Proces w sprawie tragedii w Strépy-Bracquegnies – pełnomocnicy ofiar mówią o świadomych wyborach oskarżonego
Przed sądem przysięgłych prowincji Hainaut kontynuowano w poniedziałek mowy końcowe pełnomocników stron cywilnych w procesie Paolo Falzonego, oskarżonego w związku z tragedią podczas karnawału w...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Przed sądem przysięgłych prowincji Hainaut kontynuowano w poniedziałek mowy końcowe pełnomocników stron cywilnych w procesie Paolo Falzonego, oskarżonego w związku z tragedią podczas karnawału w Strépy-Bracquegnies 20 marca 2022 r. Kilkoro adwokatów podkreślało, że decyzje podejmowane przez oskarżonego przed zdarzeniem były świadome, kwestionując tym samym tezę, jakoby chodziło jedynie o zwykły wypadek drogowy.
Spis treści
Spór o oznakowanie i charakter zdarzenia
Mecenas Julien Cowez, reprezentujący prezesa stowarzyszenia Boute-en-train, które organizowało zbiórkę Gilles, w pierwszej kolejności odrzucił zarzuty dotyczące braku oznakowania wokół orszaku. Według niego dyskusja na ten temat nie ma znaczenia, biorąc pod uwagę widoczność tamtej nocy przy pełni księżyca. Zwracając się do ławy przysięgłych, porównał długość orszaku do hali Lotto Mons Expo, czyli 163 metrów. Obrazowo wskazał, że gdy orszak znajduje się w jednym miejscu, Falzone w tym czasie nie zdążyłby jeszcze wjechać do tej hali.
Adwokat, specjalizujący się w prawie o ruchu drogowym, ocenił, że sprawa ze Strépy zdecydowanie wykracza poza ramy postępowań rozpatrywanych zwykle przez sądy policyjne. Odnosząc się do pojęć braku ostrożności i przezorności, uznał, że czyny zarzucane Paolo Falzonemu znacznie przekraczają zwykłą nieostrożność. Argumentował, że żaden element nie był przypadkowy – prędkość, muzyka, światło lampki sufitowej, sposób prowadzenia pojazdu, a przede wszystkim wybór trasy.
Zdaniem mecenasa Coweza pewną rolę w zachowaniu oskarżonego odegrały również media społecznościowe. Adwokat stwierdził, że osoby obserwujące Paolo Falzonego “podsycały jego szaleństwo”, a sam oskarżony narzucał innym uczestnikom ruchu drogowego swój sposób jazdy.
“Mordercza adrenalina”
Mecenas Cowez podważył także techniczną możliwość przejazdu rue des Canadiens z prędkością 173 km/h. Przypomniał, że ani biegły z zakresu motoryzacji, ani policjant pełniący funkcję kierowcy testowego nie byli w stanie osiągnąć takiej prędkości w warunkach próby bez znalezienia się na granicy utraty panowania nad pojazdem.
Według adwokata poziom zagrożenia stworzonego tamtego poranka wykraczał poza zwykłe ryzyko drogowe. Mówiono o wybuchu gazu, zamachu czy samochodzie użytym jako taran, ale nikt nie mówił o wypadku – oświadczył. Podkreślił, że nie był to kierowca, który po prostu zawinił, lecz kierowca, który dokonał wyboru.
Następnie mecenas Maé Collet przywołała sytuację młodej policjantki, która interweniowała na miejscu tragedii. Funkcjonariuszka wstąpiła do policji dwa lata wcześniej z poczucia powołania, jednak od 20 marca 2022 r. nie wróciła już do służby. Po zetknięciu z brutalnym i chaotycznym widokiem cierpi dziś na poważne następstwa psychiczne oraz nawracające napady lęku.
Kampania informacyjna i wcześniejsze zachowania oskarżonego
Mecenas Mathilde Dasnoy, reprezentująca miasto La Louvière oraz tamtejszy CPAS/OCMW (Gminny ośrodek pomocy społecznej), mówiła o “morderczej adrenalinie” w zachowaniu Paolo Falzonego. Przypomniała też, że karnawał w Strépy był przedmiotem szeroko zakrojonej kampanii informacyjnej, podważając w ten sposób twierdzenia oskarżonego, jakoby nie wiedział o organizowanym wydarzeniu.
Mecenas Alice Lhoas, pełnomocniczka kilku ciężko rannych ofiar, zwróciła uwagę na wcześniejsze przypadki przekraczania prędkości przez oskarżonego oraz na poczucie wszechmocy, które jej zdaniem cechowało jego zachowanie za kierownicą. Odnosząc się do Antonina Falzonego, oskarżonego o nieudzielenie pomocy osobie znajdującej się w niebezpieczeństwie, adwokatka zauważyła, że przez kilka minut po zdarzeniu nie wezwano służb ratunkowych.
Na koniec mecenas Stéphane Hautenauve, reprezentujący jednego z uczestników orszaku, przypomniał o traumie przeżytej przez ofiary i zakwestionował część wypowiedzi Paolo Falzonego. Jego zdaniem oskarżony wiedział, że na jego drodze znajdują się ludzie, i miał wystarczająco dużo czasu, aby zatrzymać pojazd.