Strajk brukselskiej straży pożarnej na czas nieokreślony – „Gotowość do strajku tylko rośnie”
Wspólny front związkowy brukselskiej straży pożarnej zapowiedział kontynuowanie strajku na czas nieokreślony po bezowocnym spotkaniu z premierem Regionu Stołecznego Brukseli Borisem Dillièsem (MR),...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Wspólny front związkowy brukselskiej straży pożarnej zapowiedział kontynuowanie strajku na czas nieokreślony po bezowocnym spotkaniu z premierem Regionu Stołecznego Brukseli Borisem Dillièsem (MR), poświęconym brakom kadrowym. Informację przekazały związki zawodowe, a o sprawie informuje VRT NWS. Polityk wyraził ubolewanie, że rozmowa nie doprowadziła do przełomu. Strażacy protestują od wtorku, a służba funkcjonuje obecnie na poziomie jednej trzeciej swoich normalnych możliwości.
Spis treści
Za mało ludzi i sprzętu
Wozy strażackie pozostają w remizach, ponieważ protest trwa od wtorku. Strajkujący domagają się większych środków na zatrudnienie personelu oraz zakup wyposażenia. „Obsada jest po prostu zbyt niska” – mówi Patrick Giebens z socjalistycznego związku zawodowego ACOD/CGSP.
Jak wyjaśnia związkowiec, poszczególne remizy muszą z tego powodu często zwracać się o pomoc do strażaków z innych jednostek, co prowadzi do wydłużenia czasu oczekiwania na interwencję. Niedobory występują również w centrali alarmowej, tymczasem w przypadku pożaru znaczenie ma każda sekunda.
Presja na polityków
Przedstawiciele związków podkreślają, że problem ma charakter długotrwały i był zgłaszany już wiele miesięcy temu. „Nie chcemy strajkować, ale to nasz ostatni środek ratunkowy” – mówi Yves De Vogelaere z chrześcijańskiego związku ACV/CSC. Jak dodaje, celem protestu jest wywarcie presji na partie polityczne.
Do przerwania pracy doszło już w sylwestra, a kolejna akcja rozpoczęła się we wtorek, w dniu belgijskiego święta narodowego. Strajk miał początkowo trwać 24 godziny, jednak w środę był kontynuowany, ponieważ nie doszło do zapowiadanej rozmowy z rządem regionu.
Rozmowa bez przełomu
Po południu przedstawiciele wspólnego frontu związkowego ACV/CSC, ACOD/CGSP i VSOA/SLFP zasiedli jednak do rozmów z Borisem Dillièsem. Po spotkaniu zarówno związki zawodowe, jak i premier regionu przyznali, że nie przyniosło ono znaczących rezultatów.
Zdaniem Stevena Gilissena z ACV/CSC rząd Regionu Stołecznego Brukseli nie przedstawił żadnego rozwiązania, które pozwoliłoby odpowiednio szybko uzupełnić braki kadrowe i przeciwdziałać niedofinansowaniu. „Dilliès oferuje nam nawet mniej, niż początkowo zdecydował rząd” – stwierdził.
„Mowa była o budżecie w wysokości 1-2 milionów euro, który mógłby zostać uruchomiony” – relacjonuje Yves De Vogelaere. Jak zaznacza, minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin przekazał Brukseli 10 milionów euro z przeznaczeniem na straż pożarną, lecz środki te wykorzystano do pokrycia niedoborów finansowych i sama służba nie otrzymała z nich nic. Związkowcy domagają się przeznaczenia całej kwoty na potrzeby straży pożarnej.
Dilliès: moje drzwi pozostają otwarte
„Słyszę gniew i obawy, które dziś wybrzmiały” – odpowiedział Boris Dilliès. Przyznał, że część wskazanych problemów jest rzeczywista i wymaga rozwiązania. Według niego niektóre działania zostały już rozpoczęte, natomiast pozostałe wymagają dalszej pracy i konsultacji. „Żałuję, że nie udało się nam dziś zbliżyć stanowisk, ale moje drzwi pozostają otwarte” – dodał.
Polityk podkreśla, że podjął już szereg kroków. Do końca roku zatrudnionych ma zostać 40 nowych strażaków, a ponadto planowane są znaczące inwestycje w modernizację infrastruktury oraz zwiększenie zdolności operacyjnych służby.
Związkowcy: skutki dopiero za kilka lat
Steven Gilissen ma jednak wątpliwości, czy zapowiedziane działania pozwolą na czas usunąć braki kadrowe. Jak wylicza, tworzenie nowej rezerwy rekrutacyjnej będzie można rozpocząć dopiero w pierwszym lub drugim kwartale 2027 r., natomiast nowi strażacy osiągną pełną gotowość operacyjną dopiero w 2029 r.
Związkowiec mówi o „wydrążaniu naszej służby bez rozwiązania w krótkim terminie”. Podkreśla, że związki nie otrzymały żadnych gwarancji, a rząd nadal utrzymuje strukturalne niedofinansowanie straży pożarnej.
Co dalej
Yves De Vogelaere również ocenia, że przedstawione propozycje są niewystarczające. Jak mówi, związki zawodowe nie mogą ich zaakceptować, a premier regionu pracuje obecnie nad nowymi rozwiązaniami.
„Na razie strajk jest kontynuowany na czas nieokreślony. Strażacy są gotowi go prowadzić tak długo, jak długo nie zostaną zawarte konkretne i przyzwoite porozumienia. Gotowość do strajku tylko rośnie” – zaznacza związkowiec. Boris Dilliès ma przedstawić listę nowych propozycji, na którą odpowiedzą organizacje związkowe. W najbliższym czasie strony mają ponownie zasiąść do rozmów, aby spróbować wypracować porozumienie.
W tym czasie brukselska straż pożarna działa na poziomie jednej trzeciej swoich normalnych możliwości. Jak wyjaśniają związkowcy, przy minimalnej obsadzie służba stara się zapewnić częściową ochronę Brukseli, a w przypadku interwencji na dużą skalę może korzystać z pomocy zastępów spoza stolicy.