Rekordowo słoneczny lipiec sprzyjał letnim barom w Limburgii – klienci przychodzą jednak później
Właściciele letnich barów w Limburgii bardzo dobrze oceniają miniony lipiec. Miesiąc przyniósł falę upałów oraz, według Królewskiego Instytutu Meteorologicznego IRM/KMI, najmniejszą ilość opadów od...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Właściciele letnich barów w Limburgii bardzo dobrze oceniają miniony lipiec. Miesiąc przyniósł falę upałów oraz, według Królewskiego Instytutu Meteorologicznego IRM/KMI, najmniejszą ilość opadów od 1991 r., co przełożyło się na wyjątkowo słoneczną pogodę. Jak informuje VRT, Hendrik Meyers, prowadzący dwa lokale nad Mozą, przyznaje wprost, że lipiec okazał się strzałem w dziesiątkę. Upał ma jednak również drugą stronę – klienci coraz częściej odwiedzają bary dopiero w późniejszych godzinach.
Spis treści
Turyści rowerowi napędzają ruch
W miesiącach letnich do Limburgii przyjeżdża szacunkowo 1,5 miliona turystów. Wielu z nich odwiedza letnie bary, aby odpocząć i odświeżyć się po wycieczce rowerowej lub spacerze. W prowincji działa około 40 takich lokali, a większość z nich ma za sobą udany lipiec.
Jak mówi Hendrik Meyers, prowadzący Maasbar i Maasvalley w Maasmechelen oraz Lanaken, duża liczba rowerzystów na trasach przekłada się bezpośrednio na ruch w jego lokalach. Pierwszy miesiąc wakacji ocenia bardzo pozytywnie – był wymagający, ale jednocześnie wyjątkowo udany.
Podobnie sezon podsumowują Joni Bergmans i Rob Janssen, którzy od sześciu lat prowadzą Kafee Forée w Hechtel-Eksel oraz Kafee Kongé w Pelt. Od ubiegłego roku zarządzają również lokalem Kafee Rosée w Neerpelt, który od początku cieszy się dużym zainteresowaniem. Jak podkreślają, lipiec był bardzo dobry zarówno pod względem frekwencji, jak i pogody.
Przy 33 stopniach klienci zostają w domu
Ekstremalne temperatury nie zawsze jednak sprzyjają działalności lokali. Meyers zauważa, że gdy termometry pokazują 33 lub 34 stopnie, wiele osób woli pozostać w domu i rezygnuje z wycieczek rowerowych, co jego zdaniem jest całkowicie zrozumiałe. Dlatego w wyjątkowo gorące dni dostosowuje godziny otwarcia swoich barów.
Podobne obserwacje ma Mil Meelbergs z pop-upowego lokalu de Merelhoeve w Paal, znanego między innymi z labiryntu w kukurydzy. W najcieplejsze dni na zewnątrz przebywa mniej osób, ale słabsze popołudnia udaje się nadrobić wieczorami. Klienci chętniej przychodzą na drinka, kiedy powietrze zaczyna się ochładzać, a następnie zostają dłużej, ponieważ warunki na zewnątrz stają się przyjemniejsze.
Potwierdza to Omer Wijnants, prowadzący Plage Odette w Beringen. Jak mówi, dotychczasowy sezon ocenia całkiem dobrze.
- Wolę taką pogodę niż zmienną aurę z ubiegłego lata. Klienci są wtedy w znacznie lepszych nastrojach, a to również ma duże znaczenie – podkreśla.
Meyers dodaje, że otwieranie lokalu już o godz. 15.00 często nie ma większego sensu, dlatego prawdopodobnie przesunie działalność bardziej w stronę wieczoru. Jego zdaniem właśnie wtedy ludzie szukają chłodu nad wodą, a osoby chcące odpocząć nad Mozą i tak trafią do jego barów.
Właściciele lokali przyznają jednocześnie, że niewielka ilość deszczu również byłaby potrzebna. Jak zaznaczają, opady dostarczyłyby wody przyrodzie i oczyściły powietrze z pyłu, co stanowiłoby idealne uzupełnienie udanego sezonu.
Pracownicy na flexi-jobs ratują sytuację
Obsłużenie dużej liczby gości w okresie słonecznej pogody wymaga sprawnie działającego zespołu. Meyers szczególnie chwali osoby zatrudnione w systemie flexi-jobs, wywodzące się z sektora oświaty, które określa jako prawdziwy dar niebios. Jak tłumaczy, mają one czas dokładnie wtedy, gdy lokale najbardziej potrzebują dodatkowych rąk do pracy. Dzięki dwóm lokalnym zespołom oraz członkom rodziny, którzy poważnie podchodzą do prowadzenia barów, udaje mu się optymalnie zaplanować obsadę na całe lato.
Podobny model stosuje Dirk Decoster z lokalu Barnoe w Heusden-Zolder, który współpracuje z dużą grupą studentów oraz pracowników zatrudnionych elastycznie. Jak zauważa, prowadząc letni bar w Belgii, trzeba liczyć się z tym, że zwykle połowa sezonu jest dobra, a połowa słabsza.
W Barnoe lipiec okazał się udany, choć Decoster zachowuje ostrożność. Z jego kilkuletniego doświadczenia wynika, że słabsze okresy związane z deszczem albo skrajnym upałem najlepiej przetrwać dzięki dużej liczbie zadaszonych miejsc.
Nie wszędzie sezon układa się dobrze
Nie każdy rodzaj lokalu pozwala na swobodne przesuwanie godzin otwarcia. Fruit Valley Lounge w Sint-Truiden kieruje swoją ofertę głównie do rodzin z dziećmi, dlatego prowadzący Eric Vanmanshoven nie może liczyć na wieczorny ruch jako sposób na poprawę wyników. Lokal jest otwarty jedynie do godz. 19.00, a podczas największych upałów dzieciom jest po prostu zbyt gorąco, aby bawić się na dmuchanym zamku lub korzystać z pola do minigolfa.
- Nasze tegoroczne lato wypada gorzej niż ubiegłoroczne. Mamy nadzieję, że sierpień pozwoli wiele nadrobić – mówi Vanmanshoven.
Jak dodaje, sierpień jest zazwyczaj najlepszym miesiącem, ponieważ wiele osób wraca wtedy z wakacji. Lokal przygotowuje również interesujące wydarzenia i liczy na udane zakończenie sezonu.
Sierpień pod znakiem wydarzeń
Veerle Meukens z XPerience on the Road w Beringen stawia przede wszystkim na wydarzenia. W miniony weekend w lokalu odbył się pokaz drag, a w sierpniu zaplanowano kolejne podobne propozycje. W ten sposób prowadząca chce zrekompensować straty z najgorętszych dni, kiedy liczba klientów była mniejsza.
W północnej Limburgii Bergmans i Janssen patrzą na kolejne tygodnie z ostrożnym optymizmem. Jak podkreślają, ich trzy letnie bary odwiedziło dotychczas wielu gości – zarówno turystów rowerowych, jak i mieszkańców okolicy. Liczą, że sierpień również przyniesie dobrą pogodę, z okazjonalnym deszczem i temperaturami od 23 do 30 stopni, tak aby każdy mógł przyjść i odpocząć.