Rodzice z Limburgii sami organizują dowóz dzieci do szkoły specjalnej – 25 minut zamiast dwóch godzin w busie
Grupa rodziców z Limburgii postanowiła od września samodzielnie zorganizować transport dzieci uczęszczających do szkoły specjalnej. Jak informuje TV Limburg, bus prowadzony przez jednego z rodziców...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Grupa rodziców z Limburgii postanowiła od września samodzielnie zorganizować transport dzieci uczęszczających do szkoły specjalnej. Jak informuje TV Limburg, bus prowadzony przez jednego z rodziców będzie dowoził ośmioro dzieci do szkoły w Bilzen-Hoeselt. Rodzice szacują, że przejazd potrwa około 25 minut. W ramach zorganizowanego transportu ich dzieci spędzałyby w drodze od półtorej do dwóch godzin. Koszty paliwa zostaną podzielone między rodziny.
Spis treści
Z codziennego dowozu powstał wspólny transport
Pomysłodawcami inicjatywy są Thierry Vanhay i jego żona Elke z Tongeren-Borgloon. Prowadzą firmę taksówkarską i już obecnie każdego dnia samodzielnie odwożą swojego ośmioletniego syna do szkoły Klavertje 3 w Bilzen. Chłopiec ma zaburzenie ze spektrum autyzmu.
Jak wyjaśnia Thierry, bezpośredni przejazd z ich domu do szkoły zajmuje 14 minut, a po zabraniu pozostałych dzieci trasa powinna potrwać około 25 minut. Gdyby jego syn korzystał ze zorganizowanego transportu autobusowego, spędzałby w drodze nawet półtorej godziny. Z powodu braku dotacji na większą liczbę pojazdów autobusy muszą bowiem pokonywać bardzo okrężne trasy. Rodzice nie chcieli narażać dziecka na tak długą podróż, dlatego zdecydowali się wozić je samodzielnie.
Kilka miesięcy później znaleźli w mediach społecznościowych wpis rodzica innego ucznia. Jego dziecko miało spędzać w drodze do tej samej szkoły godzinę i 45 minut. Thierry zaproponował wówczas przygotowanie trasy, która umożliwiłaby zabieranie również innych dzieci z Tongeren, Bilzen i Hoeselt. Obecnie może przewozić maksymalnie ośmioro dzieci. Do inicjatywy szybko dołączyli kolejni rodzice, a koszty postanowiono dzielić przez liczbę przewożonych uczniów.
Thierry Vanhay podkreśla, że przedsięwzięcie nie ma charakteru zarobkowego. „Chcemy po prostu, żeby nasze dzieci docierały do szkoły dobrze, szybko i bezpiecznie” – mówi.
Problem omawiany od dwudziestu lat
Największym problemem pozostaje czas przejazdu. O transporcie autobusowym w szkolnictwie specjalnym dyskutuje się już od dwudziestu lat, ale dotychczas nie udało się osiągnąć większego przełomu. Wcześniej w tym roku okazało się, że Flandria planuje oszczędności w tym obszarze, co wywołało falę protestów.
Pod wpływem krytyki rząd Flandrii wycofał się z planowanych cięć w nadchodzącym roku szkolnym. Jednocześnie zapowiedziano gruntowną reformę, która ma wejść w życie od roku szkolnego 2028/2029. Nowy system ma zapewnić bardziej ukierunkowaną i elastyczną ofertę, przygotowywaną na poziomie regionalnym i obejmującą również opiekę przed lekcjami i po ich zakończeniu w szkolnictwie specjalnym.
Nawet cztery godziny dziennie w busie
Rodzice z Limburgii czekają na reformę z pewnym niepokojem. Jak zauważa Thierry, również w mediach społecznościowych widoczne są duże obawy. Jego zdaniem trzeba spojrzeć na problem szerzej. Dzieci uczęszczające do szkół specjalnych często śpią niespokojnie, a mimo to muszą wcześnie wstawać, aby dotrzeć do punktu zbiórki. Wszystkie etapy podróży trzeba im dokładnie wyjaśnić, ponieważ bez tego organizacja wyjazdu staje się bardzo trudna. Następnie dzieci wsiadają do dużego autobusu pełnego innych uczniów, choć wiele z nich łatwo się rozdrażnia. Po co najmniej godzinie jazdy docierają do szkoły, gdzie przez cały dzień muszą zachować koncentrację.
Po lekcjach czeka je równie długa droga powrotna. Łącznie mogą spędzać w autobusie od trzech do czterech godzin dziennie, a po powrocie muszą jeszcze zjeść, odrobić lekcje i się umyć. Dla dzieci, które źle znoszą hałas, tłok i obecność obcych osób, oznacza to wyjątkowo długi i obciążający dzień.
Udany próbny przejazd
Thierry przeprowadził już próbny przejazd zaplanowaną trasą i ocenia go bardzo dobrze. Dzieci są odbierane bezpośrednio z domów, a rodzice zapinają im pasy. Znacznie ułatwia to organizację, ponieważ uczniowie nie muszą dochodzić ani dojeżdżać do punktu zbiórki. W próbnym przejeździe uczestniczyło również dwoje dzieci, które nie należą jeszcze do grupy.
„Ci chłopcy rozumieją się nawzajem znacznie lepiej, niż inni potrafią ich zrozumieć. Świetnie się przy tym bawili” – relacjonuje Thierry.