Spór ministrów po śmiertelnym wypadku w Buggenhout. Nikt nie chce odpowiadać za autobusy szkolne dla uczniów szkół specjalnych
Po śmiertelnym wypadku w Buggenhout dwoje ministrów rządu Flandrii – Annick De Ridder, odpowiedzialna za mobilność, oraz Zuhal Demir, odpowiedzialna za edukację, obie z N-VA – spiera się...
Po śmiertelnym wypadku w Buggenhout dwoje ministrów rządu Flandrii – Annick De Ridder, odpowiedzialna za mobilność, oraz Zuhal Demir, odpowiedzialna za edukację, obie z N-VA – spiera się o to, kto powinien przejąć politykę dotyczącą autobusów dowożących uczniów do szkół specjalnych. Problemy w tym obszarze narastają od lat. Mimo zwiększenia budżetu przewoźnik De Lijn ponownie zamierza ograniczać kursy, a na rzeczywistą reformę wciąż trzeba czekać.
Spis treści
Spór o przejęcie kompetencji
Wygląda na to, że żaden z ministrów nie chce już chętnie odpowiadać za transport uczniów szkolnictwa specjalnego. Obecna minister edukacji Zuhal Demir nie zamierza po prostu przejąć tej kompetencji od swojej partyjnej koleżanki, minister mobilności Annick De Ridder. Tymczasem na marginesie umowy koalicyjnej ustalono, że odpowiedzialność za ten obszar zostanie przeniesiona do resortu edukacji.
Demir sprzeciwia się temu, ponieważ – jak twierdzi – wraz z kompetencją miałaby otrzymać niższy realny budżet. Nie chodzi o to, że rząd Flandrii nałożył dodatkowe oszczędności. Obecna minister mobilności De Ridder zakazała jednak przewoźnikowi De Lijn dalszego przesuwania środków w ramach własnego budżetu.
Poza obecnym budżetem w wysokości 139 milionów euro De Ridder dokładała bowiem co roku kilka milionów euro z innych źródeł. Tych pieniędzy nie można już przesuwać. Demir nie chce więc zgodzić się na wykonywanie tego samego zadania przy mniejszym budżecie faktycznie dostępnym na transport.
Polityczne tło sporu
Czy jednak rzeczywiście chodzi wyłącznie o budżet? – Zuhal wykorzystuje to teraz po prostu po to, żeby powiedzieć, że na pewno nie chce się tego podjąć – twierdzi jedno ze źródeł w rządzie. – Posiadanie tej kompetencji jako minister zwyczajnie stawia cię w złym świetle – dodaje inne źródło z kręgów politycznych.
W odpowiedzi udzielonej VRT NWS minister Zuhal Demir oświadczyła: – Nie będę uchylać się od odpowiedzialności w dniu, w którym będę za to odpowiadać. Nigdy tego nie robiłam w sprawach, za które byłam odpowiedzialna.
Źródła bliskie minister dodają, że sprawa nigdy nie trafiła jeszcze na stół rządu, ale ma się to wydarzyć w najbliższych miesiącach. Od roku szkolnego 2027-2028 kompetencja powinna już należeć do resortu edukacji. W międzyczasie należałoby przygotować reformę.
Skreślone kursy autobusowe
Ponieważ De Lijn może obecnie korzystać wyłącznie z budżetu w wysokości 139 milionów euro, przewoźnik musi wprowadzić zmiany w transporcie autobusowym. W komunikacie skierowanym do różnych szkół De Lijn ostrzegł już przed nadchodzącymi oszczędnościami.
- Wypowiedziano już umowy z podwykonawcami na niektóre kursy – mówi źródło wewnątrz przedsiębiorstwa. Jeszcze w tym miesiącu przewoźnik ma przedstawić nowy rozkład.
Problemy ciągnące się od lat
Minęło 25 lat od chwili, gdy odpowiedzialność za dowóz uczniów szkolnictwa specjalnego została przeniesiona z resortu edukacji do resortu mobilności. Ówczesny minister mobilności Steve Stevaert zdecydował, że organizacją tego transportu może zająć się De Lijn.
Z biegiem lat liczba uczniów szkół specjalnych bardzo mocno wzrosła. W ciągu niespełna dekady liczba zapisów zwiększyła się z 47 895 do 56 036 w ubiegłym roku szkolnym, co oznacza wzrost o 17 procent.
Jednocześnie pojawiało się coraz więcej dramatycznych relacji. Dzieci często musiały spędzać w autobusie po kilka godzin w drodze do szkoły, czasem nawet do 4 godzin dziennie. Dla każdego byłoby to uciążliwe, a tym bardziej dla dziecka z niepełnosprawnością.
Z 70 do 139 milionów
Z tego powodu poprzedni rząd Flandrii zdecydował ostatecznie o podwojeniu budżetu – z 70 do 139 milionów euro rocznie. Nieformalnie uzgodniono, że przejazdy autobusowe powinny co do zasady trwać krócej niż 90 minut, ale problemy nie zniknęły.
Około 6 procent przejazdów nadal trwa dłużej. Zdarza się, że dzieci mieszkające zaledwie kilka kilometrów od szkoły muszą pokonywać autobusem wielokrotnie dłuższą trasę. Po tragicznym wypadku w Buggenhout pojawiają się teraz również pytania o bezpieczeństwo.
- Zwiększenie budżetu było dobrym posunięciem. Ale chciałam też przeprowadzić reformę – mówi była minister mobilności Lydia Peeters (Anders). – Ostatecznie nie przeszła ona przez rząd Flandrii. Trzeba mieć wolę wprowadzenia zmian w tej sprawie. System w obecnym kształcie jest nie do utrzymania. Rzeczywiście nikt nie chce naprawdę wziąć za to odpowiedzialności.
Brak cudownego rozwiązania
Podwojenie budżetu nie rozwiązało problemów. Co więc jeszcze można zrobić? Czasem mówi się o zwiększeniu liczby centralnych punktów zbiórki zamiast odbierania dzieci bezpośrednio spod domu.
Takie projekty pilotażowe są już realizowane – między innymi w Roeselare, Antwerpii i Leuven. Nie wszędzie jednak sprawdzają się równie dobrze.
Dla części uczniów dotarcie do takiego punktu zbiórki bywa wyjątkowo trudne. Jak relacjonuje źródło z poprzedniego gabinetu mobilności, doszło nawet do dramatycznego przypadku dziecka przywiązanego szalikiem do słupa w oczekiwaniu na autobus. Takie sytuacje oczywiście nie mogą mieć miejsca.
Można byłoby również ograniczyć liczbę uczniów uprawnionych do bezpłatnego transportu, uwzględniając rodzaj konkretnych niepełnosprawności. – Są uczniowie ostatnich klas szkoły średniej, którzy korzystają z darmowego dowozu autobusem, a w domu jeżdżą na motorowerze – zauważa źródło z dawnego gabinetu mobilności. Byłoby to jednak bardzo delikatne zadanie.
Potrzebna jest także większa liczba szkół specjalnych położonych bliżej miejsca zamieszkania uczniów. Po dramacie w Buggenhout słychać również apele o większą uwagę dla bezpieczeństwa oraz statusu kierowców.
Znalezienie rozwiązania problemów z transportem autobusowym jest więc wszystkim, tylko nie prostą sprawą. Dlatego wydaje się, że żaden minister nie chce już brać tego tematu na siebie. Niczego nie zyskuje na tym jednak 45 000 uczniów i ich rodziców, którzy każdego dnia korzystają z autobusów dowożących dzieci do szkół specjalnych.