Glatigny zaprasza związki do rozmów przed rozpoczęciem roku szkolnego – „nie będzie powrotu do sytuacji sprzed oszczędności”
Francuskojęzyczna minister edukacji Valérie Glatigny (MR) zaprosiła związki zawodowe oraz federacje organów prowadzących szkoły do wznowienia dialogu w czasie, gdy strona społeczna przygotowuje...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Francuskojęzyczna minister edukacji Valérie Glatigny (MR) zaprosiła związki zawodowe oraz federacje organów prowadzących szkoły do wznowienia dialogu w czasie, gdy strona społeczna przygotowuje protesty przeciwko polityce rządu Federacji Walonia-Bruksela. W rozmowie z dziennikiem L’Echo minister zapowiedziała nowy model konsultacji, jednocześnie wykluczając wycofanie wprowadzonych oszczędności. Nowy rok szkolny rozpoczyna się w szczególnych okolicznościach – do pierwszej klasy szkoły średniej wchodzi wspólna podstawa programowa, jeden z filarów Paktu na rzecz doskonałości nauczania. Rozwiązanie to było wcześniej stopniowo wdrażane w szkołach podstawowych, czemu towarzyszył ostry spór społeczny.
Spis treści
- Zaproszenie do rozmów na 1 września
- „Nie będzie powrotu do sytuacji sprzed oszczędności”
- Nowe przepisy o przemocy wobec nauczycieli
- Nauczyciele nie są celem oszczędności
- Spór o jakość nauczania
- Dodatkowe godziny a zatrudnienie
- Wspólna podstawa programowa w pierwszej klasie szkoły średniej
- Umowy na czas nieokreślony i koniec mianowań
Zaproszenie do rozmów na 1 września
Jak deklaruje minister, zależy jej na możliwie spokojnym rozpoczęciu roku szkolnego. Z tego powodu skierowała zaproszenie do organizacji związkowych oraz federacji organów prowadzących szkoły. Jeszcze przed wakacjami przedstawiła również partnerowi koalicyjnemu propozycję nowego modelu dialogu.
Glatigny przypomina, że już w 2022 r. większość związków zawodowych opuściła komitet konsultacyjny Paktu na rzecz doskonałości nauczania. Jej zdaniem konieczne jest więc ponowne określenie zasad i celu dialogu. Rząd dysponuje własną mapą drogową, która nie jest kopią Paktu.
Chciałabym wznowić prace komitetu, aby zbierać opinie środowiska. Nie oznacza to realizacji wszystkiego, czego oczekują zainteresowani – decyzja pozostaje po stronie rządu. Trzeba natomiast móc sprawdzić wykonalność rozwiązań i upewnić się, że wszyscy wiedzą, kiedy zostaną one wdrożone – tłumaczy minister, wyrażając nadzieję, że początek roku szkolnego nie przyniesie blokady.
Propozycja została przedstawiona rządowi jeszcze przed wakacjami, a jej przyjęcie ma nastąpić po ich zakończeniu. Spotkanie ze związkami zawodowymi i federacjami organów prowadzących szkoły zaplanowano na 1 września. Podobną próbę dialogu minister podjęła przed czerwcowymi egzaminami, jednak związki zorganizowały wówczas tego samego dnia konferencję prasową i nie przyjęły zaproszenia.
„Nie będzie powrotu do sytuacji sprzed oszczędności”
Minister nie pozostawia wątpliwości w sprawie samych cięć budżetowych. Jak podkreśla, sytuacja finansowa nie uległa poprawie, dlatego nie będzie odwrotu od oszczędności, a rząd nie jest w stanie spełnić żądań dotyczących ich całkowitego wycofania.
Glatigny zaznacza jednocześnie, że inne postulaty mogą zostać uwzględnione. Dyrekcje szkół chcą między innymi otrzymywać informacje z większym wyprzedzeniem. Pojawiają się również wnioski o przesunięcie niektórych terminów – tak jak w przypadku działań przeciwko przedwczesnemu kończeniu nauki, gdzie takie odroczenie już zastosowano, oraz w kwestii umów na czas nieokreślony dla nauczycieli, przewidzianych w umowie koalicyjnej. Podobne podejście ma dotyczyć uproszczeń administracyjnych.
Pytana o rozwiązania skierowane bezpośrednio do nauczycieli, minister wskazuje na uproszczone od tego roku plany zarządzania szkołą. Trwają również prace nad ograniczeniem dokumentacji szkolnej, czego domagali się sami nauczyciele.
Nowe przepisy o przemocy wobec nauczycieli
Glatigny ocenia, że niezadowolenie środowiska należy traktować poważnie, ale przypomina, że istniało ono jeszcze przed rozpoczęciem jej kadencji i będzie obecne również po jej zakończeniu. Wiąże to między innymi ze zmianami zachodzącymi w samym zawodzie nauczyciela, w tym z ewolucją relacji z rodzinami uczniów.
