Proces Falzone: prokuratura domaga się uznania winy za zabójstwo z premedytacją
Prokuratura, przychylając się do argumentów stron cywilnych, zwróciła się do przysięgłych o uznanie oskarżonego za winnego zabójstwa z premedytacją Frédérica D’Andrei. Chodzi o to, że miał on...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Prokuratura, przychylając się do argumentów stron cywilnych, zwróciła się do przysięgłych o uznanie oskarżonego za winnego zabójstwa z premedytacją Frédérica D’Andrei. Chodzi o to, że miał on przejechać ofiarę po tym, jak wcześniej, hamując, strącił ją z maski samochodu. Adwokat generalny z Mons Gilles Dupuis podkreślił, że w tej sprawie stanowiska stron cywilnych i prokuratury są w pełni zgodne.
We wtorek prokuratura wygłosiła mowę oskarżycielską wobec Paola i Antonina Falzone. Na tym etapie procesu dotyczyła ona wyłącznie kwestii winy, a nie ewentualnego wymiaru kary. Adwokat generalny rozpoczął od przytoczenia słów, którymi ofiary oraz bezpośredni świadkowie próbowali opisać chwile poprzedzające tragedię i następujące po niej. Zdarzenie spowodowane przez Paola Falzone i jego BMW serii 5 rozegrało się rankiem 20 marca 2022 r. Padały porównania do wystrzału, samolotu, pocisku, bomby, fajerwerków, sceny wojennej, masakry i rzezi – jako próby nazwania czegoś, co świadkowie określali jako niewyobrażalne.
Oskarżyciel, stawiając pytanie, czy w ciągu kilku sekund można spowodować tak ogromne zniszczenia, odniósł się również do kwestii motywu. Bilans zdarzenia to siedmioro zabitych, 81 rannych oraz dziesiątki ofiar pośrednich. Adwokat generalny zapewnił, że choć proces nie zawsze pozwala odpowiedzieć na pytanie “dlaczego”, w tej sprawie ma być inaczej. Wskazał przy tym na skrupulatną pracę wykonaną w toku śledztwa, w tym przez biegłego ds. motoryzacji.
Kwestia zamiaru
Jak przekonywał Gilles Dupuis, strony cywilne i prokuratura prezentują w tej sprawie takie samo stanowisko: chodzi o siedem zabójstw oraz dziesiątki usiłowań zabójstwa. Aby wykazać umyślność czynów, adwokat generalny odwołał się do części argumentacji przedstawionej wcześniej tego samego dnia przez Dimitriego De Beco, adwokata stron cywilnych. Oskarżyciel powołał się również na orzecznictwo Sądu Kasacyjnego, zgodnie z którym o zabójstwie można mówić wtedy, gdy sprawca “świadomie dokonał czynu godzącego w życie” albo podjął działania, których normalnym następstwem jest śmierć.
Zdaniem oskarżenia nie ulega wątpliwości, że Paolo Falzone, jadąc z prędkością przekraczającą 170 km/h w strefie zabudowanej, był świadomy konsekwencji swojego zachowania. Miało to miejsce w okresie roku, w którym doskonale wiedział, że na drogach mogą znajdować się uczestnicy karnawału. Sam niespełna dziesięć dni wcześniej brał udział w przedkarnawałowych próbach, czyli soumonces, w La Louvière. Według prokuratury normalna, przewidywalna i nieunikniona konsekwencja jego czynów musiała nastąpić w zwykłym biegu wydarzeń – a oskarżony to zaakceptował.
Prokuratura generalna podkreśliła, że Paolo Falzone zdawał sobie sprawę, iż jego styl jazdy może prowadzić do nieodwracalnych skutków. Świadczyć mają o tym jego liczne wcześniejsze przewinienia związane z uzależnieniem od szybkiej jazdy. Mimo to nie wziął pod uwagę bardzo konkretnych ostrzeżeń ze strony bliskich, którzy mówili mu wprost, że pewnego dnia kogoś zabije.
“22 sekundy, moim zdaniem, wystarczą”
O ile te elementy mowy oskarżycielskiej były spodziewane, o tyle nie było przesądzone, że prokuratura poprze argumentację mecenasa Jean-Philippe’a Mayence’a, adwokata stron cywilnych. W ubiegłym tygodniu wniósł on o przekwalifikowanie zabójstwa Gille’a Frédérica D’Andrei na zabójstwo z premedytacją. Po pierwszym uderzeniu D’Andrea przez 22 sekundy pozostawał uczepiony maski BMW, zanim spadł na skutek hamowania i został przejechany. Prokuratura ostatecznie poparła tę kwalifikację.
Uzasadniając swoje stanowisko, oskarżenie odniosło się do pojęcia premedytacji. Na pytanie, jak długo powinna ona trwać, prokuratura odpowiedziała, że zależy to od konkretnej sytuacji i podlega indywidualnej ocenie. Wystarczy ustalić, że oskarżony miał czas konieczny do podjęcia decyzji. W tym przypadku, według prokuratury, dysponował 22 sekundami na zastanowienie, podczas których widział Frédérica D’Andreę na masce – zanim zahamował i go przejechał. Zdaniem oskarżyciela to wystarczy. Kolejnym warunkiem jest działanie z zimną krwią. W tym kontekście adwokat generalny wskazał na elementy świadczące o tym, że Paolo Falzone zachował panowanie nad sobą po wyrwaniu się z grupy Gilles’ów, w którą wcześniej uderzył. Przywołał między innymi fakt, że jechał dalej po linii prostej, nie tracąc kontroli nad pojazdem. Wniosek prokuratury jest taki, że Paolowi Falzone można w pełni przypisać premedytację.
“Dowód bierności”
Następnie adwokat generalny zajął się przypadkiem Antonina Falzone. W jego ocenie drugi oskarżony bezspornie dopuścił się nieudzielenia pomocy osobom znajdującym się w niebezpieczeństwie – jako pasażer pojazdu i główny świadek tragedii. Po zdarzeniu miał okazać bardzo niewiele troski o ofiary. Jak zauważył Gilles Dupuis, wszystkim poszkodowanym pomogły osoby obecne na rue des Canadiens – wszystkim poza dwiema osobami. Chodziło o ofiary, które znajdowały się we wnętrzu BMW, gdy Paolo Falzone ostatecznie zdecydował się zatrzymać, daleko od miejsca zderzenia. Niekorzystne dla Antonina Falzone okazały się nagrania z monitoringu tej sceny. Według Gilles’a Dupuisa przez dłuższy czas – dobre dziesięć minut – pozostawał on bierny, choć można było podjąć inne działania. Jedyną osobą, której faktycznie pomógł, był Paolo Falzone, któremu nie groziło poważne niebezpieczeństwo.
Obrona ma odpowiedzieć na te argumenty w środę, przed przerwą w procesie.