Belgia od roku bez społecznego planu klimatycznego – przez polityczną rozgrywkę utknęło 1,66 miliarda euro z UE
Rok po upływie unijnego terminu Belgia nadal nie ma społecznego planu klimatycznego. Bez tego dokumentu kraj nie może ubiegać się o 1,66 miliarda euro z funduszy europejskich, które mają między...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Rok po upływie unijnego terminu Belgia nadal nie ma społecznego planu klimatycznego. Bez tego dokumentu kraj nie może ubiegać się o 1,66 miliarda euro z funduszy europejskich, które mają między innymi pomóc w obniżeniu rachunków za energię dla gospodarstw domowych w Belgii oraz małych przedsiębiorstw. Powodem jest brak porozumienia w rządzie regionu Bruksela w sprawie brukselskiej części planu. Flamandzki minister klimatu Hans Bonte (Vooruit) oskarża władze stolicy o celowe przeciąganie sprawy.
Spis treści
Pieniądze mają wspierać gospodarstwa domowe o najtrudniejszej sytuacji ekonomicznej oraz niewielkie firmy w procesie transformacji energetycznej – między innymi przez premie remontowe, pompy ciepła i lepszy transport publiczny. Cały belgijski plan blokuje jednak rząd regionu Bruksela. Flandria, Walonia i władze federalne są gotowe, ale Bruksela nie potrafi osiągnąć wewnętrznego porozumienia, podobno z powodu sprzeciwu partii MR.
Kosztowna transformacja energetyczna
Transformacja energetyczna wymaga dużych nakładów finansowych. Montaż pomp ciepła, ocieplanie domów, rozwój transportu publicznego czy budowa szybkich tras rowerowych – choć korzystne dla klimatu – mogą dodatkowo obciążyć gospodarstwa domowe o najniższych dochodach i małe przedsiębiorstwa, które rzadko mają środki na takie inwestycje.
Dodatkowym kosztem ma być wprowadzenie w 2028 r. unijnego podatku węglowego ETS2, czyli dodatkowej opłaty od ropy i gazu wykorzystywanych w transporcie oraz do ogrzewania. Federalne Biuro Planowania wyliczyło już wcześniej, że z tego powodu rachunki wzrosną w przypadku 15 procent gospodarstw domowych w Belgii.
Komisja Europejska zdaje sobie sprawę, że takie obciążenia mogą osłabić społeczne poparcie dla transformacji energetycznej. Dlatego część wpływów z nowego podatku węglowego ma zostać ponownie rozdzielona między państwa członkowskie za pośrednictwem Społecznego Funduszu Klimatycznego. Wsparcie powinno trafić przede wszystkim do tych, którzy najbardziej go potrzebują – osób o najniższych dochodach oraz najmniejszych firm.
100 tysięcy flamandzkich gospodarstw bez odpowiedniego transportu
W grze są znaczące środki. Łącznie chodzi o 86,7 miliarda euro do podziału w latach 2026-2032. Także dla Belgii przewidziano dużą kwotę – kraj ma otrzymać 1,66 miliarda euro z wpływów z systemu ETS. Nieco ponad jedna trzecia tej sumy może zostać przeznaczona na obniżenie rachunków.
Flandria z dużym zainteresowaniem patrzy na te pieniądze. Aż 135 000 mieszkańców regionu wciąż korzysta z przestarzałych urządzeń grzewczych. Z danych organizacji Netwerk tegen Armoede wynika natomiast, że na flamandzkiej wsi około 100 000 gospodarstw domowych nie stać na samochód, a jednocześnie nie mają one dostępu do autobusu ani tramwaju.
Region miałby otrzymać 958 milionów euro i wie już, na co chciałby przeznaczyć te środki. Wśród możliwych działań są między innymi nieoprocentowane pożyczki remontowe i premie na pompy ciepła dla osób o najniższych dochodach, renowacja mieszkań socjalnych, infrastruktura rowerowa oraz wzmocnienie transportu publicznego dostosowanego do potrzeb mieszkańców. Część tych rozwiązań jest już wdrażana.
