Miesiąc po wybuchu epidemii eboli wciąż brakuje szczepionki – choroba jest mało opłacalna dla koncernów
Miesiąc po oficjalnym ogłoszeniu nowej epidemii eboli w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie sytuacja nadal budzi poważny niepokój. Potwierdzono 782 zakażenia i 181 zgonów. Obecny wariant wirusa...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Miesiąc po oficjalnym ogłoszeniu nowej epidemii eboli w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie sytuacja nadal budzi poważny niepokój. Potwierdzono 782 zakażenia i 181 zgonów. Obecny wariant wirusa jest znany, regularnie powraca i należy do szczególnie śmiertelnych. Mimo to wciąż nie ma przeciwko niemu szczepionki, a jedną z głównych przyczyn pozostaje niewielka atrakcyjność ekonomiczna tej choroby.
Organizacja Médecins Sans Frontières podkreśla, że do oficjalnych statystyk należy podchodzić ostrożnie, ponieważ pokazują one tylko część rzeczywistej skali problemu. We wtorek przywódcy państw G7, zgromadzeni w Évian we Francji, zaapelowali we wspólnym komunikacie o “silną i skoordynowaną odpowiedź” na epidemię.
Obecnie nie istnieje ani skuteczne leczenie, ani szczepionka dostosowana do szerzącego się wariantu. Chodzi o szczep Bundibugyo, który nie jest nowy – to już trzecia epidemia wywołana przez ten wariant. Po raz pierwszy wykryto go w 2007 r. w Ugandzie, a następnie ponownie w 2012 r. w DRK. Przedstawicielka Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w DRK ocenia, że wirus pojawi się ponownie. W rozmowie z francuskim magazynem Le Point wskazała, że ebola pozostanie trwałym zagrożeniem dla Afryki także po wygaśnięciu obecnego ogniska.
Dlaczego nie ma szczepionki
Ebola jest zoonozą, czyli chorobą przenoszoną ze zwierząt na ludzi. Oznacza to, że można ją czasowo opanować w populacji ludzkiej, ale wirus nadal krąży wśród nietoperzy, dlatego co pewien czas powraca. Pierwsze przypadki eboli, w jej pierwotnej odmianie nazwanej Zaire, stwierdzono w 1976 r.
Choroba jest więc dobrze znana, regularnie się pojawia i charakteryzuje się bardzo wysoką śmiertelnością. Dlaczego zatem nadal nie ma szczepionek przeciwko wszystkim jej wariantom? Preparat przeciw odmianie Zaire istnieje, ale nie opracowano jeszcze szczepionki przeciw wariantowi Bundibugyo. Jedną z przyczyn jest ekonomia. Jak przypomina w niedawnym komunikacie sojusz na rzecz szczepień Gavi, fale zachorowań są rzadkie i sporadyczne.
To sprawia, że choroba nie jest wystarczająco “interesująca” dla wielkich firm farmaceutycznych. “Producenci stają więc wobec bardzo wysokiego ryzyka: inwestycja w badania i rozwój mogłaby ich drogo kosztować, bez pewnego popytu, bez gwarantowanego nabywcy i bez perspektywy zwrotu komercyjnego” – wskazuje sojusz. “W efekcie firmy nie inwestują. A świat staje wobec każdej nowej fali zachorowań równie nieprzygotowany co podczas poprzedniej.”
Finansowanie pierwszych badań
Ebola występuje przede wszystkim w jednym z najuboższych regionów świata, dotykając społeczności biedne i często trudno dostępne. Mimo to Gavi liczy, że udało się znaleźć skuteczny model działania. Opiera się on na dwóch mechanizmach – “pull” i “push”. Pierwszy, dysponujący budżetem 60 milionów euro, zakłada finansowanie wstępnych badań naukowych, aby wybrać najbardziej obiecujący kierunek dalszych prac.
Obecnie wyłaniają się trzy możliwe rozwiązania. Opierają się one na zmodyfikowanych wersjach szczepionek już dostępnych na rynku: istniejącej szczepionce przeciw odmianie Zaire, szczepionce przeciw covid firmy AstraZeneca oraz preparacie mRNA, również stosowanym przeciw koronawirusowi. Każda z tych trzech opcji ma swoje mocne i słabe strony. Doprowadzając je do pierwszej fazy badań, Gavi przejmie jedną z najbardziej ryzykownych, a tym samym najmniej opłacalnych części prac rozwojowych.
Strategia “push” polega natomiast na wspieraniu uczestników rynku na etapie produkcji. “Gavi zatwierdziło do 40 milionów dolarów z Funduszu Pierwszej Reakcji (FRF), które mogłyby pomóc producentom zainwestować w zdolności produkcyjne, jeszcze zanim uzyskają gwarancję, że szczepionka ostatecznie trafi na rynek” – precyzuje sojusz. Dzięki tej podwójnej strategii uzyskanie szczepionki do końca roku jest według wielu uczestników rynku celem realistycznym. “Mamy nadzieję, że to finansowanie szybkiej reakcji pozwoli rozpocząć pierwsze badania kliniczne w ciągu kilku miesięcy” – dodaje sojusz szczepionkowy.