Trump zapowiada cła na leki generyczne – belgijscy pacjenci mogą odczuć skutki
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział we wtorek, że od sierpnia 2028 r. leki generyczne zostaną objęte cłem importowym w wysokości 100 procent, a rok później stawka ma wzrosnąć...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział we wtorek, że od sierpnia 2028 r. leki generyczne zostaną objęte cłem importowym w wysokości 100 procent, a rok później stawka ma wzrosnąć nawet do 200 procent. Jednym z celów tego działania jest skłonienie firm do przenoszenia fabryk do Stanów Zjednoczonych. Zapowiedź może budzić obawy w Belgii, której silny sektor farmaceutyczny eksportuje do USA leki i szczepionki o wartości około 17 miliardów euro rocznie. Z rozmów przeprowadzonych przez dziennik De Morgen wynika jednak, że bezpośredni wpływ na belgijskie przedsiębiorstwa będzie niewielki. Skutki mogą natomiast odczuć pacjenci.
Spis treści
Produkcja leków generycznych odbywa się głównie poza Belgią
Leki generyczne są tańszymi odpowiednikami preparatów, których ochrona patentowa już wygasła. Ich światowa produkcja koncentruje się przede wszystkim w Indiach i Chinach. Do tej pory ta grupa produktów była wyłączona z amerykańskich ceł na wyroby farmaceutyczne zapowiedzianych w kwietniu.
„Firmy, które wprowadzają tu na rynek generyki, mają bardzo niewielką produkcję w samej Belgii” – powiedział dziennikowi De Morgen Wim Vervaet z organizacji branżowej Medaxes, zrzeszającej producentów leków generycznych. „Eksport generyków z Belgii do Stanów Zjednoczonych praktycznie nie istnieje”.
Tanie preparaty pomagają finansować drogie terapie
Leki podstawowe, generyczne i biopodobne stanowią 90 procent wszystkich preparatów stosowanych przez pacjentów w Belgii, ale pochłaniają jedynie około 40 procent budżetu krajowego instytutu ubezpieczenia zdrowotnego INAMI/RIZIV.
„To właśnie ten niski koszt uwalnia środki na finansowanie nowych, drogich terapii” – wyjaśnia Wim Vervaet. „Budżet i dostęp do leków są ze sobą powiązane: jeśli leki podstawowe zdrożeją, pod presją znajdzie się budżet na innowacje”.
W praktyce oznacza to, że cła na tanie preparaty mogą pośrednio ograniczyć dostęp pacjentów do najdroższych terapii.
Belgia apeluje o wspólną reakcję Europy
Belgijski minister spraw zagranicznych Maxime Prévot z Les Engagés wezwał Unię Europejską do zajęcia wspólnego stanowiska. Zwrócił uwagę na silne wzajemne powiązania w światowych łańcuchach dostaw leków.
„Kto stawia bariery, ryzykuje wyższe koszty i mniej bezpieczne zaopatrzenie pacjentów tutaj i gdzie indziej” – ostrzegł w mediach społecznościowych. „Europa musi odpowiedzieć na to zjednoczonym frontem i chronić zarówno innowacyjność, jak i otwarte oraz bezpieczne dostawy, w interesie wszystkich”.
Pytania o zgodność z porozumieniem z Turnberry
W środę belgijska europosłanka Kathleen Van Brempt z Vooruit podkreśliła, że zapowiedziane cła nie mogą objąć Unii Europejskiej – informuje agencja Belga.
Rok wcześniej Stany Zjednoczone zawarły porozumienie, zgodnie z którym zgodziły się na 15-procentową stawkę celną na import europejskich produktów w zamian za zerowe cła na szeroką grupę towarów ze Stanów Zjednoczonych. Umowa przewiduje także, że wobec europejskich leków generycznych, ich składników i surowców mają obowiązywać wyłącznie standardowe stawki wynikające z klauzuli najwyższego uprzywilejowania (MFN).
„Muszą zatem pozostać wyłączone z dodatkowych ceł amerykańskich, które Trump teraz zapowiada” – stwierdziła Kathleen Van Brempt, która jest również wiceprzewodniczącą komisji handlu Parlamentu Europejskiego.
„Gdyby jednak nowe cła na poziomie od 100 do 200 procent zostały zastosowane wobec produktów europejskich, stanowiłoby to naruszenie poważnie zagrażające realizacji całego porozumienia z Turnberry” – dodała. Odniosła się tym samym do umowy zawartej rok wcześniej na należącym do Donalda Trumpa polu golfowym Turnberry w Szkocji, która ustaliła cła na większość europejskich towarów na poziomie 15 procent.
Niepewność wstrzymuje inwestycje
Pod naciskiem Parlamentu Europejskiego Unia Europejska dołączyła do umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi szereg zabezpieczeń, które pozwalają na interwencję, jeżeli strona amerykańska nie dotrzyma swoich zobowiązań.
„Widzimy niepewność, a to nigdy nie jest dobra rzecz” – powiedział dziennikowi De Morgen David Gering z pharma.be, organizacji reprezentującej przemysł farmaceutyczny. „Inwestycje w Belgii i w Europie są wstrzymywane. Niekoniecznie znikają, ale firmy chcą najpierw stabilności. Nasz sektor inwestuje ponad 15 milionów euro dziennie w badania. Gdy taka inwestycja przeniesie się na inny kontynent, już nie wróci”.