Nowy kodeks karny przewiduje, że przemoc słowna i cybernękanie – na przykład publiczne atakowanie nauczyciela w mediach społecznościowych z powodu wystawionej oceny – będą traktowane jako atak na przedstawiciela państwa. Takie przypadki mają być systematycznie ścigane, a charakter czynu będzie uznawany za okoliczność obciążającą.
W tym roku wchodzi również w życie zniesienie automatycznych odwołań od decyzji nauczycieli. Zmiana ta ma wzmocnić ich autonomię pedagogiczną.
Nie chodzi wyłącznie o kwestie statusu i budżetu. Działamy na rzecz dowartościowania tego zawodu – podkreśla minister.
Nauczyciele nie są celem oszczędności
Zapytana, czy do napięć nie przyczyniają się także decyzje podejmowane na poziomie federalnym – takie jak reforma emerytalna czy częściowy brak indeksacji wynagrodzeń – minister odpowiada, że podobne odczucia mogą mieć również osoby prowadzące działalność gospodarczą, artyści czy restauratorzy. Jak zaznacza, Federacja nie obniżyła wynagrodzeń nauczycieli i uruchamia środki na inwestycje, a jednocześnie udało się zatrzymać efekt kuli śnieżnej związany z narastaniem zadłużenia.
Jej zdaniem oświata nie jest szczególnym celem cięć, choć odpowiada za 73 procent budżetu Federacji, a 72 procent wydatków w tym obszarze stanowią wynagrodzenia. Obsługa długu kosztuje obecnie ponad 300 milionów euro, a w 2029 r. – jeżeli nic się nie zmieni – koszt ten wzrośnie do 600 milionów euro. Oznaczałoby to bezpośrednie zagrożenie dla wypłaty wynagrodzeń. Oszczędności obejmują również kulturę, nadawcę publicznego RTBF, politykę młodzieżową oraz sferę polityczną.
Spór o jakość nauczania
Minister odrzuca zarzuty ruchu Mars Attacks i związków zawodowych, według których działania rządu prowadzą do pogorszenia jakości nauczania. Jak wyjaśnia, zespół ekspertów reprezentujących różne orientacje przygotował katalog możliwych rozwiązań, wśród których znalazło się między innymi zmniejszenie liczby godzin lekcyjnych. Z tego pomysłu jednak zrezygnowano właśnie ze względu na jakość kształcenia. Jednocześnie dodatkowe 25 milionów euro przeznaczono na wsparcie uczniów.
Według minister dwie dodatkowe godziny pracy w wyższych klasach szkoły średniej są nie tylko rozwiązaniem budżetowym, ale również narzędziem walki z brakami kadrowymi. Glatigny przypomina, że Federacja znajduje się w pierwszej piątce państw OECD pod względem finansowania oświaty, podczas gdy wyniki badania PISA pozostają na poziomie średniej OECD. Jej zdaniem, gdyby o rezultatach systemu edukacji decydowały wyłącznie nakłady finansowe, Federacja powinna znajdować się także w czołówce rankingu PISA.
Dodatkowe godziny a zatrudnienie
Mechanizm walki z niedoborem kadr minister wyjaśnia ograniczeniem liczby okienek w planach lekcji i mniejszą potrzebą zatrudniania nowych osób. Rozwiązanie odpowiada 1 300 ekwiwalentom pełnego czasu pracy, a nie 1 300 nauczycielom. W wyższych klasach szkoły średniej wskaźnik naturalnych odejść jest bardzo wysoki i wynosi średnio 2 700 ekwiwalentów pełnego czasu pracy, dlatego w skali całego systemu nie dochodzi do utraty miejsc pracy. Sytuację dodatkowo komplikuje wydłużenie kształcenia nauczycieli z trzech do czterech lat, przez co braki kadrowe są w tym roku jeszcze bardziej odczuwalne.
Glatigny przyznaje związkom rację w jednym punkcie: nauczyciele mianowani, którym przysługuje pierwszeństwo, przejmują dwie godziny od nauczycieli zatrudnionych tymczasowo. Minister uważa jednak za mało prawdopodobne, aby osoby te nie znalazły dla siebie innych godzin – na przykład w niższych klasach albo w innej szkole.
Mimo to wprowadzono dwa rozwiązania osłonowe, które sama minister uważa za niekonieczne. Pierwszym jest zamrożenie godzin dla nauczycieli tymczasowych tracących zajęcia w związku z wprowadzeniem dwóch dodatkowych godzin pracy. Drugim – zamrożenie wynagrodzeń pracowników tymczasowych z pierwszeństwem do końca grudnia, aby mieli czas na znalezienie odpowiedniej liczby godzin.
Według pierwszych sygnałów, jakie mam od sieci szkół Wallonie-Bruxelles Enseignement, nie ma utraty miejsc pracy – mówi minister, zastrzegając, że nie oznacza to braku trudnych sytuacji indywidualnych.
