w...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Problemy z jakością życia, które od lat narastają w brukselskiej dzielnicy Kuregem, coraz mocniej dają się mieszkańcom we znaki. Część z nich nadal wierzy w potencjał okolicy i angażuje się w działania na rzecz poprawy sytuacji, inni decydują się spakować walizki i wyjechać. Handel narkotykami, uciążliwości, agresja, zaśmiecenie oraz postępująca degradacja przestrzeni publicznej nakładają się na siebie. Niezależnie jednak od tego, czy mieszkańcy zostają, czy opuszczają dzielnicę, jako głównego odpowiedzialnego wskazują politykę. Reportaż poświęcony sytuacji w Kuregem opublikował portal BRUZZ.
Spis treści
„SOS Kuregem” na placu Luchtvaartplein
W minionym tygodniu na placu Luchtvaartplein w Kuregem pojawił się napis „SOS Kuregem”, wypisany wielkimi literami. To kolejny apel mieszkańców i komitetów dzielnicowych o poprawę warunków życia w tej części gminy Anderlecht. Problemy – od przestępczości związanej z narkotykami po zaniedbaną przestrzeń publiczną – nie znikają, lecz z czasem coraz bardziej się nawarstwiają.
Dla wielu osób oznacza to przekroczenie granicy wytrzymałości i decyzję o wyprowadzce. Bilal dorastał w Kuregem i angażował się w działalność kilku komitetów sąsiedzkich. Mimo to wkrótce zostawi w dzielnicy rodzinę i wyprowadzi się ze stolicy.
Samemu można jeszcze jakoś znosić te problemy, ale zbliżające się narodziny naszych bliźniąt uświadomiły mi, że nie chcę tutaj wychowywać swoich dzieci – tłumaczy.
„Nie mogę wychowywać dzieci w tchórzliwym mieście”
Właśnie tymi słowami pisarz Joost Vandecasteele uzasadniał w 2023 r. swoją decyzję o opuszczeniu Brukseli. Z reportażu BRUZZ wynika, że to kwestia przyszłości dzieci najczęściej staje się ostatecznym argumentem przemawiającym za wyprowadzką ze stolicy.
Podobnie było w przypadku Seana Maasa, który niedawno przeprowadził się wraz z dwójką dzieci do Halle.
W gruncie rzeczy chodzi o podstawy – mówi. – O rzeczy, których młodzi ludzie potrzebują, żeby móc dorastać: bezpieczeństwo na drodze, bezpieczeństwo w ogóle, czystość i tereny zielone. A nie mówię jeszcze nawet o uciążliwościach związanych z narkotykami i o przemocy. Przede wszystkim to brak perspektyw był kroplą, która przelała czarę.
Odpływ klasy średniej
Bilal przywołuje również rozmowę z policjantem, do której doszło, gdy po raz kolejny wezwał funkcjonariuszy na interwencję. Miał wtedy usłyszeć: „Co wy tu jeszcze robicie jako ludzie z wyższym wykształceniem? Jeśli wam się tu nie podoba, powinniście wyjechać”.
O odpływie części mieszkańców mówi również jeden z agentów nieruchomości cytowany przez BRUZZ. „Rzeczywiście widzimy, jak klasa średnia stąd wyjeżdża” – relacjonuje. Dodaje, że ze względu na napiętą sytuację na brukselskim rynku mieszkaniowym zwalniane lokale szybko znajdują kolejnych mieszkańców, ale często są to osoby należące do niższej klasy społecznej.
Biuro nieruchomości ERA, które sprzedaje najwięcej lokali na Anderlechcie, od kilku lat obserwuje ogólny odpływ mieszkańców z Brukseli. Agent Azeem Nisar wyjaśnia, że głównym powodem są wysokie opłaty rejestracyjne związane z zakupem nieruchomości w stolicy.
A Kuregem? To zawsze była dzielnica tranzytowa. Nie widzimy tutaj wielkich zmian. Ta dzielnica wciąż ma potencjał dla wielu osób – ocenia Nisar.
Atuty, które zatrzymują mieszkańców
Nie wszyscy jednak decydują się na opuszczenie Kuregem. Dogodne położenie między dworcem Południowym (Midi/Zuid) a centrum Brukseli oraz atrakcyjne stawki czynszu nadal pozostają istotnymi atutami tej okolicy – i przyciągają osoby o bardzo różnych potrzebach.
W dzielnicy mieszka na przykład wiele osób działających w sektorze artystycznym, mających niepewne dochody albo potrzebujących dużej przestrzeni. To tworzy w okolicy zróżnicowaną dynamikę – opowiada artystka Sophie Nys, mieszkająca w dzielnicy Triangle w pobliżu placu Luchtvaartplein.
Dla części mieszkańców dodatkowym powodem, by pozostać w Kuregem, jest również silna więź sąsiedzka.
Absolutnie nie chcę romantyzować tych problemów, ale sprawiają one, że ludzie mieszkają tutaj z tolerancyjnym, kreatywnym i społecznym nastawieniem, a ja przywiązuję do tego dużą wagę – mówi Nys. – Jako mieszkańcy widzimy ogromny potencjał, ale niestety lokalna polityka nie nadąża albo nie chce nadążyć.
Apel do wszystkich szczebli władzy
Mimo przekonania, że dzielnica wciąż ma potencjał, także wśród osób, które nie zamierzają się wyprowadzać, cierpliwość jest na wyczerpaniu. 20 kwietnia mieszkańcy wystosowali kolejny apel – list otwarty, w którym zażądali przygotowania planu działania dla Kuregem, obejmującego między innymi zwiększenie obecności policji i wzmocnienie polityki społecznej.
Wciąż wierzę w tę dzielnicę, ale potrzebujemy zakrojonego na szeroką skalę planu, żeby uporać się z tymi problemami. Obecnie nic się nie dzieje, a nawet ograniczane są środki dla organizacji – mówi Jens Popelier, mieszkaniec dzielnicy i inicjator akcji Respect Kuregem.
List skierowano do polityków wszystkich szczebli administracji, a także do króla i mediów.
Za walkę z przemocą związaną z narkotykami i uciążliwościami odpowiedzialni są wszyscy. Dlatego często kończy się na wzajemnym wskazywaniu palcem na każdym szczeblu, mimo licznych próśb o pomoc – komentuje Bieke Comer (Vooruit), radna gminy Anderlecht, która do 2013 r. sama mieszkała w Kuregem.
Przebudowa przestrzeni publicznej bez planów
Zdaniem Comer poprawa jakości życia w Kuregem mogłaby nastąpić dzięki przebudowie przestrzeni publicznej lub zwiększeniu ilości zieleni. Problem polega jednak na tym, że obecnie praktycznie nie ma takich planów.
Polaryzacja wewnątrz władz bardzo nam przeszkadza. Good Move zadał głęboką ranę, a kontraktów dzielnicowych prawie już nie ma. Musimy odbudować zaufanie, żeby móc finansować tego rodzaju projekty w dzielnicy – tłumaczy radna.
Pierwszy krok we właściwym kierunku Comer dostrzega w posiedzeniu regionalnej rady bezpieczeństwa, które zwołano w minionym tygodniu.
Ale nie może się skończyć na jednym spotkaniu. Musimy znaleźć środki i współpracować na różnych szczeblach – podkreśla.