Obelgix znów dopinguje Czerwone Diabły – kim jest kibic w stroju Obeliksa
Każdy, kto podczas tego mundialu śledził mecze Czerwonych Diabłów, z pewnością już go zauważył: kibica przebranego za Obeliksa, który z ogromnym zaangażowaniem dopinguje reprezentację Belgii. Dziś...
© Obelgix // WikiMedia.org Każdy, kto podczas tego mundialu śledził mecze Czerwonych Diabłów, z pewnością już go zauważył: kibica przebranego za Obeliksa, który z ogromnym zaangażowaniem dopinguje reprezentację Belgii. Dziś wieczorem, podczas spotkania z Hiszpanią, ponownie pojawi się na trybunach jako Obelgix. Na co dzień nazywa się Nicolas Dardenne, ma 43 lata, mieszka w Woluwe-Saint-Pierre i jest właścicielem dwóch sklepów Delhaize – jego historię opisuje VRT NWS.
Spis treści
Hełm z podwójnym warkoczem, wąsy w belgijskich barwach narodowych i czerwone crocsy – Obelgix od lat pojawia się na meczach Czerwonych Diabłów. Słynnego Gala nie mogło zabraknąć również podczas obecnego mundialu.
Pod kostiumem kryje się 43-letni Nicolas Dardenne, mieszkaniec Woluwe-Saint-Pierre. Poza stadionem jest odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą: właścicielem dwóch sklepów Delhaize – w Wezembeek i na Anderlechcie – menedżerem firmy rekrutacyjnej oraz członkiem zarządu brukselskiego biura rachunkowego. Pochodzący z Jodoigne syn rolnika założył wcześniej platformę technologiczną, którą kilka lat temu sprzedał. Od tamtej pory inwestuje w kolejne przedsiębiorstwa.
Kostium kupiony na Amazonie
Dardenne od zawsze jest zagorzałym kibicem reprezentacji Belgii. W 2014 r. pojechał na mundial w Brazylii, ale wówczas jeszcze bez przebrania. Rok później, na towarzyski mecz z Francją, wybrał kostium Obeliksa jako jednorazowy żart, ponieważ postać ta kojarzy się zarówno z Belgią, jak i Francją. Obeliks pochodzi z francuskiej serii komiksów o Asteriksie.
„Kostium kupiłem przez Amazon, a potem sam go pomalowałem” – opowiada w rozmowie z VRT NWS. Belgia niespodziewanie wygrała tamto spotkanie 4:3, przebranie pozostało, a wraz z nim narodził się Obelgix.
Sława po meczu z Japonią
Na kolejnym mundialu, rozgrywanym w Rosji w 2018 r., Nicolas Dardenne pojawiał się już konsekwentnie jako Obelgix. Po niezwykłym meczu z Japonią, wygranym przez Czerwone Diabły w ostatniej chwili, niemal z dnia na dzień zdobył międzynarodową rozpoznawalność jako dzielny Gal dopingujący reprezentację Belgii z trybun. „Niesamowity dzień” – wspomina.
Później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Mieszkaniec Brukseli coraz częściej pojawiał się na meczach, w programach telewizyjnych i filmach promocyjnych, a w mediach społecznościowych zgromadził dziesiątki tysięcy obserwujących. Zrezygnował jednak z wyjazdu na mundial w Katarze, ponieważ – jak sam tłumaczy – nie potrafił pogodzić wizerunku kraju organizatora z postacią Obelgixa.
Nie tylko piłka
Dardenne stał się ambasadorem nie tylko piłkarskiej reprezentacji Belgii. Pojawia się również na meczach hokejowej drużyny Red Lions oraz podczas Pucharu Davisa, gdzie wspiera tenisistę Zizou Bergsa. Powód, dla którego z takim zaangażowaniem wciela się w swoją postać, jest prosty: „Żeby wnieść na stadion jak najwięcej atmosfery”. Po raz pierwszy pomaga mu w tym także syn Noah, występujący jako Obelgix jr.
Ile kosztuje mundial
Bilety na mecze Dardenne kupuje za pośrednictwem belgijskiego związku piłki nożnej. Najwierniejsi kibice mają pierwszeństwo dzięki systemowi rankingowemu – im częściej uczestniczą w spotkaniach Czerwonych Diabłów lub Red Flames, tym wyższe zajmują miejsce. Mimo to wyjazd na mundial pozostaje dużym wydatkiem, ponieważ ceny pojedynczych biletów wahają się od kilkuset do kilku tysięcy euro.
„Bilety na mecze grupowe mogłem kupić wcześniej w korzystnej cenie, bo należę do 1895, oficjalnego klubu kibica Czerwonych Diabłów i Red Flames” – wyjaśnia Dardenne. Jak dodaje, najtańsze wejściówki dla członków kosztowały tylko 52 euro, natomiast za lepsze miejsca trzeba było zapłacić więcej. Po fazie grupowej ceny znacznie wzrastają. „Za dobre miejsce na ćwierćfinał z Hiszpanią zapłaciłem 1 200 euro, i to jeszcze w korzystnej cenie przez klub kibica. Niektórzy płacą za to tysiące euro. To szaleństwo” – mówi.
Wysokie są również koszty poza stadionem. Jak wylicza Dardenne, lot w obie strony do USA kosztował 1 200 euro, loty krajowe od 250 do 300 dolarów, czyli od 220 do 260 euro, a noclegi przez Airbnb od 75 do 125 dolarów za noc, czyli od 65 do 110 euro. Największym zaskoczeniem okazały się jednak ceny w samych Stanach Zjednoczonych. „Piwo kosztuje 18 dolarów, czyli blisko 16 euro, a pełny posiłek około 60 dolarów, czyli 52,5 euro” – relacjonuje. „Między meczami wybraliśmy się na spływ kajakowy i do zoo – razem 200 dolarów od osoby, czyli 175 euro. Ceny są tu nie do wiary”.
Dzięki swojej popularności Dardenne współpracuje obecnie także z firmami takimi jak Coca-Cola, od których czasami otrzymuje bilety na wydarzenia. Jak przyznaje, dzięki temu zdarza mu się zajmować lepsze miejsca na stadionie. Podkreśla jednak, że wszystkie wydatki pokrywa z własnej kieszeni. „Obelgix jest wyłącznie dla przyjemności i tak musi zostać”.
Typ na mecz z Hiszpanią
Dzisiejsze wieczorne spotkanie z Hiszpanią zapowiada się bardzo emocjonująco. Dla Dardenne’a ten mundial już teraz jest jednak udany. „Jesteśmy outsiderem, bo Hiszpania ma lepszą drużynę. Jeśli wygramy, to będzie bonus. Mam nadzieję, że dzięki temu zawodnicy zagrają swobodniej. Mój typ to 1:2 dla Belgów” – mówi.
W razie potrzeby Dardenne jest gotowy pozostać na turnieju aż do finału. Pytany o nieobecność w pracy odpowiada: „Łącznie pracuje dla mnie 200 osób. Żeby prowadzić firmę, trzeba mieć dobrych pracowników – i takich mamy. Uważają za świetne, że widzą mnie w ten sposób w telewizji”.