Wspólna podstawa programowa w pierwszej klasie szkoły średniej
W tym roku wspólna podstawa programowa zostaje wprowadzona do pierwszej klasy szkoły średniej. Zniesiono łacinę oraz nauki ekonomiczne jako przedmioty do wyboru, dlatego część nauczycieli musi zostać przeniesiona na inne stanowiska, a jednocześnie zmieniają się podstawy programowe. Dochodzi jedna godzina matematyki i dwie godziny zajęć cyfrowych, natomiast w dniach wolnych od standardowych lekcji organizowane będą działania ukierunkowujące uczniów. Zdaniem minister wszystko jest gotowe, choć początek roku w pierwszej klasie szkoły średniej będzie trudniejszy niż zwykle.
Mniej jasne pozostają perspektywy dotyczące klasy drugiej i trzeciej. Wyjaśniono już zasady związane z dwoma blokami po cztery godziny zajęć ukierunkowujących w trzeciej klasie, jednak szkoły chciałyby wiedzieć, jakie rozwiązania będą obowiązywały aż do klasy szóstej.
Na pytanie, czy wspólna podstawa programowa nie zmieni się już w obecnej kadencji, minister odpowiada, że jest jeszcze zbyt wcześnie na taką deklarację. Konsultacje nadal trwają i nie wszystkie decyzje zostały podjęte. Rozważane jest między innymi wcześniejsze wprowadzenie drugiego języka nowożytnego, który obecnie pojawia się dopiero w trzeciej klasie.
Przywrócenie przedmiotów do wyboru w trzeciej klasie jest odbierane jako odejście od założeń Paktu. Glatigny nie chce jednak na tym etapie mówić o kolejnych podobnych zmianach, wskazując zarówno na trwające konsultacje, jak i na wyraźne oczekiwanie środowiska, aby nie wprowadzać zbyt wielu zmian jednocześnie. Nauczyciele i dyrekcje szkół są bowiem zmęczeni, a samo wdrożenie wspólnej podstawy programowej w pierwszej klasie szkoły średniej jest dużym przedsięwzięciem.
Umowy na czas nieokreślony i koniec mianowań
Aktualny pozostaje projekt wprowadzenia w oświacie umów na czas nieokreślony. Minister zwraca uwagę na dużą liczbę skarg nauczycieli zatrudnionych tymczasowo oraz na fakt, że co trzeci młody absolwent odchodzi z zawodu w ciągu pięciu lat. Chce wprowadzić nowe rozwiązanie najlepiej od roku szkolnego 2027, kiedy do pracy trafi pierwszy rocznik nauczycieli kształconych przez cztery lata. Osoby te będą otrzymywać wyższe wynagrodzenie, a celem reformy jest zapewnienie im długofalowej perspektywy zawodowej oraz stabilnego wymiaru zajęć. Ma to ograniczyć braki kadrowe i poprawić jakość nauczania.
Koniec mianowań minister uznaje za kierunek zgodny z biegiem historii, choć zaznacza, że rozwiązanie to wiąże się z kosztami dla Federacji, która musiałaby przejąć finansowanie emerytur przy wyższej stawce składek. Jak przyznaje, nikt nie zrozumiałby prowadzenia oszczędności po to, aby następnie ponownie obciążyć finanse Federacji kosztami tej reformy.
Kwota 500 milionów euro, o której mówi PS, zostanie osiągnięta, jeżeli w perspektywie 2070 r. wszyscy będą zatrudnieni na umowach na czas nieokreślony i nikt nie będzie już mianowany – wskazuje minister. Warunkiem jest przy tym utrzymanie dotychczasowej stawki składek na ubezpieczenie społeczne.
Jeżeli poziom federalny zgodzi się na obniżenie składek, jednocześnie sam oszczędzając dzięki temu, że nie będzie już finansował emerytur urzędniczych, cała reforma stanie się możliwa do udźwignięcia. Federacja rozpoczęła już w tej sprawie rozmowy ze szczeblem federalnym.
Glatigny zastrzega, że obniżenie składek nie może prowadzić do zmniejszenia wysokości emerytur. Jej zdaniem potrzebny jest drugi filar emerytalny, aby zawód nauczyciela nadal pozostawał atrakcyjny.
Moim priorytetem jest dziś ustabilizowanie początku kariery zawodowej – podkreśla.
Minister chce zakończyć praktykę mianowań jeszcze w obecnej kadencji, ale przyznaje, że na razie nie otrzymuje odpowiedzi ze szczebla federalnego. Odbyły się dziesiątki spotkań, a odpowiedzią niejednokrotnie była odmowa. Rząd federalny nie chce różnicować stawek składek dla nauczycieli flamandzkich i francuskojęzycznych. Dlatego, jak deklaruje Glatigny, nie zamierza dłużej czekać z pierwszą częścią reformy, czyli wprowadzeniem umów na czas nieokreślony. Jej zdaniem argumentów przemawiających za systemem mianowania jest coraz mniej, ponieważ bezpieczeństwo zatrudnienia można zapewnić poprzez umowę na czas nieokreślony połączoną z odpowiednią ochroną, a system oceny nauczycieli funkcjonuje już od 2022 r.