Minister spraw wewnętrznych o pożarze w Hautes Fagnes – „Prawdopodobnie największy pożar roślinności w historii Belgii”
Federalny minister spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa Bernard Quintin (MR), który w sobotę odwiedził teren pożaru w Hautes Fagnes, w rozmowie z dziennikiem Le Soir ocenił sytuację na miejscu, opisał...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Federalny minister spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa Bernard Quintin (MR), który w sobotę odwiedził teren pożaru w Hautes Fagnes, w rozmowie z dziennikiem Le Soir ocenił sytuację na miejscu, opisał trudności utrudniające akcję gaśniczą i odniósł się do pytań o prewencję oraz działania rządu. Minister podkreśla dużą solidarność służb i mieszkańców, a jednocześnie zapowiada szczegółową analizę zarządzania kryzysem. Jak zaznacza, jednym z jego priorytetów jest zwiększanie odporności kraju na różnego rodzaju zagrożenia, w tym te częściowo związane ze zmianami klimatu.
Spis treści
Trudny teren i zmienne wiatry
Jak relacjonuje minister, w nocy z soboty na niedzielę ogień na szczęście nie rozprzestrzenił się nadmiernie, jednak działania napotykają kilka poważnych przeszkód. Pierwszą jest brak dostępu od strony lądu – do miejsca pożaru nie prowadzi żadna przejezdna droga, dlatego ogień trzeba zwalczać z powietrza. Drugim problemem są zmienne wiatry, które mogą obrócić się o 360 stopni i to w stosunkowo krótkim czasie. Wymusza to zarówno stałe powstrzymywanie ognia, jak i szybkie przekierowywanie ludzi oraz sprzętu.
W chwili przeprowadzania rozmowy spłonęło 2 700 hektarów. „To prawdopodobnie największy pożar roślinności, jaki znaliśmy w Belgii” – ocenia Quintin.
Ze względów bezpieczeństwa ewakuowano trzy części wsi. Większość mieszkańców znalazła schronienie u rodziny lub znajomych, natomiast około dwudziestu osób spędziło noc w centrum sportowym w Malmedy. Jak podkreśla minister, na obecnym etapie nie ma informacji o spalonych domach.
Siły i środki na miejscu
W akcji uczestniczą przede wszystkim lokalne strefy straży pożarnej, wspierane przez posiłki z prowincji Luxembourg i Limburg. Zaangażowano również środki federalne. Policja odpowiada za zabezpieczenie terenu, a do działań wykorzystuje się także sprzęt techniczny – armatki wodne policji federalnej oraz wojskowe pojazdy Panther.
Bardzo aktywnie pomagają również rolnicy, w tym gospodarze z Niemiec. Tworzą oni tak zwany mokry front, czyli intensywnie nawadniają teren, aby ograniczyć dalsze rozprzestrzenianie się ognia. Na miejscu działają też obrona cywilna oraz waloński Departament Przyrody i Lasów (DNF).
Zdaniem ministra nie ma żadnego problemu z solidarnością – wręcz przeciwnie. Jak przyznaje, duże wrażenie zrobiły na nim profesjonalizm i spokój panujące na miejscu oraz brak paniki mimo bardzo trudnych warunków. Jednym z istotnych wyzwań pozostaje natomiast rotacja personelu, który musi mieć możliwość odpoczynku i regeneracji.
W akcji wykorzystywane są także śmigłowce – dwie maszyny belgijskie oraz dwa holenderskie Chinooki. Quintin zwraca uwagę, że choć obszar objęty działaniami naziemnymi jest duży i wynosi 27 kilometrów kwadratowych, sama przestrzeń powietrzna nie jest rozległa, dlatego operacje lotnicze wymagają dużej ostrożności.
Dlaczego nie ma samolotów gaśniczych
Belgia nie posiada państwowych samolotów gaśniczych typu Canadair. Jak wyjaśnia minister, prywatne firmy dysponują takimi maszynami, między innymi w Luksemburgu, jednak ograniczona przestrzeń powietrzna nad miejscem pożaru powoduje ryzyko kolizji.
