Coraz więcej firm w Belgii działa wyłącznie na flexi-jobach
Coraz większa grupa przedsiębiorstw korzystających z flexi-jobów nie zatrudnia już żadnych pracowników na standardowych etatach. Z najnowszych danych krajowego urzędu ds. zabezpieczenia społecznego...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Coraz większa grupa przedsiębiorstw korzystających z flexi-jobów nie zatrudnia już żadnych pracowników na standardowych etatach. Z najnowszych danych krajowego urzędu ds. zabezpieczenia społecznego ONSS/RSZ wynika, że w 2025 r. prawie jedna na osiem firm, które bezpośrednio rekrutowały osoby do pracy w tym systemie, nie miała żadnego stałego personelu. Łącznie z tej formy zatrudnienia skorzystało ponad 53 000 przedsiębiorstw, a liczba flexi-jobów przekroczyła 350 000. Wypłacone w ich ramach wynagrodzenia sięgnęły ponad 950 milionów euro.
Spis treści
Firmy oparte wyłącznie na flexi-jobach
W 2025 r. ponad 53 000 przedsiębiorstw zatrudniało osoby w ramach flexi-jobów, najczęściej po to, aby uzupełnić istniejące zespoły pracowników etatowych. Nowe dane ONSS/RSZ pokazują jednak, że blisko jedna na osiem firm, które w ubiegłym roku samodzielnie rekrutowały takich pracowników, nie miała żadnego stałego personelu.
W ciągu roku liczba pracodawców opierających się wyłącznie na flexi-jobach rosła ponad dwa razy szybciej niż ogólna liczba firm korzystających z tej formy zatrudnienia. Dane nie pokazują jednak, w których sektorach zjawisko to występuje najczęściej.
Jasper Hubeau, dyrektor działu finansowego i statystycznego ONSS/RSZ, ocenia, że statystyki nadal wskazują, iż większość pracodawców używa flexi-jobów zgodnie z pierwotnym założeniem – jako uzupełnienia podstawowej kadry. Jak podkreśla, system w bardzo krótkim czasie stał się dużym sukcesem na rynku pracy. Przypomina, że wprowadzono go po to, aby w okresach wzmożonego ruchu firmy mogły dodatkowo angażować elastycznych pracowników, i że w zdecydowanej większości przypadków właśnie tak jest wykorzystywany.
Niższe wpływy do systemu zabezpieczenia społecznego
Coraz większa część pracodawców korzysta jednak w ten sposób z niższych obciążeń. System flexi-jobów jest atrakcyjny podatkowo zarówno dla firmy, jak i dla pracownika. Osoba wykonująca taką pracę nie płaci od dodatkowego dochodu podatków ani składek na zabezpieczenie społeczne, dlatego jej wynagrodzenie brutto jest równe kwocie netto. Jednocześnie nadal nabywa uprawnienia socjalne.
Pracodawca odprowadza jedynie składkę w wysokości 28 procent, zamiast zwykłych składek na zabezpieczenie społeczne. Całkowity koszt wypłacenia tej samej pensji netto jest więc niższy niż przy standardowym zatrudnieniu. W połączeniu z bardziej elastycznymi zasadami pracy sprawia to, że flexi-job jest dla wielu firm korzystniejszy niż umowa w niepełnym wymiarze godzin.
Przeciwnicy systemu, w tym związki zawodowe, uważają, że flexi-joby osłabiają system zabezpieczenia społecznego, ponieważ ograniczają wpływy podatkowe państwa i mogą zniechęcać do pracy w pełnym wymiarze. Krytycy ostrzegają również przed presją na stałe umowy w sektorach, które intensywnie korzystają z flexi-jobów, takich jak horeca, czyli gastronomia i hotelarstwo.
Przeciwko flexi-jobom opowiada się także Ive Marx, profesor polityki społeczno-gospodarczej na Uniwersytecie w Antwerpii (UAntwerpen). Wskazuje on na nierówne traktowanie podatkowe tej samej pracy. Jego zdaniem problem polega na tym, że często osoby o wysokich kwalifikacjach wykonują zajęcia, które jako regularne etaty prawdopodobnie w ogóle by nie powstały, ponieważ byłyby zbyt kosztowne. – Jeśli firmy mogą się rozwijać lub przetrwać tylko dzięki flexi-jobistom, nie jest to dobry sygnał, zwłaszcza w kraju, który już teraz ma problem z produktywnością – ocenia.
Bardziej wyważone stanowisko zajmuje Stijn Baert, profesor ekonomii pracy na Uniwersytecie w Gandawie (UGent), choć również krytycznie patrzy na ogólną logikę systemu. Zwraca jednak uwagę, że bez możliwości korzystania z flexi-jobów przedsiębiorstwa najprawdopodobniej sięgnęłyby po pracę studentów, która przynosi jeszcze mniejsze wpływy, albo – w gorszym scenariuszu – po pracę nierejestrowaną.
Ponad 950 milionów euro wynagrodzeń
Liczba flexi-jobów nadal rośnie, do czego przyczynia się m.in. stopniowe rozszerzanie listy sektorów objętych tym systemem. Latem rząd De Wevera ma jeszcze bardziej otworzyć tę formę zatrudnienia, udostępniając ją wszystkim zainteresowanym branżom. W ubiegłym roku łączna liczba flexi-jobów po raz pierwszy przekroczyła 350 000, co oznacza wzrost o blisko 14,5 procent rok do roku.
Liczba osób wykonujących flexi-job rosła nieco wolniej – z 229 423 w 2024 r. do 261 868 w roku ubiegłym. To prawie trzy razy więcej niż pięć lat wcześniej. Ponad 41 procent flexi-jobistów stanowią osoby w wieku od 25 do 39 lat, lecz najszybciej rosnącą grupą są emeryci.
Osoby w wieku co najmniej 65 lat odpowiadają już samodzielnie za ponad 30 procent całego wolumenu pracy w systemie flexi. Ich średnie wynagrodzenie z tego tytułu jest niemal trzykrotnie wyższe niż przeciętne wynagrodzenie osób w wieku dwudziestu i trzydziestu kilku lat. W przeciwieństwie do flexi-jobistów w wieku produkcyjnym emeryci nie muszą pracować co najmniej na 4/5 etatu, a w ich przypadku nie obowiązuje żaden limit dodatkowych dochodów.
Łącznie, niezależnie od wieku i sektora, godziny przepracowane w ramach flexi-jobów odpowiadały w 2025 r. wynagrodzeniom przekraczającym 950 milionów euro. To o blisko jedną czwartą więcej niż w 2024 r. W ubiegłym roku roczny limit wynagrodzenia z flexi-jobu podniesiono z 12 000 do 18 000 euro, choć prawie 70 procent pracowników zarobiło w skali roku mniej niż 4 000 euro.