Polityczna rozgrywka
Problem polega jednak na tym, że pieniądze ze Społecznego Funduszu Klimatycznego trafią do państw członkowskich dopiero wtedy, gdy przedłożą one swoje plany Komisji Europejskiej do zatwierdzenia w formie społecznego planu klimatycznego.
Belgia znacząco przekroczyła wyznaczony termin. Za nieco ponad tydzień, we wtorek 30 czerwca 2026 r., minie dokładnie rok opóźnienia. Sam plan jest tymczasem niemal gotowy – Flandria, Walonia i rząd federalny wykonały już swoją część pracy.
Rząd regionu Bruksela nadal nie potrafi jednak uzgodnić, co powinno znaleźć się w brukselskiej części dokumentu. Niektóre partie liczyły, że uda się zamknąć sprawę w miniony czwartek, ale według kuluarowych informacji zablokowała to partia MR. „To stało się polityczną rozgrywką” – słychać ze strony jednego ze źródeł rządowych.
Sytuacja jest tym bardziej dotkliwa dla Brukseli, gdzie według szacunków co dziesiąte gospodarstwo domowe żyje w ubóstwie energetycznym, a mieszkania są często bardzo słabo ocieplone. Przewidziane dla stolicy 226,5 miliona euro byłoby więc istotnym wsparciem.
Blokując własną część planu, rząd regionu Bruksela wstrzymuje jednak również resztę kraju. Komisja Europejska nie oczekuje zbioru oddzielnych planów regionalnych, lecz jednego społecznego planu klimatycznego obejmującego całe państwo.
Powód do pośpiechu
Sytuację w Brukseli utrudniła zmiana rządu, na co zwraca uwagę Rune Sterckx, doktorant zajmujący się polityką klimatyczną na Uniwersytecie w Antwerpii. Jak wyjaśnia, poprzedni rząd przygotował już listę rozwiązań, ale nowy gabinet ma problem z niektórymi elementami będącymi kontynuacją polityki poprzedników – i właśnie te rozwiązania zostały usunięte.
Sterckx zaznacza jednocześnie, że nie należy zakładać, iż brak unijnych pieniędzy natychmiast zatrzyma na przykład flamandzkie projekty remontowe. Jak tłumaczy, po złożeniu społecznego planu klimatycznego Komisja Europejska potrzebuje jeszcze około czterech miesięcy na jego ocenę, zanim środki trafią do Belgii. To oznacza jednak, że powód do pośpiechu jest realny.
Badacz przypomina również, że Belgia – obok Węgier – była jednym z nielicznych państw, które sprzeciwiały się społecznemu planowi klimatycznemu podczas głosowania państw członkowskich. Stało się tak dlatego, że wówczas na hamulec naciskała Flandria. Fakt, że właśnie Flandria jest teraz gotowa, Sterckx uznaje za interesujący, choć wiąże się to oczywiście w dużej mierze z tym, że również tam w międzyczasie zmienił się rząd.
Zwłoka działa na nerwy
Brukselska zwłoka coraz mocniej irytuje flamandzkiego ministra klimatu Hansa Bonte (Vooruit). Już wcześniej apelował on do rządu federalnego i władz Brukseli, aby zakończyły prace do 15 czerwca. Rząd federalny dotrzymał tego terminu, Bruksela nie.
„Musimy pomóc naszym rodzinom zużywać mniej energii i uniezależnić się od zanieczyszczającej oraz drogiej energii z zagranicy” – mówi Bonte. Jak podkreśla, środki na to wsparcie są już gotowe w Komisji Europejskiej, dlatego niezrozumiałe jest dla niego przeciąganie sprawy w czasie kryzysu energetycznego, gdy ludzie płacą więcej za energię.
Rzecznik premiera regionu Bruksela Borisa Dillièsa (MR) tłumaczy z kolei, że region jest na etapie finalizowania prac, a MR chce mieć pewność, że proponowane rozwiązania są skuteczne i proporcjonalne. Poproszony o doprecyzowanie tego stanowiska, rzecznik nie udzielił dalszego komentarza.