„Chciałoby się użyć wszystkich środków jednocześnie, ale trzeba to zarządzać, żeby uniknąć wypadków” – mówi Quintin. Przypomina przy tym o podobnych zdarzeniach w Grecji, zwłaszcza że widoczność nad obszarem pożaru jest ograniczona.
Prewencja i podział kompetencji
Pytany, czy zrobiono wszystko, aby zapobiec takiemu pożarowi, minister odpowiada, że pod względem przygotowania sił nie było problemu. Wyzwaniem jest natomiast utrzymanie działań przez dłuższy czas.
„Trzeba będzie zrobić debriefing i prawdziwą analizę, żeby zobaczyć, co dobrze zadziałało w zarządzaniu kryzysem i co można poprawić, także w zakresie prewencji” – ocenia. Jak dodaje, każda ze stron ma w tej sprawie własną rolę. Bez przerzucania odpowiedzialności zaznacza jednak, że kwestia dotyczy również gmin oraz regionu, ponieważ zagospodarowanie przestrzenne nie należy do kompetencji federalnych. Przypomina też, że Hautes Fagnes jest bardzo specyficznym środowiskiem, w którym występują torfowiska, a torf jest materiałem palnym.
Minister przyznaje jednocześnie, że przed władzami pozostaje jeszcze wiele pracy. Chodzi o przygotowanie terytorium i mieszkańców na zagrożenia, z którymi może mierzyć się kraj – zarówno w kontekście wojny hybrydowej, jak i zjawisk częściowo związanych ze zmianami klimatu.
Odporność kraju jako priorytet
Odpowiadając na uwagę, że kolejne kryzysy wypierają się nawzajem, Quintin zaznacza, że twierdzenie, iż nic nie zostało zrobione, byłoby niesprawiedliwe. Jednocześnie uważa, że konieczna jest dalsza praca, między innymi analiza rozwiązań stosowanych przez sąsiednie kraje. Deklaruje, że jako minister spraw wewnętrznych będzie nadal rozwijał plany zwiększające odporność kraju, podkreślając przy tym, że każdy kryzys ma inną specyfikę. W przypadku Hautes Fagnes szczególnym problemem jest charakter terenu i konieczność zwalczania ognia głównie z powietrza, przy równoczesnym ograniczaniu go działaniami naziemnymi.
Zapytany, czy wyzwania klimatyczne rzeczywiście są priorytetem rządu koalicji Arizona, koncentrującego się przede wszystkim na sprawach budżetowych i gospodarczych, minister odpowiada, że dla niego najważniejsze jest zwiększanie odporności kraju na zagrożenia. Zjawiska klimatyczne są jednym z czynników, które trzeba uwzględniać poprzez ciągłe dostosowywanie systemów i ochronę ludności.
Jego zdaniem nie ma tu sprzeczności. Jeśli na te działania mają zostać przeznaczone większe środki, potrzebne są pieniądze, a więc również decyzje podejmowane przez rząd. Quintin przypomina przy tym, że jego resort nie jest objęty obowiązkiem oszczędności.
Gaszenie potrwa tygodniami
Pytany o czas potrzebny do całkowitego ugaszenia pożaru, minister odpowiada, że instytut meteorologiczny IRM/KMI zachowuje ostrożność w prognozach. Najważniejsze jest otoczenie ognia, co pozostaje trudne ze względu na bardzo zmienne wiatry.
Quintin wyraża jednak nadzieję na powodzenie działań, wskazując na pozytywne nastawienie panujące wśród ekip na miejscu. Zastrzega przy tym, że gaszenie potrwa jeszcze wiele dni, a być może nawet tygodni. Torf może bowiem tlić się przez długi czas, dlatego konieczne będzie utrzymanie stałej czujności.