Regionalizacja edukacji jako odpowiedź na kryzys finansowy Wspólnoty Francuskiej – debata wraca po 15 latach
Pomysł regionalizacji szkolnictwa we francuskojęzycznej Belgii ponownie pojawia się w debacie publicznej. Tym razem temat podjął Thomas Dermine, burmistrz Charleroi i jedna z ważnych postaci PS,...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Pomysł regionalizacji szkolnictwa we francuskojęzycznej Belgii ponownie pojawia się w debacie publicznej. Tym razem temat podjął Thomas Dermine, burmistrz Charleroi i jedna z ważnych postaci PS, który w środę na antenie RTBF przedstawił regionalizację jako sposób na uniknięcie drastycznych cięć w budżecie oświaty. Zdaniem ekonomisty Jeana Hindriksa z UCLouvain takie rozwiązanie nie jest cudownym lekarstwem na wszystkie problemy, ale mogłoby stać się jednym z elementów odpowiedzi na chroniczne trudności finansowe Wspólnoty Francuskiej, oficjalnie przemianowanej na Federację Walonia-Bruksela.
Spis treści
Strukturalne źródła niedofinansowania
Wspólnota Francuska od lat zmaga się z chronicznym niedofinansowaniem, którego główną przyczyną jest brak własnych kompetencji fiskalnych. Nie może nakładać podatków ani zaciągać pożyczek, dlatego jej budżet zależy niemal wyłącznie od dotacji federalnych. Ten model wyraźnie różni się od rozwiązania przyjętego we Flandrii, gdzie Region i Wspólnota zostały połączone już w 1980 r., po reformie państwa ustanawiającej Regiony.
Jean Hindriks podkreśla, że problemy budżetowe Wspólnoty nie są przypadkowe. Finansowanie zostało powiązane z liczebnością populacji szkolnej, która stopniowo maleje wraz ze spadkiem dzietności. Jednocześnie poprzednia większość PS-MR zwiększyła wydatki budżetowe oraz zatrudnienie w sektorze oświaty. Ekonomista ocenia, że taka ścieżka z definicji nie mogła być utrzymana w dłuższej perspektywie.
Brak narzędzi do oceny efektywności wydatków
Profesor UCLouvain zwraca uwagę, że samo zwiększanie nakładów nie wystarczy – konieczna jest rzetelna ocena skuteczności wydawanych środków. Wskaźniki uczestnictwa w nauczaniu poprawiły się, ale nadal nie wiadomo, czy przekłada się to na realne wyniki uczniów. Hindriks wskazuje w tym kontekście na problem porzucania nauki, zdawalność egzaminów CEB i CESS oraz wskaźniki zatrudnienia młodzieży, podkreślając brak wiarygodnych danych, które pozwalałyby to sprawdzić.
W tle tych pytań pozostaje sytuacja Walonii, która wciąż mierzy się z masowym niedoborem miejsc pracy. Zdaniem ekonomisty wynika to przede wszystkim z braku skutecznej polityki kształcenia zawodowego, zdolnej realnie odpowiadać na potrzeby rynku pracy.
Uproszczenie struktur kompetencyjnych
Hindriks przekonuje, że regionalizacja oświaty pozwoliłaby przede wszystkim uprościć obecne struktury administracyjne. Oszczędności budżetowe nie byłyby wprawdzie spektakularne, ale reforma mogłaby ograniczyć straty energii i zasobów wynikające z rozproszenia kompetencji. W jego ocenie przyniosłaby większą efektywność, lepszą koordynację działań oraz wymierny wpływ na funkcjonowanie całego systemu.
Kontrast z Flandrią jest w tym zakresie wyraźny. W północnej części kraju jedna minister, Zuhal Demir, odpowiada za szkolnictwo obowiązkowe, szkolnictwo wyższe oraz zatrudnienie. Tymczasem we francuskojęzycznej Belgii, liczącej dwukrotnie mniej mieszkańców niż Flandria, te same kompetencje podzielono między troje ministrów. Za szkolnictwo obowiązkowe odpowiada Valérie Glatigny, za szkolnictwo wyższe Élisabeth Degryse, a za zatrudnienie i kształcenie Pierre-Yves Jeholet.
Polityczny wymiar reformy
Regionalizacja oświaty byłaby jednak decyzją o głębokim znaczeniu politycznym. W praktyce oznaczałaby likwidację Wspólnoty Francuskiej, której trzy czwarte budżetu trafia właśnie do szkolnictwa. Hindriks zauważa, że taki krok byłby równoznaczny z porzuceniem Brukseli przez Walonię, i podkreśla, że to mieszkańcy powinni wypowiedzieć się w sprawie kierunku zmian. Jako ekonomista stwierdza jednak, że obecna konfiguracja generuje koszty wynikające z nadmiernej złożoności i marnowania zasobów.
Debata o przeniesieniu kompetencji oświatowych do Regionu Brukselskiego powraca regularnie, zwłaszcza w kontekście specyficznych wyzwań społeczno-ekonomicznych stolicy. Mimo to żaden konkretny transfer kompetencji nie znajduje się obecnie w agendzie politycznej.
Bruksela między tradycją a internacjonalizacją
Hindriks zwraca uwagę na głębokie przemiany, jakie zaszły w Brukseli w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. Miasto uległo silnej internacjonalizacji, dlatego – jak ocenia ekonomista – dążenie do utrzymania frankofońskiego charakteru stolicy za wszelką cenę ma w sobie element nostalgii.
Jednocześnie profesor zastrzega, że zerwanie więzi instytucjonalnej między Brukselą a Walonią nie musi oznaczać definitywnego rozstania. Stolica ma własne atuty i słabości, odmienne od tych, które charakteryzują Walonię. Zarówno Walonia, jak i Flandria powinny – jego zdaniem – nadal inwestować w Brukselę, aby pozostała silnym, czystym i bezpiecznym miastem oraz wizytówką Belgii na arenie międzynarodowej.